ZABÓJSTWO LISTONOSZA

 19 Wszystkich wyświetleń,  1 dziś

 Nie wiadomo, czy się znali. Tego wieczora doszło pomiędzy nimi do kłótni i bójki. Zakończyła się śmiercią jednego z nich.

 24-letni listonosz Damian K. roznosił pocztę. Codziennie obchodził swoją część Legnicy. Był lubiany, grzeczny i ceniony. Nikt na niego nie narzekał. Nikomu nie wyrządził nigdy żadnej krzywdy. Tak przynajmniej mówili o nim jego znajomi, sąsiedzi i koledzy z pracy.

W sobotę, 19 maja 2018 roku, wybrał się na ognisko w Lasku Złotoryjskim, za ogródkami działkowymi. Jego znajomi urządzali tam pieczenie kiełbasek. Po 21.00 postanowili się rozejść. Wieczór tego dnia był piękny i ciepły. Zatem drogę powrotną do centrum wszyscy razem przebyli pieszo. Po drodze rozchodzili się do domów. Damian K. pozostał w końcu sam, i zbliżał się do skrzyżowaniu ulic Książęcej i Żwirki i Wigury, w pobliżu której zresztą mieszkał.  Wtedy wyrósł przed nim, niczym spod ziemi, 28-letni Arkadiusz T. Było po 22.00.

Z późniejszego śledztwa prowadzonego przez legnicką policję nie wynikało, aby się znali, i kiedykolwiek razem spotkali. 28-latek był kawalerem i z wykształcenia brukarzem.

– No, co?! – zaczepił wówczas listonosza.

Nie wiadomo też, o co poszło podczas tego niespodziewanego spotkania. W każdym razie wywiązała się pomiędzy nimi sprzeczka. Padły wyzwiska, a potem jeden pchnął drugiego. I tak rozpoczęła się szarpanina, która po chwili przerodziła się w bójkę.

Rzeźnik z nożem

 Wtedy do obu walczących dołączył trzeci – 32-letni Rafał Sz. Mąż, ojciec dziecka, a zarazem pracownik jednej z legnickich firm, zatrudniony na stanowisku rzeźnika. 32-latek był kolegą Arkadiusza T. Również w przypadku Rafała Sz. nie wynikało ze śledztwa, czy właśnie nadszedł i dopiero wtedy włączył się, aby pomóc koledze. Czy może od samego początku był razem z nim i najpierw jedynie przyglądał się bójce.

W każdym razie 32-latek miał za pasem nóż rzeźnicki.

– Przesłuchany  Arkadiusz T. wyjaśniał, że to Damian K. uderzył pierwszy – przypominała prokurator Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – A on zaraz uciekł z miejsca zdarzenia. Jednak te wyjaśnienia pozostawały w sprzeczności z innymi zgromadzonymi w śledztwie dowodami. 

Świadkowie bójki przyznawali potem, że w pewnym momencie do bijatyki włączył się Rafał Sz. Ktoś próbował nawet rozdzielić Damiana K. i Rafała Sz., ale miał na to nie pozwolić Arkadiusz T.

Wtedy 32-latek sięgnął za pazuchę po nóż rzeźnicki i pchnął nim Damiana K. W czasie trwającego śledztwa pytano również Rafała Sz., czy to normalne, chodzić po ulicy nocą z takim nożem za pasem? Ale 32-latek odmówił odpowiedzi na to pytanie. Odmówił także składania wszelkich wyjaśnień w tej sprawie. Powiedział jedynie, że nie znał Damiana K.

– I zadał tym nożem listonoszowi co najmniej trzy ciosy – informuje prokurator. – Dwie rany kłute lewego ramienia oraz rozległą ciętą ranę lewego dołu pachowego. Przecięte zostały naczynia krwionośne, nerwy i mięśnie tej okolicy ciała. 24-latek doznał wstrząsu krwotocznego.

Widząc, że krwawi, Damian K. odskoczył od Rafała Sz. i zaczął wołać o pomoc. Napastnicy szybko się wówczas oddalili, pozostawiając leżącego bez pomocy w kałuży krwi.

Listonosz zdołał się jednak podnieść z chodnika i resztkami sił dowlec do bramy wejściowej kamienicy, w której mieszkał.

Dopiero tam osunął się bezwładnie na chodnik i padł, nie odzyskawszy przytomności.

– Świadek, która ujrzała leżącego przed bramą, natychmiast wezwała pogotowie – przypomina Tkaczyszyn. – Podjęto reanimację 24-latka i przewieziono do wojewódzkiego szpitala specjalistycznego w Legnicy, gdzie pomimo pomocy medycznej zmarł. Jak ustalono podczas przeprowadzonej sekcji zwłok, przyczyną śmierci Damiana K. było wykrwawienie wskutek zadanej mu rany ciętej.

 Ścigany i schwytany

 Odnaleziono nóż, którym Rafał Sz. zadawał ciosy listonoszowi. 32-latek wyrzucił go po drodze, gdy razem z Arkadiuszem T. uciekali z miejsca zdarzenia.

Jednak Rafała Sz. nie zatrzymano od razu.

– Uciekł do Niemiec i ukrywał się przed organami ścigania – przekazuje prokurator. – Wysłano za nim nawet europejski nakaz aresztowania. Został w końcu schwytany przez policję niemiecką i 6 marca 2019 roku przekazany stronie polskiej.

Arkadiusz T. po złożeniu zeznań i po rocznym pobycie w areszcie śledczym został w maju tego roku zwolniony przez sąd i odpowiada z wolnej stopy.

4 czerwca 2019 r. w Sądzie Okręgowym w Legnicy miała się odbyć pierwsza rozprawa. Posiedzenie było jednak krótkie, pomimo że Rafał Sz. i Arkadiusz T. znajdowali się na sali rozpraw. Odroczono postępowanie. Wnioskowała o to  obrończyni Rafała Sz., która obronę tę otrzymała z urzędu. Oświadczyła sądowi, że miała za krótki czas, by spotkać się ze swym klientem. O jego obronie dowiedziała się zaledwie tydzień przed terminem pierwszej rozprawy.

Jak się okazało, nie był to jednak jej pierwszy kontakt z oskarżonym. Miała być jego właściwym obrońcą, zanim jeszcze wpłynął akt oskarżenia do sądu. Ale ostatecznie wypowiedziała pełnomocnictwa. Wtedy obrońcą Rafała Sz. został inny adwokat, ale i on ostatecznie zrezygnował z obrony 32-latka.

– Za zbrodnię zabójstwa Rafałowi Sz. grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności, albo kara dożywotniego więzienia – przypomina Tkaczyszyn. – Za zarzucany Arkadiuszowi T. udział w bójce z następstwem śmiertelnym, grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Roman Roessler

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*