Sekrety przedwojennej zbrodni

Grzegorz Kalinowski na literackiej arenie powieści kryminalnych i sensacyjnych nie jest debiutantem. Tym bardziej warto wyróżnić najnowszą książkę autora „Śmierć z ogłoszenia”. To trzeci tytuł z serii kryminałów retro, umieszczonych w latach 30. XX wieku, który stanowi znakomite zamknięcie śledczych przygód komisarza Kornela Strasburgera.

Akcja fabularna umieszczona została na przełomie sierpnia i września 1932 roku. To okres w ówczesnej Polsce gorący nie z powodu pogody, lecz głośnych wydarzeń – tryumfu rodzimych lotników Żwirki i Wigury obok premiery superprodukcji filmowej „Głos pustyni” z udziałem wielkich aktorów Bodo, Nory Rey i Brodzisza. Ten ekscytujący moment w historii krajowego kina zostaje zaburzony serią niewyjaśnionych zgonów producentów i artystów związanych ze światem filmu. I wbrew oczekiwaniom czytelników książkowi policjanci wcale nie zabiorą się do swoich śledczych działań wraz z pierwszą śmiercią. Dla komisarza Strasburgera i kolegów z sekcji specjalnej Komendy Głównej Policji pojawia się zupełnie inne zadanie, odnalezienie córki wpływowej osoby ze świata polityki. Rzecz z pozoru banalna, a nawet przewidywalna, w rzeczywistości jednak dalece niejednoznaczna i skomplikowana.

Tak zarysowane tło fabularne, z wielowątkową intrygą, pozwala Kalinowskiemu po raz kolejny barwnie i autentycznie przenieść nas w świat dwudziestolecia. Już same lokacje oszałamiają – Warszawa, Lwów, Krynica, dalekie kresy, a nawet Bukareszt. Podobnie ciekawie przedstawia się sprawa postaci literackich, obok znanych już policjantów spotykamy Bodo, Smosarską, Fogga, Dymszę, Kiepurę, ale i prawie bezimiennych, lecz mocno żywych, nie papierowych, bohaterów ulicy, przedmieść, salonów politycznych i artystycznych. W tym wszystkim ukryty jest jeszcze szalony, bezlitosny i niebanalny morderca.

„Śmierć z ogłoszenia” znakomicie pokazuje, ile emocji i tak różnych uczuć współistnieje w przestrzeni ludzkich ambicji i równoległych ograniczeń. Najciekawiej zbudowana jest postać komisarza Kornela Strasburgera, nieprzewidywalnego i nieprzeciętnego zarazem, choć z drugiej strony mogącego „robić” za typowego przedstawiciela ówczesnej klasy średniej. Autor równocześnie udanie przenosi nas w nieistniejącą już przestrzeń lat 30., co w retro kryminale stanowi o potencjalnym sukcesie odbiorczym, zwłaszcza gdy realia książki tchną sporą dawką autentyzmu, budowanego niczym reporterska opowieść. Jeśli do tego dołożymy sporą dawkę udanej fabuły, niebanalną i nieoczywistą intrygę, to tak jak w przypadku recenzowanej powieści, daje nam to sporą dozę literackiej rozrywki, wartej polecenia.

Leszek Koźmiński

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*