POGRYZŁA POLICJANTA

 Nie jest sensacją, gdy pies pogryzie człowieka. Lecz, gdy człowiek pogryzie psa. Taka jest zasadach w mediach. Co prawda w Świętochłowicach  Śląskich  człowiek nie pogryzł zwierzęcia. Mimo tego sensacja w mieście był spora.

Pomiędzy 8.00 a 9.00 29 października 2019 roku 33-letnia Teresa K. wychodziła ze swego mieszkania,  w centrum Świętochłowic, na Śląsku. W domu pozostawiła dziecko. Miało na nią czekać, aż kobieta wróci. Trochę to trwało. Wsiadła do tramwaju i ulicą Łagiewnicką udała się w stronę Chropaczowa, dzielnicy miasta.  Kilka minut jechała, a gdy znalazła się w pobliżu chropaczowskigo parku, wysiadła.

 – Z samego rana patrolowaliśmy ulice – relacjonowali potem funkcjonariusze drogówki, z komendy miejskiej policji w Świętochłowicach i akurat przejeżdżali ul. Łagiewnicką. – Podjechaliśmy pod przystanek, na którym zatrzymał się tramwaj.  

Zatem przystanęli przed tym przystankiem, na którym z pojazdy szynowego wysiadali i wysiadali pasażerowie.

– Gdy pasażerowie z tramwaju kierowali się do przejścia dla pieszych, młoda kobieta, która również wysiadła z pojazdu, nie zrobiła  tego, lecz weszła za tramwaj, próbując przejść przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, popełniając w ten sposób wykroczenie.

Pościg za pieszą

Spoglądając na nią zza szyb służbowego samochodu funkcjonariusze włączyli na chwilę „koguta”, by w ten sposób zwrócić uwagę kobiecie, że źle robi. Teresa K. usłyszała i rzuciła wzrokiem w ich kierunku. Po czym przebiegła na drugą stronę  ulicy i szybkim krokiem oddalała się od przystanku. Widząc to policjanci, ruszyli za nią na sygnale. Nie odwracając się  w ich kierunku, Teresa K. zaczęła uciekać.

Zakręcili, przejechali przez jezdnię i radiowozem zagrodzili kobiecie drogę. Ona się jednak nie przestraszyła. Nawet nie zwolniła, a jeszcze bardziej przyspieszyła i pędziła już po drugiej stronie jezdni w stronę parkowych zarośli, aby się w nich skryć Policjanci jednak byli już blisko.

– Naprawdę, myśleliśmy najpierw, że jest jakąś przestępczynią? Poszukiwaną, może coś ukrywa?

Przechodnie przystawali na ulicy i obserwowali uciekającą i goniących ją policjantów. Ciekawi, co też z tego może wyniknąć. Nikt z obserwatorów jednak nie wspomógł policjantów, zatrzymując uciekinierkę. Nikt też nie próbował wspomóc uciekającej, która właśnie wdzierała się w pierwsze podmiejskie zarośla. Wtedy dopadło ją dwóch policjantów, ale 33-latka zaczęła się bronić.

– Cóż to był za widok! – opowiadał potem jeden ze świadków. – Mężnie kobieta stawiła im czoła – śmiał się.  – Złapali ją w pół, a ona zaczęła kopać.

– Puśćcie mnie! – krzyczała.

– Dlaczego  pani ucieka? – pytali w czasie tej szamotaniny, równocześnie starając się obezwładnić kobietę. Ale ona nie odpowiadała. Nadal walczyła i chciała się jak najszybciej wyswobodzić z tego policyjnego uścisku, ubliżając  przy tym funkcjonariuszom od najgorszych. Uderzała głową i wierzgała nogami, by tylko trafić któregoś. Odsuwali się wprawdzie, robili uniki, ale nadal ją przytrzymywali. Gdy i to nie skutkowało, i ciągle nie mogła się oswobodzić, zaczęła kąsać policjantów. Gryzła jak popadło, byle aby się oswobodzić.  Ale mundurowi nie mieli zamiary wypuścić agresywnej kobiety.

Gryzła do krwi

– I wtedy zdołała mnie ugryźć z rękę i to, mocno – powiedział potem jeden z tych policjantów, któremu zęby 33-latki wyraźnie odcisnęły się na dłoni. – Pokąsała  mnie po prostu do krwi.

Uciekała bez powodu

– Ugryzienie człowieka przez człowieka nie powinno być groźne – mówi jeden z lekarzy ze świętochłowickiego szpitala. – Taka rana spowodowana ugryzieniem nie powinna doprowadzić do zakażenia. Ślina bowiem ma działania bakteriobójcze, raczej przyspiesza gojenie ran i pozbawia wirusy możliwości zakażania. Niemniej jednak wskazane jest z takim ugryzieniem, na wszelki wypadek, udać się do lekarza.

W końcu obezwładniono Teresę K. Sprawdzono jej nazwisko. Nie figurowała w rejestrze poszukiwanych. Nie była też nigdy notowana i karana.

– Dlaczego pani uciekała? – powtórzono pytanie, i gdy się uspokoiła, nie potrafiła na to sensownie odpowiedzieć.

– Nie wiem. Uciekałam bez powodu. Nic nie miała przecież do ukrycia. Nie chciałam się po prostu dać złapać.

– Nasz pogryziony przez kobietę policjant, na wszelki wypadek, pojechał potem do szpitala na badania i na opatrzenie krwawiącej jednak rany – informował oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Świętochłowicach Paulina Wierzbowska. Lecz nie zdradza jakich zastrzyków bądź medykamentów użyto, aby doprowadzić do porządku zraniona dłoń funkcjonariusza.

Za to Teresa K. przez własna głupotę narobiło sobie sporych problemów.

– Po wylegitymowaniu zatrzymaną mieszkankę Świętochłowic przewieziono do komendy, gdzie po badaniu krwi nie stwierdzono u niej alkoholu – dodaje Wierzbowska, co by oznaczało, że gryzła policjanta na trzeźwo.

Jak informuje tutejsza prokuratura, kobieta otrzymała również karę grzywny, w wysokości tysiąca złotych. Po wszystkim wypuszczono kobietę do domu i mogła już wracać do czekającego na nią dziecka.

Ale to jeszcze nie koniec jej historii.

– W tej sprawie 33-latka usłyszała zarzuty, za które grozi jej nawet do trzech lat więzienia – podsumowuje sprawę oficer prasowy komendy. – O dalszym jej losie zadecyduje więc tutejszy sąd.

Roman Roessler

Ps. Imię i inicjał nazwiska 33-latki zostały zmienione.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*