BEZ SKRUPUŁÓW

Uduszoną, przysypaną kostką i przykrytą sprzętem pracownicę policji znaleziono w jej garażu. Sprawca bezskutecznie próbował upozorować jej samobójstwo. 36-letni mężczyzna tłumaczył prokuraturze, że wszystkie działania po morderstwie wykonał dla dobra dziecka. Nie chciał, aby 6-latek zorientował się, że nie ma matki.

 38-letnia Agnieszka Strahl byłą pracownicą cywilną Zespołu Profilaktyki Społecznej, Nieletnich i Patologii Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. Miała doktorat z psychologii. Dzięki jej pomysłowi opracowywano aplikację „Bezpieczny uczeń” – zawierającą informacje na temat zagrożeń cyberprzemocą, agresją, próbami samobójczymi czy zażywania środków odurzających. Z policjantami jeździła na prelekcje do szkół i do seniorów, podczas których mówiła o zasadach bezpieczeństwa oraz profilaktyce zachowań agresywnych.

Mieszkała ze swoim 6-letnim synem w Jasińcu pod Bydgoszczą. Od kilku lat była rozwiedziona. Jej mąż, Grzegorz J.-S., na co dzień mieszkał i pracował na południu Polski, a w weekendy przyjeżdżał do syna. Wtedy, od piątku aż do poniedziałkowych poranków, opiekował się 6-latkiem w domu Agnieszki. Konsekwencją tej sytuacji był fakt, że w weekendy wszyscy mieszkali pod jednym dachem.

 Czy wspólnie spłacali kredyt, wciąż jest kwestią ustaleń prokuratury.

Spotkanie w Szkole Podstawowej nr 46 w Bydgoszczy

Dobrze ukrył ciało

38-latka nie przyszła w poniedziałek 14 października do pracy. Nie odbierała także połączeń od policjantów z jednostki, w której pracowała. Przełożonych sytuacja zaczęła niepokoić, bo do tej pory zawsze informowała nawet o spóźnieniu. Policjanci już o godzinie 15 poinformowali o zaginięciu. Rozpoczęły się poszukiwania.

Najpierw, w lesie w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim, niedaleko mostu w Wilczym Gardle pod Koronowem znaleziono zamknięty samochód 38-latki. Ciała wewnątrz nie było. Wstępnie wyglądało to na samobójstwo, skok z pobliskiego mostu. Jednak ciała nie znaleziono także w wodzie.

Szukano go zatem przez kolejne cztery dni, miedzy innymi w domu kobiety. Równolegle przesłuchiwano świadków. Jednym z nich był były mąż Agnieszki Strahl, 36-letni Grzegorz J.-S.. Służby zapytały go o badanie wariografem. Wyraził zgodę.

Jak mówi podczas rozmowy z „Reporterem” Adam Lis, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ mężczyzna podczas czynności ze świadkiem po eksperymencie z wykorzystaniem wariografu przyznał się do zabójstwa. Co więcej, wskazał nawet miejsce ukrycia zwłok.

Policjanci przeszukiwali dom i podwórko Agnieszki Strahl, ale na początku nie znaleźli ciała zamordowanej. Zostało bardzo dobrze ukryte. Udało się je odkryć dopiero po wskazaniu przez mordercę, w nocy z 18 na 19 października. Znajdowało się w garażu w ogrodzie przy domu ofiary w Jasińcu.

– Wykopał dół około 1,5 metra, zakopał zwłoki, zaklepał ziemią, przykrył kostką i sprzętami – dodaje prokurator Adam Lis o działaniach podejrzanego o morderstwo.

Samochód nad jeziorem miał pozorować popełnienie przez Agnieszkę Strahl samobójstwa. Był zamknięty, a dokumenty wrzucone do wody. Grzegorz J.-S. udawał, że o niczym nie wie.

– Wyjechał wcześnie rano na Śląsk i udawał, że o niczym nie wie – mówi Adam Lis, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ.

Rozwód nie pomógł

– Wstępne ustalenia dokonane bezpośrednio po sekcji potwierdziły zgon w wyniku mechanizmu duszenia – kontynuuje prokurator Adam Lis. Doszło do tego w nocy z soboty na niedzielę z 11 na 12 października. W tym samym czasie ich dziecko spało w jednym z pokoi.

Na przełomie roku mają być znane wyniki z sekcji zwłok z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy ze szczegółowymi badaniami wszystkich narządów oraz wyniki dokładnych badań laboratoryjnych, śladów biologicznych zabezpieczonych na miejscu zdarzenia, a także śladów zabezpieczonych w samochodzie ofiary, którym poruszał się podejrzany o morderstwo. Badane będą także motywy działania mężczyzny oraz okoliczności z tym związane.

Czy psycholog wcześniej nie wyczuwała zagrożenia? Czy były mąż jej groził? Nikomu z bliskich osób, ani także policjantom z  jednostki, w której pracowała nigdy o żadnych groźbach czy nawet problemach z byłym mężem nie wspominała.

 Jedynie bliska koleżanka wiedziała o konflikcie między dawnymi małżonkami. Nikt jednak nie wnioskował, że drobne uszczypliwości mogą być pierwszą oznaką przyszłej tragedii. Jednak czy na pewno były mąż nie groził kobiecie, trzeba jeszcze sprawdzić.

 – Czekamy na badanie nośnikow pamięci – reasumuje Adam Lis. Odczytana będzie zatem korespondencja prowadzona przez zamordowaną 38-latkę na komputerze i telefonie komórkowym.

 Dla dobra dziecka

Mężowi 38-latki przedstawiono zarzut z art. 148 par. 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwo. – Obecnie przebywa w areszcie śledczym w Bydgoszczy na mocy postanowienia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy o jego tymczasowym aresztowaniu na okres trzech miesięcy – informuje „Reportera” Adrianna Bojarska-Majchrzak z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. Mężczyzna do tej pory nie był karany.

36-letni oskarżony tłumaczył prokuraturze, że wszystkie działania po morderstwie wykonał dla dobra dziecka. Nie chciał, aby 6-latek zorientował się, że nie ma matki. Po morderstwie syna zawiózł do bliskich sąsiadów, którzy czasem opiekowali się dzieckiem. Powiedział im, że matka wyjechała na weekend i jeszcze nie wróciła, ale gdy tylko wróci, to dziecko odbierze.

– Uznajemy jednak, że jest to wersja zmierzająca do pomniejszenia jego sprawstwa – mówi o tłumaczeniach oskarżonego prokurator Adam Lis. 6-latek obecnie mieszka u swojej babci.

Koledzy z pracy Agnieszki Strahl pożegnali ją na stronie policji: „Jej niespodziewana śmierć spowodowała pustkę w sercach wszystkich, którzy ją znali. Zawsze przyjazna, pomocna, otwarta. Będzie nam Ciebie brakowało”.

Karina Knorps

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*