MROCZNE TAJEMNICE BYŁEGO POSŁA

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi zapadł wyrok w sprawie Romana K., byłego posłowi z Ruchu Palikota. W tle tej historii pojawiają się gangsterzy, oszustwa, zlecenie zabójstwa. Wszystko w czasie, gdy Roman K. był jeszcze posłem.

Jak wyjaśnia prokuratura, Roman K. oskarżony jest o wielokrotne podżeganie do zabójstwa swojej byłej żony. Nielegalne posiadanie broni. Działanie na szkodę własnej spółki poprzez przywłaszczenie kwoty nie mniejszej niż 900 tysięcy złotych. Chodzi o pieniądze przekazane „pod stołem” za sprzedaż kamienicy, w której mieściła się redakcja „Faktów i Mitów”. Miał on również kupić za pieniądze spółki działkę w podłódzkim Zgierzu. Faktycznie zapłacił za nią 550 tysięcy złotych, ale sprzedający wystawił rachunek na kwotę 850 tysięcy złotych. Spółka straciła na tym oszustwie 300 tysięcy złotych. Były poseł sfingował też kradzież dwóch służbowych aut i wyłudził odszkodowanie w wysokości ponad 200 tysięcy złotych.

Były gangster i poseł

 Jedną z osób, przez którą Roman K. ma kłopoty jest Erlet G., jego kolega z seminarium. Księdzem co prawda nie został, ale jako zawodowy oszust miał kontakty z grupą pruszkowską. To bliski przyjaciel nieżyjącego już płatnego mordercy Artura Zirajewskiego ps. „Iwan”. Erlet uparł się, że Roman K. namawiał go do zabójstwa  byłej żony. I chciał na tym zarobić.

– Wydzwaniał do partii, chciał nam sprzedać kompromitujące Romana materiały – stwierdził Andrzej Rozenek, były rzecznik Ruchu Palikota. – W końcu na polecenie szefa spotkałem się z nim. Wszystko nagrałem. Sprawę zgłosiliśmy w prokuraturze.

Ruszyło dochodzenie. Początkowo Erlet nie był zbyt wiarygodny. Podejrzany o szantaż został nawet aresztowany. Zwolniono go jednak, zaś śledczy wzięli pod lupę posła.

– Dowody były zbyt mocne – usłyszeliśmy od prokuratora na korytarzu sądowym. – Ze względu na dobro sprawy nie mogę zdradzić więcej szczegółów.

Nieoficjalnie wiadomo, że Erlet G. miał spotykać się z Romanem K. kilka razy. W Łodzi oraz w Warszawie. Spotkania te rejestrował. Były poseł miał mu wręczyć pieniądze za zamordowanie byłej żony. Pokazał mu jej zdjęcie. Do zabójstwa miało dojść w Kanadzie, gdzie obecnie przebywa kobieta.

Reporterzy programu „Superwizjer” dotarli do kolejnej rewelacji. Roman K. szukał podobno również innych killerów. Między innymi wśród… współpracowników swojej gazety. Co więcej, jak ustalili dziennikarze, miał też zlecić zabójstwo byłego posła Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który nie był w stanie zwrócić mu pożyczki. Dług wraz z odsetkami opiewał ponoć na kwotę siedmiu milionów złotych!

Roman K. był jednym z najbogatszych posłów w historii Polski. Jego majątek szacowano na kilkanaście milionów złotych. Dorobił się podczas małżeństwa. Po rozwodzie zrobił się jednak skąpy. Jak wyjaśniła jego była małżonka, nie wypłacał jej należnych pieniędzy związanych z zyskami spółki. Trwa również ich spór dotyczący podziału majątku.

W lutym 2016 roku Roman K. został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym w Łodzi. Musiał radykalnie zmienić swój styl życia. Celę dzieli z dwoma osadzonymi, a prawo do otrzymywania paczek ma raz w miesiącu. Skończyło się życie krezusa.

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi zakończył się w sierpniu proces Romana K.  Za podżeganie do zabójstwa byłej żony i wyrządzenie znacznej szkody spółce, którą zarządzał, skazano go na 10 lat bezwzględnego więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Zbigniew Heliński

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*