Dziecko nie żyje, kierowca niewinny

Proces przeciwko Stanisławowi G. toczył się w Sądzie Rejonowym w Lipnie Fot. Waldemar Piórkowski

– W Lipnie sprawiedliwości się chyba nie doczekamy – tak mama 11-letniego Kacpra ocenia wyrok sądu uniewinniający kierowcę, który śmiertelnie potrącił jej dziecko. Jest na wolności, mimo że nigdy nie posiadał prawa jazdy, a w momencie tragedii miał natomiast w sobie prawie pół promila alkoholu.

Steklinek, to niewielka miejscowość pomiędzy Toruniem a Lipnem. Przez jej część prowadzi gruntowa, ale publiczna droga. To przy niej mieszkał Kacper z rodzicami.

– Mamuś, jadę pograć na boisko – to ostatnie słowa, które 14 lipca 2015 roku od swojego syna usłyszała matka tego 11-latka. Chłopak wsiadł na rower i wyjechał przez otwartą bramę z posesji. Za kilka chwil już nie żył. Potrącił go opel prowadzony przez 20-letniego wówczas Stanisława G.

Cztery opinie

Śledztwo w sprawie wypadku Prokuratura Rejonowa w Lipnie prowadziła blisko trzy lata. Pojawiły się w nim aż cztery opinie biegłych. Trzy pierwsze były korzystne dla Stanisława G.

Czwarta, z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, wskazywała już na odpowiedzialność kierowcy. To ona dopiero pozwoliła śledczym oskarżyć Stanisława G. Mówiła między innymi o tym, że kierowca jechał za szybko i środkiem drogi. Gdyby trzymał się przepisowej prędkości na wiejskiej drodze, i pobocza, obrażenia Kacpra byłyby lżejsze.

Prokuratura oskarżyła Stanisława G. o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym poprzez kierowanie samochodem bez uprawnień i w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, a także poruszanie się środkiem drogi, co spowodowało, że prawą przednią częścią pojazdu uderzył w jadące rowerem dziecko.

Wyrok w tej sprawie zapadł 20 listopada tego roku. Nie było na nim rodziców Kacpra.

– Nawet nie był on na ten dzień planowany, dlatego byliśmy w pracy zamiast w sądzie – twierdzi mama Kacpra.

Winni rodzice

Sąd Rejonowy w Lipnie całkowicie uniewinnił kierowcę opla. Stwierdził, że jedyną przyczyną tragicznego wypadku było zachowanie 11-letniego Kacperka. W ocenie sądu chłopiec wjechał pod koła samochodu Stanisława G. i tak nie miał szans uniknąć potrącenia. Rodzice ofiary natomiast, „znając zachowanie dzieci, powinni lepiej zabezpieczyć wyjazd z posesji, np. zamykając bramę”.

Lipnowski sąd uznał, że wpływu na wyrok nie miał fakt, iż tego kierowcy i samochodu w ogóle nie powinno tam wówczas być, ponieważ Stanisław G. nigdy nie miał prawa jazdy. Mimo to zasiadał za kierownicami aut, dlatego sąd zakazał mu prowadzenia pojazdów. Mało tego, w momencie tragedii ten 20-latek miał również w wydychanym powietrzu prawie pół promila alkoholu.

– Za łamanie sądowego zakazu i jazdę po alkoholu Stanisław G. był sądzony i karany w odrębnych postępowaniach – zaznaczył sąd i stwierdził, że równie dobrze w tym miejscu i w tym momencie mógł znaleźć się zupełnie inny kierowca w innym aucie i też doszłoby do tej tragedii.

– Na pewno będziemy się od tego wyroku odwoływać. Na razie musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, poczekać na pisemne uzasadnienie orzeczenia i przeanalizować je – komentował tuż po ogłoszeniu tego orzeczenia adwokat Mariusz Lewandowski, reprezentujący ojca zmarłego chłopca.

Rodzice Kacpra nie mogą pogodzić się z takim wyrokiem: – To wszystko jest odwracaniem uwagi od winy kierowcy, a przenoszeniem odpowiedzialności na nas – mówi mama chłopca.

Ojciec Kacpra nie kryje, że poruszy niebo i ziemię, aby treść lipnowskiego wyroku poznał cały kraj. Uważa go za niesprawiedliwy i bulwersujący.

– Od początku tej sprawy, czyli momentu, gdy Stanisława G. zaraz po wypadku nie aresztowano, mamy poczucie, że w Lipnie sprawiedliwości się nie doczekamy. Nie pojmuję, dlaczego sąd nie wziął pod uwagę opinii z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie – mówi ojciec dziecka.

Rodzice zapowiadają, że będą się odwoływać do Sądu Okręgowego we Włocławku. Nie mieszkają już przy drodze w Steklinku. Tragiczne wspomnienia związane z tym miejscem na to nie pozwoliły.

Waldemar Piórkowski

współpraca: Małgorzata Oberlan

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*