GWAŁCICIELE W MUNDURACH

Policjant z wydziału ruchu drogowego w Jaworznie jest podejrzany o wielokrotne zgwałcenie 6-letniej koleżanki własnej córki. Natomiast  policjant z lubelskiego oddziału prewencji usłyszał zarzut zgwałcenia 20-letniej kobiety.  Podobne szokujące przypadki nie są odosobnione.  Coraz częściej pojawiają się informacje o funkcjonariuszach wykorzystujących seksualnie bezbronne ofiary.

To był przypadek. 6-latka w przedszkolu, w Jaworznie w woj. śląskim,  zaczęła się interesować różnymi sprawami związanymi z seksem: – Zaczęła wypytywać o to zaskoczoną tym przedszkolankę – mówi Monika Ćwikowska- Stalmach, Prokurator Rejonowy w Tychach.

Policjant pedofil

Przedszkolanka zapytała dziewczynkę, skąd u niej takie zainteresowania. A ona zaczęło opowiadać, że ojciec jej koleżanki z tego przedszkola robi z nią różne rzeczy,  kiedy przychodzi w odwiedziny do niej. Mężczyzna zachowuje się podobnie, gdy z córką odwiedzą 6-latkę: – On robi to też u nas w domu, gdy moja mamusia tego nie widzi – wyznała dziewczynka  i  zaczęła przedszkolance opowiadać szczegóły. Wówczas okazało się również, że ojciec jej koleżanki jest policjantem.

– Przedszkole od razu poinformowało policję i prokuraturę – dodaje prokurator. – W efekcie funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych z Katowic zatrzymali 16 października 29-letniego policjanta wydziału ruchu drogowego komendy policji w Jaworznie. Został on od razu aresztowany i zawieszony w czynnościach służbowych.

Zdaniem prokuratury 6 letnia dziewczynka nie konfabuluje: – Po rozmowie sześciolatki z biegłymi kategorycznie wykluczyli oni, iż mogłaby wszystko to wymyślić – twierdzą w prokuraturze. Do czynności seksualnych policjanta wobec dziecka miało dochodzić w 2016 roku.

Potwierdziło się także, iż policjant miał molestować dziewczynkę nie tylko u siebie w domu, gdy tego nie widziała jego żona i córka,  ale również w domu matki dziewczynki, która sama wychowuje dziecko. Policjant odwiedzał ją wiele razy wraz z  żoną i swą, również 6-letnią córką.

– Policjantowi postawiono zarzut gwałtu, molestowania i prezentowania sześciolatce treści pornograficznych. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, ale też odmówił składania wyjaśnień.

Okazało się, że próbował również zastraszać swą ofiarę. Groził jej, że gdyby powiedziała komuś o tym, to zrobi jej krzywdę.

Sprawa jest obecnie w toku. Przekazano ją Prokuraturze Rejonowej w Tychach jako neutralnej jednostce.

Policjantowi grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Gwałt nad jeziorem

 Natomiast w Lublinie, 11 października zatrzymano 45-letniego Piotra S., oficera oddziału prewencji wojewódzkiej policji w Lublinie. Gdy w latach 2000-2010 pracował w drogówce, miał zostać pomówiony przez cztery kobiety, iż w czasie kontroli na drodze miał im składać niemoralne propozycje. Molestował je i nagabywał w ten sposób, że od lipca 2006 do września 2008 roku miał do nich wydzwaniać i wysłać sms-y z propozycjami erotycznymi. Został wtedy zawieszony w czynnościach, a sprawa trafiła przed oblicze Sądu Rejonowego w Lublinie.  Okazało się wówczas, że miał grozić kobietom bronią, aby milczały. Jednak, jak ustalono, nie była to broń, a jedynie jej atrapa.

Sąd Rejonowy w Lublinie skazał oskarżonego na karę więzienia w zamieszeniu oraz grzywnę. Ale Piotr S. odwołał się od tego wyroku. W apelacji okazało się, że jeżeli już, to owe propozycje seksualne policjant składał poza miejscem i czasem pracy. I jeżeli nawet pozyskiwał poza pracą numery telefonów, to nikogo nie zmuszał, aby się z nim kontaktowano. Wprawdzie sam wtedy wysłał 200 sms-ów, ale dwa razy więcej otrzymał od tych kobiet. I żadna z nich nie złożyła właściwie przeciwko niemu oficjalnego wniosku o ściganie. A jedynie poskarżyły się na niego wydziałowi wewnętrznemu, że jest namolny i niepokoi je w ten sposób. Z tego wynikało, że to nie kobiety, a raczej wydział wewnętrzny policji uwziął się na swego kolegę. W Sądzie Apelacyjnym w Lublinie Piotr S. wygrał i po dwóch latach zawieszenia wrócił do służby w 2013 roku.

Ani prokuratura, ani policja nie chce dziś powiedzieć, czy od tamtego czasu policjant miał jakiś zatarg z prawem.

– Aktualnie jego sprawa jest w toku, na razie nic więcej nie możemy powiedzieć – powtarzają  lubelska policja i prokuratura.

7 października 2018 roku Piotr S. miał spotkać się prywatnie ze swymi znajomymi nad jeziorem w okolicach Rejowca, w powiecie chełmskim.

Było ognisko, kiełbaski i alkohol. W takich okolicznościach Piotr S. miał poznać 20-latkę. W trakcie tego wieczoru mieli się oddalić od reszty towarzystwa. Świadków tego, co zaszło między nimi, nie było.

Przez dwa dni kobieta milczała, i w końcu wyznała znajomym, że została zgwałcona. Po dwóch dniach, 10 października 2018 roku, przyszedł do komendy policji w Lublinie anonim, z którego wynikało, że kobieta została zgwałcona przez Piotra S.

 – Wiedziałam, że jest policjantem – zeznała potem dziewczyna

Policjanta zatrzymano 11 października, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

– Pokrzywdzona pochodzi z okolic miejscowości Rejowiec – tylko tyle może powiedzieć Rafał Kawalec p.o. Prokuratora Okręgowego w Zamościu. – Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone 3 dni po zdarzeniu – precyzuje. – Na pozostałe pytania dotyczące sprawy Prokuratura Okręgowa w Zamościu, z uwagi na dobro osoby pokrzywdzonej i dobro śledztwa, nie udziela więcej informacji.

Piotra S. zatrzymano w areszcie.  Policja wszczęła przeciwko niemu administracyjną procedurę wydalenia ze służby.

– Ze względu na dobro służby decyzja taka zapadła już w październiku, ale Piotr S. odwołał się od niej – informuje kom. Andrzej Fijołek z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Odwołanie będzie teraz rozpatrywane przez komendanta głównego policji.

Wyrok w sprawie Piotra S. jeszcze nie zapadł. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

Za kratami obu  policjantów czekać będzie na dodatkowy wymiar kary.

Roman Roessler

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*