17-latek zabił ojca i wyszedł z aresztu

Matka 17-latka zapewnia, że syn uratował jej życie. Chłopakowi za zabicie ojca grozi 25 lat więzienia, ale wyszedł z aresztu. Wrócił do szkoły dzięki poręczeniu dyrektora, który przekonuje, że jego uczeń był ofiarą domowej przemocy. Prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu. Chce, żeby nastolatek wrócił do aresztu – informuje Polsat News.

Do tragedii doszło w Międzyrzecu Podlaskim (woj. lubelskie). Ojciec przez lata znęcał się nad rodziną, był za to też karany. Pod koniec sierpnia sytuacja się powtórzyła i 17-letni syn stanął w obronie maltretowanej matki. Ciosy nożem okazały się śmiertelne. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa z premedytacją.

17-letni Michał P. przyznał się do zadania ciosów. Na trzy miesiące trafił do aresztu. Opuścił go dzięki osobistemu poręczeniu, jakie złożył dyrektor szkoły, w której uczy się nastolatek.

 Matka nie ma wątpliwości, że syn ją uratował. – Dzięki mojemu dziecku żyję… Tak! – podkreślała pani Joanna, matka Michała. – Myślę, że prokuratura weźmie też pod uwagę różne aspekty całej sytuacji/

Kobieta wraz  z obrońcą syna walczy teraz o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo w afekcie, za co sankcje są niższe. Ofiara – 40-letni ojciec – miał konflikty z prawem. Siedział w więzieniach. Był kilkukrotnie skazany za znęcanie się nad żoną.

Zdaniem specjalistów najważniejsze teraz, to otoczyć nastolatka opieką. – Każdego sprawcę młodocianego należy wychować. Nic nie sprzyja lepiej wychowaniu niż to, żeby on kontynuował naukę – mówił Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Ale prokuratura chce, by 17-latek wrócił za kratki.

źródło: Polsat News

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*