Tylko rzeki znają sprawcę

 W latach 1992-2001 na terenie województwa łódzkiego zamordowano co najmniej pięć kobiet w wieku 16 – 31 lat. Zwłoki wszystkich ofiar odnajdywane były w rzekach Warcie bądź Widawce. Wszystko wskazuje na to, że sprawcą mógł być ten sam, nieustalony dotąd sprawca. Czy będzie on pierwszym polskim, seryjnym mordercą, któremu udało się przechytrzyć organy ścigania?

Edyta Matyśkiewicz i Kamila Piotrowska miały po 18 lat. Mieszkały w Bełchatowie i przyjaźniły się praktycznie od dziecka, chodziły też do jednej klasy. 27 października 2001 roku postanowiły wybrać się na dyskotekę. Niestety, nigdy na nią nie dotarły.

Mimo intensywnych czynności operacyjnych nie udało się ustalić, co dziewczyny robiły po godzinie 19 w dniu zaginięcia, kiedy to opuściły towarzystwo imprezy, tzw. „półmetka”, i w jaki sposób znalazły się w okolicach rozlewiska rzeki Warty – miejscu odnalezienia ich zwłok.

Kamila i Edyta były umówione ze znajomymi na przystanku w miejscowości Wadlew około godziny 21. Miały tam dojechać autobusem i dalej już wspólnie z kolegami udać się na dyskotekę. Na wskazane spotkanie dziewczyny nie dotarły. Jeden ze świadków widział je po godzinie 21 w dniu zaginięcia, na parkingu w Wadlewie.

 – Wsiadły do samochodu marki fiat tipo. W środku było dwóch mężczyzn, wspólnie odjechali w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego – zeznał świadek.

Pobita i uduszona

Kilka dni po zaginięciu dziewczyn – w Proboszczowicach (około 80 km od Bełchatowa), wędkarze odnaleźli w Warcie ciało młodej kobiety. Okazało się, że była to Edyta. Dziewczyna miała na sobie liczne obrażenia. Od razu widać było, że została brutalnie zamordowana. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Łodzi Ośrodek Zamiejscowy w Sieradzu. Jak ustalono, Edyta zmarła na skutek gwałtownego duszenia, a przed śmiercią doznała wielu tępych urazów głowy, prawdopodobnie za pomocą młotka lub obucha. – Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała między innymi pięć ran tłuczonych głowy, dwie pętle i bruzdę na szyi o przebiegu typowym dla zadzierzgnięcia, sińce umiejscowione w okolicy czołowej, w okolicy lewego żebra i na prawym kolanie – poinformowała nas Jolanta Szkilnik – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sieradzu. Dziewczyna miała także połamane żebra i pękniętą wątrobę. Złamanie żeber mogło zostać spowodowane kolankowaniem i kopaniem, co wskazuje na to, że morderca był wyjątkowo brutalny. W chwili śmierci Edyta była trzeźwa. Śledczy przyjęli, że los Kamili będzie identyczny. Pozostało tylko czekać na ewentualne wypłynięcie zwłok nastolatki.

 Spotkał je ten sam los

Tak też się stało. Na początku kwietnia 2002 roku w rozlewisku Warty wypłynęło też ciało Kamili. Została zabita w ten sam sposób.

Węzeł pętli założony był bardzo ciasno, co świadczyło o działaniu ręki osoby trzeciej – tłumaczy Jolanta Szkilnik – Obrażenia dziewczyny powstały od narzędzi tępych, twardych typu kij czy pałka, a uderzenia mogły spowodować u niej utratę przytomności. Podobnie jak Edyta, Kamila także miała połamane żebra. Jej zwłoki były w całości ubrane. Nie musiała być fizycznym obiektem seksualnym. Być może w tym czasie była już nawet nieprzytomna.

Na szyi Kamili morderca zawiązał pętlę ze sznurka. Zrobił to dokładnie w taki sam sposób, jak w przypadku Edyty. Dziewczyna miała też identyczne obrażenia na głowie i żebrach.

Śledczy nie mieli wątpliwości, że zbrodni dokonał ten sam sprawca lub sprawcy. Motyw rabunkowy nie wchodził w grę. Z toreb nic nie zginęło, a Edyta  na nodze miała złoty łańcuszek, który też nie został skradziony.

Ofiar było więcej

Mimo wszechstronnie podejmowanych czynności procesowych i operacyjnych, nie udało się wykryć sprawcy, bądź sprawców brutalnych zabójstw Kamili i Edyty. W związku z tym  – postanowieniem z dnia 31 grudnia 2002 roku – śledztwo umorzono.

Sprawa pozostaje jednak cały czas w zainteresowaniu organów ścigania. Akta sprawy były przedmiotem analiz kryminalnych specjalnych jednostek policyjnych. Aktualnie materiały śledztwa są analizowane przez Zespół do spraw Przestępstw Niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi w kontekście ujawnienia zbieżności z innymi sprawami, dotyczącymi niewykrytych zabójstw – poinformowała nas rzeczniczka prasowa sieradzkiej prokuratury. Dokonana analiza ujawniła chociażby związki i zbieżności ze sprawą Anny Boczkiewicz, której zwłoki odnaleziono w rzece Widawce. Ta 16-latka z Zelowa została zamordowana w 2000 roku. Mimo upływu lat, tajemnicy jej śmierci również nie udało się wyjaśnić. Jednak wszystko wskazuje na to, że także i ją zabił oprawca Kamili i Edyty.

Rolnik – seryjny morderca

Był 8 marca – Dzień Kobiet 2000 roku. Anna, jak zwykle miała wrócić ze szkoły autobusem. Chodziła do technikum, lekcje kończyła późno, a na dworze robiła się już szarówka. Dziewczyna jednak do autobusu nie wsiadła. Po prostu zniknęła, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Nikt nic nie słyszał, ani nie widział.

Miesiąc później jej ciało odnaleziono w rzece Widawka, w wiosce Smugi (niecałe 10 km od Bełchatowa). Zwłoki nastolatki długo przebywały w wodzie, były w strasznym stanie i częściowo obnażone. Jak ustalono, także i ona została uduszona.

ofiary
Kamila, Edyta i Ania – trzy spośród prawdopodobnych ofiar seryjnego mordercy

W łódzkim policyjnym Archiwum X przeprowadzono analizę spraw trzech opisywanych zabójstw, znajdując ich wspólną płaszczyznę. Został także sporządzony portret psychologiczny mordercy. Jako sprawca typowany jest mężczyzna w wieku około 30 lat (wówczas), zajmujący się rolnictwem lub hodowlą zwierząt. Według profilera był on pod dużym wpływem matki. Prawdopodobnie posiada wrodzony czar, którym potrafił zwabić młode dziewczyny do samochodu, a następnie na teren swojego gospodarstwa. Na kobiety polował na ulicach po zmroku. Zabójstw dokonywał w bardzo dużym pomieszczeniu lub wręcz pod gołym niebem. Według ustaleń, na pewno nie robił tego w samochodzie. Zwłoki przewoził w rejon Widawki lub Warty.

Zbrodnia doskonała?

Oprócz Kamili, Ani i Edyty życie w bardzo podobny sposób straciły jeszcze dwie kobiety, a ciała kolejnej do tej pory nie odnaleziono. Iwona Rojszczak (20 l.) została zamordowana 13 listopada 1992 roku. Jej całkowicie obnażone zwłoki odnaleziono w rzece Widawka w miejscowości Słok-Młyn koło Bełchatowa. Przyczyną śmierci było uduszenie. Podobny los spotkał Danutę Nykiel (31 l.). Kobietę zamordowano w 1994 roku, a jej ciało znaleziono w Warcie, pod mostem w Sieradzu. Przyczyną zgonu było utonięcie. Według ustaleń kobieta została wcześniej zgwałcona i pobita do nieprzytomności, i w takim stanie  wrzucono ją do rzeki.

Natomiast 22-letniej Edyty Wedler żywej lub martwej do tej pory nie odnaleziono. Kobieta zaginęła w sierpniu 1999 roku. Wybierała się wówczas autostopem z Bełchatowa do Łasku, gdzie mieszkała.

W ciągu kilku lat życie straciło niemal w ten sam sposób pięć młodych kobiet, szósta nadal widnieje jako zaginiona. Wszystkie zbrodnie popełniane były na terenie południowo-zachodniej części województwa łódzkiego. Większość ofiar została uduszona sznurkiem. Policjanci z Archiwum X do tej pory próbują ustalić, kto brutalnie mordował kobiety, a na koniec wrzucał ich ciała do rzeki. Niestety bez skutku.

 Czy kiedykolwiek uda się odnaleźć sprawcę, bądź sprawców? Mamy do czynienia ze zbrodnią doskonałą, czy morderca miał po prostu niebywałe szczęście? Sprawy te są o tyle trudne do rozwiązania, że woda zniszczyła ślady zabójcy. Nie wiadomo więc, czy śledczym kiedykolwiek uda się go schwytać. Być może tajemnica śmierci tych młodych kobiet odpłynęła na zawsze wraz z prądem rzek?

Marta Bilska

 

7 komentarzy do Tylko rzeki znają sprawcę

  1. Jeżeli wszystkie ofiary są tego samego sprawcy ( co najmniej jedna nie koniecznie bo wiele jest zabójstw na tle seksualnym a ciała lądują w rzekach), to zabójstwo z 1992 r. mogło być pierwsze. Później był długi czas przerwy ( dwa lata) jak to u seryjnych z obawy przed wykryciem… zwykle stresują się i wyciszają na jakiś czas , rzadko ale zdarza się że nawet na 10 lat. Następnie zabójstwo w 1994 r. więc bardzo wcześnie na tak długa serię więc albo ciała nie znaleźli jakiegoś ( raczej dwóch) albo z jakiś powodów sprawca zaniemógł. Następnie 1999 i już co roku ( 2000 i 2001) co by znaczyło że sprawca czuje się pewnie więc albo ma więcej ofiar na swoim koncie których nie znaleziono albo coś się stało że przestał np. choroba, założenie rodziny lub nie żyje.
    Tym samym albo uczy się i zależy mu na byciu na wolności albo na razie zaprzestał z jakiś powodów lub przeprowadził się lub nie żyje.
    Warto zbadać w którym miejscu wrzucano dziewczyny do rzek. Sprawca widać pochodził z okolicy i zna teren. Być może mieszka w okolicy gdzie wrzucał ciała ofiar lub są to miejsca gdzieś po drodze do domu. Dziwne że świadkowie wskazali samochód a Policja nie sprawdziła właścicieli takich samochodów i komu takie auta właściciele mogli użyczać. Sprawców musiało być dwóch z uwagi na pierwsze ofiary ( dwie na raz) ale jak umiejętnie obezwładnił osoby to i jeden wystarczył. Pytanie czy pierwsze ofiary miały obrażenia na głowie czy tylko jedna ? Ze zdjęć widać że sprawca lubuje się w czarnych/ciemnych włosach, średniej długości. Nie wykluczone iż pierwsze ofiary znał, bo jeżeli to było pierwsze zabójstwo to zwykle najwięcej niosło emocji. Jeżeli był jeden sprawca to musiał budzić zaufanie skoro zabił dwie osoby na raz, więc mógł znać ofiary. Z uwagi na porzucanie w rzece nie wykluczone że często tamtędy jeździł. Jeżeli zabijał w tych samych miejscach lub w pobliżu tej samej rzeki ( miejsca porzucania ciał mogą to zawężać), a brak zacierania w różnych miejscach może dowodzić iż sprawca nie jest zamożny i mało rozgarnięty co by sugerowało młody wiek lub niski status społeczny a tym samym niskie wykształcenie. Sprawca może być silny więc być może rolnik lub żyjący w rolniczej rodzinie np. z rodzicami lub jednym z rodziców a samochód jest ojca. Być może w końcu poznał kobietę lub coś wydarzyło się ważnego w jego życiu i nie morduje ( choroba, założenie rodziny lub śmierć) lub ma gdzie mordować i tam też ukrywa ciała ofiar ( zmarli rodzice lub jeden z nich z którym mieszkał). Warto sprawdzić kto w tamtym czasie i po nim w tamtych rejonach odziedziczył majątek ( gospodarstwo lub ziemię z domkiem) ewentualnie zginą w jakiś okolicznościach np. wypadek przy pracy w polu lub drogowy. Ewentualnie jest kaleką po wypadku. Trudno uwierzyć że przestał zabijać więc albo nie żyje albo jest kaleką lub ma rodzinę, ewentualnie przeprowadził się ( co też można ustalić kto zmienił miejsce zamieszkania w tamtych stronach). Zabójca nie jest bystry, odważny i cwany co też może pomóc w ustaleniu kim jest i gdzie mieszka oraz czym się zajmuje pozostawiając ślady na ofiarach i w związku z z miejscem gdzie je wrzucał do wody. Jeżeli sprawców było dwóch i ten samochód widzieli świadkowie, to choć wielki wysiłek dla Policji, to jednak sprawcę powinni już mieć. Tico było popularne i kupowali je także rolnicy ale nie było znów ich tyle ile maluchów bo czasy na maluchy już mijały a tico też nie każdy mógł kupić i nie każdy by chciał kupić. Był to mały samochód, ciasny i też nie na każdą kieszeń. Ta sprawa wydaje się do wyjaśnienia ale decydują szczegóły i psychologia.

  2. Kamila Piotrowska była ubrana i jej stan nie sugerował że została zgwałcona jak pisze w artykule, zaś jej koleżanka Edyta Matyśkiewicz nie wiadomo bo artykuł nie opisuje. Gdyby jednak była zgwałcona ( zażyciowo lub po, może to sugerować iż sprawca był jeden. Zabił najpierw Kamilę wyciągnąwszy ją z samochodu a następnie Edytę którą wyciągną później i ją mógł zająć się lepiej i dłużej ( pytanie która była bardziej pobita bo być może zginęła jako druga). Sprawca jeżeli był jeden to dziewczyny musiały walczyć bo zdawały sobie sprawę że są dwie choć strach mógł je paraliżować szczególnie gdy jedna widziała co się dzieje z pierwszą poza samochodem. Tak czy inaczej obrona ofiar mogła rozwścieczyć zabójce i skatował swoje ofiary w szale a jedną z nich wykorzystał ( o ile jedna była zgwałcona, jeżeli tak to być może ta która zginęła druga lub ta która bardziej mu się podobała i też zginęła jako druga… bo trudno uwierzyć że zabawiał się z ofiarą brutalnie a druga dziewczyna siedziała w samochodzie czekając na swoją kolej). To musiało potoczyć się szybko i kolejność mogła być przypadkowa ale nie gwałt o ile nastąpił. Jeżeli był gwałt jednej z dziewczyn to może sugerować iż sprawca był jeden, zaspokoił się i już mu starczyło. gdyby było dwóch sprawców to jak wytłumaczyć że jednej dziewczynie nic nie zrobiono z uwagi na wcześniejsze ofiary ? W innym wypadku sprawcy mogli chcieć tylko zabić ale czy to tylko o to chodziło ? I dlaczego działali by tak samo w tym samym czasie ? No chyba że bliźniacy ale raczej mało prawdopodobne.
    Mogło być tak że sprawca chciał jedną z nich a druga byłą zbędna ale też musiał coś z nią zrobić bo była świadkiem. Wcześniejsze ofiary ginęły same. Duży postęp względem pierwszych ofiar, więc albo sprawca ewoluował lub nie miał wyboru i zaryzykował atakując dwie i nie wykluczone że poniósł wtedy też obrażenia z uwagi na brutalne potraktowanie ofiar… może nawet uszkodzono mu samochód. Ciekawe czy w tamtych rejonach zauważono gdzieś na wiosce że sąsiadowi rozbito szybę w samochodzie lub kierowca był pokaleczony lub obolały ? Miejsca porzucania ciał ofiar może wskazały by okolice zamieszkana i sprawcy, zwykle rolnicy mają stały cykl zajęć i jeżdżą samochodami w określonym celu do miasta i zwykle w określonym czasie, nie rzadko cyklicznie. nie wykluczone więc że e sprawca zabijał gdzieś po drodze do miejsca zamieszkania lub w okolicy miejsca zamieszkania. Rozpytanie ( choć bardzo trudne) okolicznych mieszkańców wiosek może przybliżyć do sprawcy gdyby był charakterystyczny i znany z uwagi an sposób bycia lub zachowania czy też na częste przejazdy po danym terenie. Nie wykluczone że to był ktoś, kto mieszkał z rodzicami bez kobiety lub kojarzony jako dziwny a co za tym idzie też bez kobiety. Być może tylko z ojcem. Skoro tak traktuje kobiety to może uczucia matczynego nie zaznał a jedynie surową rękę ojca.
    Nie wątpliwie miał samochód ale nie musiał być kształcony więcej jak zawodówka lub podstawówka. na rozgarniętego nie wygląda a jedynie że ma farta. Być może policja wtedy popełniła jakieś błędy które zadecydowały o wykryciu ( tym też zajmuje się policyjne archiwum x), analiza takich błędów pomaga w wykryciu sprawcy.

  3. Jestem z Bełchatowa, interesuję się tymi sprawami od dłuższego czasu. Moim zdaniem sprawcą może być kierowca autobusu którego dziewczyny znały z widzenia, a on znał je. Mordów dokonywał polując prywatnym samochodem proponując podwiezienie, to tłumaczyłoby dlaczego dziewczyny wsiadały do jego auta bez żadnych oporów. Sprawca być może jeździł autobusem na trasach Bełchatów-Zelów, Bełchatów-Piotrków, być może prowadził też przewóz pracowników na elektrownię czy kopalnię. Mógł być zapalonym wędkarzem co tłumaczą miejsca porzucenia zwłok, mieszka lub mieszkał prawdopodobnie w okolicach Zelowa. Takie są moje przemyślenia.

  4. Bez wątpienia nalezaloby ustalić w jakim od siebie promieniu znikały ofiary oraz w jakim promieniu byly znajdywane. Ilu moglo byc w tamtym czasie wlascicieli tiko w tych rejonach? Ilu mężczyzn w tym regionie odbywalo kare pozbawienia wolnosci/bylo leczonych stacjonarnie w czasie gdy nie dokonywano mordow? W mojej ocenie to nie rolnik, a raczej pracownik budowlany/fabryczny. I nie 30-latek na okres tych zbrodni, a zdecydowanie starszy. Z cala pewnoscia nienawidzi kobiet. Jego zbrodnie maja bardziej charakter „zemsty” niz seksualny. Gwalty w tych przypadkach to raczej „wola upokorzenia” niz chec zaspokojenia seksualnego. Bardzo mozliwe ze juz ten osobnik nie zyje. Byc moze ktos z rodzin ofiar go wytropil na wlasna reke i……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*