GDZIE JESTEŚ, PEDOFILU?

 Minionego lata Piotr Boszko był poszukiwany przez policję w całym kraju. Szukali go też prywatni detektywi. Podejrzewany był o porwanie 10-letniej Kristiny w Mrowinach  na Dolnym Śląsku. Nadal szuka go policja.

 Miał go nawet widzieć w tamtych stronach jeden z mieszkańców gminy. Wysłano za nim list gończy wydany przez sąd. Oprócz nazwiska żony, które przyjął, w prasie funkcjonowała jego fotografia. Informowano też o jego rodowym nazwisku. Jednak nie trafiono na ślad Piotra Boszko, a kiedy po dwóch dniach od zaginięcia Kristiny zatrzymano prawdziwego zabójcę 10-latki,  media zapomniały o Piotrze Boszko.

Gdzie może przebywać obecnie, i czy nadal stanowi zagrożenie? Za co otrzymał wtedy wyrok, i czy siedział w więzieniu, skoro w związku z zaginięciem 10-letniej dziewczynki z Mrowin był przez cały czas poszukiwanym? Oto jego kryminalna historia.

Lgnął do pasierbicy

W 1995 roku 33-letnia wówczas Marta, fryzjerka z zawodu, poznała w Piekarach Śląskich (woj. śląskie) 34-letniego wtedy Piotra. Mężczyzna miał wykształcenie zawodowe, był elektromechanikiem. Zaiskrzyło między nimi,  ale nie pobrali się od razu. Przez jakiś czas żyli w konkubinacie, aby związek małżeński zawrzeć dopiero 1 października 2008 roku. Wówczas Piotr przejął nazwisko swej żony.

Nie mieli wspólnych dzieci, a kilkunastoletnia córka Marty. stała się od razu pasierbicą Piotra. Miał on również syna i córkę z poprzedniego małżeństwa, ale nie utrzymywał z nimi kontaktów. Dopiero od kwietnia 2014 roku córka Marty., a pasierbica Piotra Boszko, poszła na swoje, do nowego mieszkania, również w Piekarach Śląskich. Wyremontował je w całości jej ojczym.

Piotr Boszko pracował na stałe w Niemczech i od 2000 roku spędzał tam większość czasu. Po 4 tygodniach spędzonych w Niemczech przyjeżdżał zawsze na tydzień do domu, do Piekar Śląskich. Jedynie w okresie Świąt Bożego Narodzenia pozostawał na dłużej w domu i do Niemiec wracał na przełomie lutego i marca.

Któregoś dnia, na początku października 2014 r., w szczerej rozmowie ze swoją matką dorosła już córka zdobyła się wreszcie na odwagę i wyznała, że gdy była dzieckiem, ojczym ją molestował. Zaskoczyło to ogromnie matkę i nie od razu chciała uwierzyć w opowieści córki.

– Dotykał mnie w miejsca intymne – mówiła z płaczem w głosie jej córka. – Po pośladkach, piersiach, a także po narządach rodnych.

Mężczyzna robił tak zarówno w trakcie zabawy, jak i podczas masażu, który wykonywał na nagim ciele pasierbicy.

Jej wyznanie było dramatyczne, niepozbawione rozpaczy wynikającej choćby z samych wspomnień oraz faktu, iż nadal przecież widywała swego ojczyma w otoczeniu matki. Matka była w szoku. Domagała się od córki więcej szczegółów.

Molestował i podglądał

Do pierwszego tego typu kontaktu miało dojść w 1996 roku, podczas ferii zimowych, kiedy to w nocy, w czasie snu na jednym łóżku, ojczym dotykał ją w miejscach intymnych. Zresztą wszystkie zabawy z nim sprowadzały się zawsze do biegania na golasa. Po czym zdejmował jej majtki i potem dotykał. Gdy miała 12 lat, w trakcie przechodzenia po oparciu wersalki złapał ja nawet raz za krocze, i zaczął masować. Poczuła wtedy skrępowanie i zażenowanie, szybko uciekła do łazienki. Opowiadała również, że często dotykał jej biustu, zwłaszcza w okresie, gdy dziewczynce zaczęły rosnąć piersi.

– Nie chcę, by ci się stało z nimi coś złego  –  uspokajał dziewczynkę, gdy zażenowana pytała go, dlaczego tak robi. Czasami zwracał się do niej per „Cycolina”. Gdy miała 13 lat nadal  ją molestował.

Po wyznaniach córki, 16 października 2014 roku, Marta postanowiła sprawdzić laptop swego męża. Akurat wrócił z Niemiec i nie było go w domu, a laptop leżał na biurku.

– Znajdowały się w nim pliki ze zdjęciami nagiej córki. – opowiadała potem policji. Zdjęcia w laptopie były z okresu, gdy jej córka miała 9 i 13 lat. Były również aktualne. Zrobiła telefonem komórkowym zdjęcia ekranu laptopa i pokazała je córce. Wtedy doszły do wniosku, że w mieszkaniu córki musi się znajdować ukryta gdzieś przez Piotra Boszko zamontowana kamera, gdyż zdjęcia wykonane w jej mieszkaniu wcale nie wyglądały na pozowane. Istotnie, w łazience, sypialni i pokoju znalazły zainstalowane mini kamery. Również  w mieszkaniu Marty B. policjanci znaleźli zamontowane w pokojach mini kamery oraz kilkadziesiąt nośników danych, w tym pendrivy, karty pamięci. Na plikach w laptopie Piotra B. były dodatkowo liczne zdjęcia pornograficzne, a nadto nagi wizerunek Marty B., w trakcie jej miłosnych igraszek z Piotrem B.

Kobieta wraz z córką złożyły wniosek o ściganie Piotra Boszko pod zarzutami: „Utrwalania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody oraz dopuszczenia się wobec małoletniej poniżej lat 15 lat innej czynności seksualnej”.

Zatrzymanego już wtedy 54-letniego Piotra Boszko poddano badaniom biegłych lekarzy psychiatrów, psychologa oraz biegłego lekarza seksuologa. Z wydanych opinii wynikało, że w czasie popełniania zarzucanych mu czynów był w pełni poczytalny i nie miał dewiacyjnych zaburzeń seksualnych, w tym również zaburzeń pedofilskich. Nie był też dotychczas sądownie karany.

Głupek, czy cwaniak?

 – To, co wyszło na jaw, jest skutkiem mojej głupoty – wyjawiał policji i w prokuraturze, wyrażając zarazem skruchę, żal i wstyd. Zaś pasierbicę nazywał swoją córką.

– To prawda, obmacywałem ją po miejscach intymnych, ale bardziej z ciekawości, niż z czegoś innego. Nie wiedział wówczas, że jest to przestępstwem – tak się tłumaczył. – W czasie ferii w górach spałem z córką w jednym łóżku, bo chciałem, żeby żona się wyspała.

Córka leżała na plecach, więc nie wykluczał, że jego ręka mogła się ześliznąć, na jej krocze. Gdy dziewczynka się budziła natychmiast cofał rękę.

– Wielokrotnie masowałem tak córkę, gdyż miała cellulit.  I w trakcie takich masaży dotykał jej pośladków, a także miejsc intymnych przy udach. Masował tak córkę przez dwa lata i wmawiał jej wtedy, że jej „pisia” nie jest dla niego dziwna, że wiele razy widział ją nagą, a poza tym jest przecież jej ojcem i  w ten sposób właśnie pomaga dziewczynie. Poza tym wmówił jej, że nie powinna o tych masażach opowiadać matce, i to tylko zabawa, chęć udzielenia pomocy. Niekiedy w trakcie takich masaży, jak sam zeznawał, mieli rozmawiać i nawet żartowali z sobą.

 – Dlatego nie wierzyłam wtedy, jako mała dziewczynka, w jego złe intencje.

Z powodów kompleksu cellulitu pozwalała na masowanie swego nagiego ciała, przyznawała potem w sądzie. Zeznawała również, że raz w jej obecności miał wzwód, na co gwałtownie zareagowała, a potem uciekła.

– Ktoś nam tu dorasta – oświadczył jej wówczas, i starał się to wszystko obrócić zaraz w żart.

Kiedy miała 17 lat, zaprzestał takich masaży. Tak mówił. Przyznał jednak, że bez wiedzy i zgody żony oraz córki zainstalował w obu mieszkaniach kamery. Nagrywał wszystko, a potem przegrywał na swego laptopa.

– Rzeczywiście, na niektórych ujęciach byliśmy z żoną nadzy – przyznawał i wyjaśniał to zachowanie. Mówił, że te zdjęcia były robione za jej zgodą.

– Potem wszystkie chciała zniszczyć, nawet te intymne. Nigdzie takich zdjęć ani nagrań nie rozpowszechniałem, i nikt ich nie oglądał. Mieszkam przecież za Odrą w wynajętym służbowo pokoju hotelowym, jestem samotny – tłumaczył, i dodawał, że mógł tam jedynie w taki sposób oglądać żonę i córkę. – Nie nagrywałem nigdy innych kobiet – zaklinał się na wszystkie świętości. – Wprawdzie posiadam na komputerze filmy pornograficzne, ale nie z udziałem nieletnich.

Piotr Boszko w prokuraturze żalił się, że z tego wszystkiego stracił teraz całą rodzinę.

– Moje życie legło w gruzach – dodawał, ale potem nagle oświadczył, że nie podtrzymuje wstępnych zeznań. – Podpisałem protokoły przesłuchań, ale ich faktycznie nie czytałem.

Jak twierdzi, gdy je podpisywał, to nie miał przy sobie okularów i był w szoku z powodu nocy spędzonej w areszcie.

Jednak Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach nie dał wiary tym wyjaśnieniom, tym bardziej, że jego pasierbica potwierdzała, że jej ojczym dokonywał takich czynów od 1996 do 2001 roku, wyłącznie pod nieobecność jej matki. Psycholog, biegła sądowa potwierdzała, że zeznania pasierbicy to nie jej konfabulacja.

 Idealny mąż i ojciec

 Pomiędzy piątym i dziewiątym rokiem jej życia, ojczym często bił ją bez powody pasem i kablem, i często się też kłócili. Jednak w późniejszych latach, gdy zaczęła dorastać i była przez niego dotykana, był dobry dla niej i jej matki.

 – Był idealnym mężem i ojcem. Przynosił matce kwiaty, a mi pomagał we wszystkim. Tworzyliśmy wtedy razem zgodną rodzinę, a ja nie chciałam burzyć szczęścia matki, dlatego bardzo długo o niczym jej nie mówiłam. I starałam się wtedy jakoś wyprzeć z pamięci te wspomnienia z dzieciństwa, ale się nie udało. I dopiero pierwszy raz o tym molestowaniu opowiedziałam kilka lat temu koleżance z pracy. I o tym również, iż z powodu tego molestowania przez ojczyma chciałam nawet odebrać sobie życie.

28 sierpnia 2015 roku Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach wymierzył 58-letniemu Piotrowi Boszko łączną karę 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Przez 10 lat otrzymał też zakaz zbliżania się do pasierbicy na odległość nie mniejszą niż 100 metrów. Miał jej również zapłacić, celem zadość uczynienia,100 tysięcy złotych.

– Co się z nim dzieje obecnie, tego nie wiemy – mówi prokurator Barbara Wilmowicz z Ośrodka Zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach z siedzibą w Piekarach Śląskich, która oskarżała wówczas Piotra Boszko.

– Nie ma go na wykazie i w rejestrze skazanych – twierdzi ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, która sprawdzała w rejestrze nazwisko rodowe pedofila oraz to nazwisko, które po zawarciu małżeństwa przejął po żonie. – Co oznacza, że na pewno nie odsiadywał żadnego wyroku!

Zatem Piotr Boszko po wydanym wyroku nie trafił za kratki.

W trakcie poszukiwań Kristiny oficer prasowy komendy miejskiej policji w Piekarach Śląskich sierż. sztab. Dariusz Dobrzański przyznawał, że nie odnaleziono Piotra B. – I jego poszukiwania nadal trwają – dodaje.

Gdzie więc jest Piotr Boszko?

Może wrócił do Niemiec i tam się ukrywa? Może znowu zmienił nazwisko, na jakie inne? W każdym razie list gończy za nim jest ciągle aktualny.

Roman Roessler

Imię żony Piotra B. zostało zmienione. Jego nazwisko, po żonie, nadal figuruje na liście gończym.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*