Kopiuj-wklej

Ostatnio media obiegła wiadomość, że rektor wyższej szkoły policyjnej w Szczytnie prawdopodobnie popełnił plagiat swojej pracy doktorskiej. Ów funkcjonariusz i wykładowca jak na ironię habilitował się na temat etyki zawodowej w policji. I prawdopodobnie aspirował do tego, aby być wzorcem dla studentów, przyszłych i obecnych policjantów. Chciałoby się powtórzyć za klasykiem: „Nie idźcie tą drogą”.

Niestety drogą na skróty usiłują iść także niektórzy dziennikarze, co bezpośrednio niekiedy dotyka także mnie. Co gorsza z moich książek i reportaży czerpią garściami jak ze swego nie tylko adepci dziennikarstwa, ale też doświadczeni żurnaliści. Jeden z nich aspirujący od lat do miana dziennikarza śledczego bez wahania posiłkował się moimi artykułami na temat Iwony Wieczorek, zwłaszcza tymi, w których podawałem informacje z akt tej sprawy. Potem napisał książkę, w której skopiował fragmenty moich artykułów, twierdząc, że wyczytał to w aktach. Problem w tym, że do akt tej sprawy nie miał nigdy dostępu. Gdyż jedynym dziennikarzem, który je czytał byłem ja. Co odnotowane jest także w tychże aktach.

Takie mamy teraz dziennikarstwo. Kopiuj-wklej, to niemal powszechna metoda „zdobywania  informacji”. Inną, choć podobną kategorię stanowią osoby, które po założeniu kanału na YouTube sami siebie tytułują dziennikarzami śledczymi. Choć ze śledztwem mają tyle wspólnego, co śledź. A ich największym osiągnięciem jest przeprowadzenie rozmowy z emerytowanym gangsterem lub byłym policjantem.

Na wspomnianym YouTube roi się też od filmików, których autorzy omawiają głośne sprawy kryminalne. Wielu z nich posiłkuje się moimi artykułami i książkami. Czerpiąc z nich garściami bez pytania o zgodę, czytając całe fragmenty.  Wszystko po to, aby zaistnieć i zarobić.

Taki cel prawdopodobnie przyświecał także autorce książki o disco polo, która skopiowała do niej obszerne urywki „Bandytów i celebrytów” mojego autorstwa. Rzecz jasna bez pytania o zgodę. Tym razem sprawą zajęli się moi prawnicy.

Takim domorosłym dziennikarzom „śledczym” dedykuję nieco zmodyfikowane powiedzenie: skoro sam napisać nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz!

Janusz Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*