Wydobądźmy Joannę z jeziora

 23-letnia Joanna Gibner została zamordowana w 1996 roku, przez męża, zaledwie w 3 tygodnie po ślubie. Mężczyzna ciało żony zatopił w jeziorze. Spoczywa tam do dzisiaj. Tymczasem zabójca wyszedł już z więzienia, ale szczątków kobiety do tej pory nie wydobyto z akwenu.

Ta sprawa trafiła do annałów polskiej kryminalistyki, gdyż był to jeden z pierwszych procesów poszlakowych. Obecnie sądy znacznie częściej skazują w procesach poszlakowych, wtedy był to precedens.

Tajemnica Świtezianki

– W olsztyńskim sądzie ten przypadek nazywają „sprawą Świtezianki”, nawiązując tym do ballady Adama Mickiewicza. Ze względu na jej mroczną tajemnicę, skrytą w wodnej toni, z którą do dziś żyje matka Joanny, zamordowanej przez męża. On ciało młodej żony zatopił w jeziorze. Co prawda wyszedł już z więzienia, ale szczątków  kobiety do tej pory nie odnaleziono – wyjaśnia Marek Książek, olsztyński dziennikarz, którego reportaż „Mroczna tajemnica Świtezianki” opublikowaliśmy przed kilkoma laty w magazynie „Reporter”.

Janusz Szostak oraz Fundacja na Tropie – przy wsparciu Radosława Jurkowskiego i jego Grupy Nurkowej 5 Fal – zamierzają doprowadzić do wydobycia szczątków Joanny Gibner z dna jeziora Dywickiego. To akwen o powierzchni 18,5 hektara i głębokości około 7 metrów.

– Ta sprawa nie dawała mi przez lata spokoju. Chodziło mi po głowie, aby wydobyć szczątki Joanny z jeziora. Nie wiedziałem jednak, jak się do tego zabrać – przyznaje Janusz Szostak, prezes fundacji Na Tropie. – Gdyż tym razem chodziło o spenetrowanie niemal 19 -hektarowego jeziora. To trudna i kosztowna operacja. Los jednak mi sprzyjał, gdyż na mojej drodze pojawił się Radosław Jurkowski – doświadczony płetwonurek, który wraz ze swoją ekipą postanowił mi pomóc w poszukiwaniu szczątków Joanny. Wspólnie przygotowaliśmy plan tej niezwyklej akcji – wyjaśnia Szostak.

TU MOŻNA WESPRZEĆ AKCJĘ

Na ten cel potrzebne jest 10 000 złotych, to koszty przeszukania całego jeziora. Fundacja niestety nie dysponuje takimi środkami. Termin przeprowadzenia akcji, to czerwiec 2019 roku.

– Myślę, że do tego czasu uda nam się zebrać niezbędne pieniądze – stwierdza Janusz Szostak, pomysłodawca i koordynator akcji. – Komercyjny koszt sprawdzenia całego jeziora, to zapewne kilkaset tysięcy złotych. Znaleźliśmy ekipę nurków, którzy zrobią to za ułamek tej kwoty.

 Grób czeka na Joasię

Czy 23 lata od zbrodni jest szansa na wydobycie z dna jeziora jakichkolwiek szczątków Joanny? – pytamy o to Radosława Jurkowskiego, który będzie prowadził akcję na jeziorze Dywickim pod Olsztynem.

– Moim zdaniem jest jeszcze szansa, że znajdziemy szczątki tej dziewczyny. Jak wynika z opisów w aktach sprawy, dno jeziora jest zamulone, do tego worek z ciałem został obciążony elementami metalowymi. Zatem mógł z powodzeniem zapaść się w dno, przez co został częściowo zakonserwowany mułem. Na ślad zwłok mogą nas naprowadzić elementy metalowe, którymi je obciążono. Należałoby prześledzić wszystkie anomalia, które występują na dnie jeziora. Trzeba sprawdzić wszystko, co zalega dno Jeziora Dywickiego. Moim zdaniem, nawet po takim czasie jest ogromna szansa, aby te szczątki odnaleźć. Zwłaszcza jeżeli sprawdzimy wszystkie rejony, wszystkie występujące tam anomalia i obiekty metalowe, które mogą zalegać na dnie jeziora. Jeżeli szczątki zostały zmumifikowane przez przez muł, który znajduje się na dnie, to jest szansa, że je znajdziemy. Ale na to trzeba czasu i trzeba włożyć bardzo wiele pracy w poszukiwania – wyjaśnia nurek.

Historia śmierci Asi jest bardzo dramatyczna, a jej matka do dziś nie jest w stanie zaznać spokoju, gdyż nie ma grobu córki.

– W pokoiku Asi urządziłam jej grób, bo nie mam nawet najmniejszego szczątka ciała, aby pochować córkę na cmentarzu – wyznaje w poczuciu bezradności Danuta Januszewska, której córka została zamordowana przez męża zaledwie 3 tygodnie po ślubie, we wrześniu 1996 roku.

Jednak dopiero 16 września 2003 roku konkubina mordercy ujawniła policji mroczną tajemnicę swego partnera. Jak się okazało, udusił on Joannę i przy pomocy brata utopił obciążone ciało w jeziorze Dywickim, koło Olsztyna. W swojej rodzinnej wsi Dywity. Brat Marka W. sporządził nawet szkic, zaznaczając, gdzie zatopiono ciało. Morderca został skazany na 15 lat więzienia i jest już na wolności. Jego ofiara jednak do dziś nie została odnaleziona.

Niestety do tej pory nie przeszukano dokładnie jeziora. Zabrakło na to środków i determinacji.

Teraz, dzięki działaniom Fundacji Na Tropie, zapewne uda się sprawdzić cały akwen i odnaleźć szczątki Joanny Gibner.

Aby to się udało. Fundacja rozpoczęła zbiórkę pieniędzy pod hasłem „Wydobądźmy szczątki Joasi z dna jeziora Dywickiego” na portalu zrzutka.pl. Pieniądze można też wpłacać na konto Fundacji Na Tropie, nr konta: 23 9283 0006 0000 1044 2000 0010, cel „Joanna”.

Wierzymy, że dzięki wsparciu naszych czytelników, mamie Asi uda się pochować szczątki córki na cmentarzu.

Michał Jasman

1 komentarz do Wydobądźmy Joannę z jeziora

  1. Znaleźli i wsadzili mordercę, więc wystarczy, co się będą przejmować ofiarą i jej rodziną, chcą pochować córkę, niech sami ją sobie wyłowią aż nerwy człowieka biorą. Dorzucę się pare grosików, ale coś czuje, że jak ją wyłowicie, prokuratura zabierze ciało/szczątki w celu przeprowadzenia badań i znowu matka będzie czekała miesiącami na swoje dziecko. Musi być cierpienie niewyobrażalne, nie dość stracić dziecko, to jeszcze nie móc go pochować. Gdybym nie zainteresowała się sprawą Iwony Wieczorek i nie została czytelnikiem Reportera oraz książek pana Janusza, moje wyobrażenia o działaniu policji byłyby nadal naiwnym pobożnym życzeniem. Pozostaje modlić się by nie stało się coś, przez co będziemy zdani na łaskę policji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*