SPRAWA EWY TYLMAN: To miała być ostatnia rozprawa

Fot. Przemysław Graf

 Od zaginięcia i śmierci Ewy Tylman niedługo miną 4 lata, proces trwa ponad dwa lata. Niektórzy dziennikarze i obserwatorzy procesu spekulowali, że rozprawa 29 stycznia 2019 roku będzie ostatnią, na której przesłuchani będą świadkowie. Przewód sądowy zostanie zamknięty i usłyszymy mowy końcowe.

Mecenas Adama Z. przyznał nawet, że ma przygotowany specjalny tekst, który zamierzał odczytać. Jednak do tego nie doszło, ponieważ pełnomocnicy rodziny Ewy Tylman złożyli kolejne dwa wnioski dowodowe.

Sędzia prowadząca delikatnie dała do zrozumienia, że uznaje to za działanie zmierzające do przedłużenia procesu.

– Nie ma o tym mowy, to właśnie rodzinie zależy na jak najszybszym ustaleniu, co wydarzyło się nad Wartą i kto odpowiada za śmierć córki – tłumaczyli adwokaci.

Zbadają oskarżonego

Wniosek dotyczył  sporządzenia opinii biegłego z zakresu psychologii śledczej, który miałby zbadać zachowanie Adama Z. po zaginięciu Ewy.

– Trzeba odpowiedzieć napytanie, czy tak często zmieniane wersje wyjaśnień przedstawiane przez Adama Z., faktycznie wynikają z jego niepamięci, którą się zasłania, czy może wskazują na to, że od początku działa świadomie. Współczesne instrumenty psychologii byłyby pomocne w tym zakresie – przekonywał mecenas Wojciech Wiza.

Drugi wniosek dotyczył zapoznania się z aktami sprawy prowadzonej przez Prokuraturę w Zielonej Górze. Adam Z. oskarżył poznańskich policjantów o znęcanie, wyśmiewanie się z jego homoseksualizmu i przede wszystkim wymuszenie przyznania się do winy. To właśnie na tych zeznaniach, które potem oskarżony odwołał, w dużej mierze opiera się akt oskarżenia.
Przypomnijmy, że prokuratura sprawę umorzyła, ponieważ nie była w stanie ustalić, co tak naprawdę zdarzyło się podczas przesłuchania. To było słowo przeciwko słowu.

– To był duży błąd policji, że to przesłuchanie nie było nagrywane. Niestety takie mamy standardy w Polsce – podnosił pełnomocnik rodziny Ewy Tylman – dlatego tak ważne jest zapoznanie się z materiałami z prokuratury z Zielonej Góry.
Adwokat Adam Z. wnosił o oddalenia obu wniosków. Sąd przychylił się tylko do drugiego wniosku.

Ostatni świadkowie

Wcześniej przesłuchanych zostało dwóch świadków. Koleżanka z pracy Ewy Tylman niewiele wiedziała o jej zaginięciu. Przyznała natomiast, że dziewczyna często spożywała alkohol, ale w tak mocnym upojeniu jeszcze nigdy jej nie widziała. Zeznała również, że związek Ewy przechodził trudne chwile. Była też świadkiem, spotkania w pubie Ewy z policjantem.

Koleżanka z pracy Ewy Tylman niewiele wiedziała o jej zaginięciu.
Fot. Przemysław Graf

– Rozmawiali, śmiali się, na pożegnanie przytulili się i pocałowali w policzek. Ewa miała jego zdjęcie z telefonie. Pokazywała mi je – powiedziała podczas przesłuchania.

Drugi świadek to Maciej Rokus, szef grupy płetwonurków, którzy poszukiwali ciała dziewczyny w Warcie. Do poszukiwań świadek przystąpił około dwóch tygodni po zaginięciu. Sonar wykrył obiekt przypominający kształtem ludzkie ciało około 40 metrów od mostu Chrobrego. Jednak dokładne i kilkakrotnie przeszukanie dna rzeki przez płetwonurków nie doprowadziło do znalezienia zwłok. W kolejnych dniach ekipa wyłowiła ciało bezdomnego mężczyzny, którego rękę szybciej ujawnił Krzysztofa Rutkowski.

Obserwując ten proces, odnoszę wrażenie, że prokuratura, nie jest w stanie udowodnić winy oskarżonego. Zeznania policjantów były mało wiarygodne, eksperyment procesowy nieudany, a przesłuchanie współwięźniów Adama Z. to już kompletne nieporozumienie. W tej sprawie brak twardych dowodów. To klasyczny proces poszlakowy, ale historia przedstawiona przez prokuraturę nie jest spójna, jest zbyt wiele niejasności i pytań. Śmiem twierdzić, że to za mało, aby zapadł wyrok skazujący. Oczywiście nie twierdzę, że Adam Z. jest na sto procent niewinny, ale trudno wysłać chłopka za kraty na podstawie tak słabego materiału przygotowane przez prokuraturę.

Nie uprzedzajmy jednak faktów, poczekajmy na koniec procesu i wyrok. Ważne będzie również samo uzasadnienie wyroku, to wtedy poznany opinię sądu na temat tego, co zobaczyliśmy podczas tych rozpraw.

Kolejna rozprawa na początku kwietnia. Sędzia, nie ukrywał, że chciałaby wtedy ten proces zakończyć.

Jeszcze dwa wyroki

Wcześniej prawdopodobnie poznany jeszcze dwa wyroki związane ze śmiercią Ewy Tylman. W lutym zakończy się proces przeciwko firmie pogrzebowej Uniwersum. Rodzina Ewy Tylman uważa, że firma powinna ponieść odpowiedzialność za zachowanie pracowników, którzy robili sobie selfie z ciałem Ewy Tylman. Poszkodowani chcą 100 tysięcy za naruszenie prawa do przeżycia żałoby.

Przedstawiciele Uniwersum domagają się oddalenia pozwu i tłumaczą, że winni tego czynu zostali już skazani w procesie karnym. Teraz to już tylko próba wyłudzenia pieniędzy. Ciekawe, jakie zdanie będzie miał sąd.

Kilka dni temu zakończył się proces dotyczący składania fałszywych zeznań i nakłaniania do mówienia nieprawdy w sprawie śmierci Ewy Tylman. W tej sprawie czekamy już tylko na wyrok.

Przypomnijmy, że prokuratura oskarżyła Karolinę K. oraz Radosława B. o to, że kłamali w sprawie wydarzeń z dnia zaginięcia dziewczyny. Karolina K. zeznała, że widziała mężczyznę, który szarpał się z nieznajomą, a potem wrzucił ją z mostu do rzeki. Okazało się, że oskarżona wymyśliła swoje zeznanie. Do opowiedzenia nieprawdy namówił ją Radosław B. pracownik Rutkowskiego.

Prokurator Magdalena Jarecka domaga się kary 10 miesięcy więzienia dla Karoliny K. oraz roku i czterech miesięcy więzienia dla Radosława B. Łagodniejsze potraktowanie oskarżonej wynika z faktu, że przyznała się ona do winy. Jej zeznania są spójne i zostały uznane za wiarygodne przez biegłego psychologa.

Radosław B. nie przyznaje się do winy, ale obciążają go zeznania Karoliny K. i dodatkowo Roberta R., kolejnego pracownika firmy Rutkowskiego, który słyszał rozmowę z kobietą, która za 1000 złotych zgodzi się złożyć nieprawdziwe zeznania. Okazało się jeszcze, że Radosław B. był już wcześniej karany.

Zaginięcie Ewy Tylman było prawdopodobnie ostatnią głośną sprawą prowadzoną przez byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. I nie chodzi nawet o wyrok sprzed kilku tygodni, w którym zakazano mu działalności w działce detektywistycznej pod przykrywką firmy doradczej. Po prostu poznaliśmy żenujące metody pracy jego ludzi i jego samego. Ten proces to najlepiej pokazuje. Trudno udowodnić winę Rutkowskiego tej sprawie, ale przecież nikt nie uwierzy, że jego ludzie sami podjęli decyzję o zapłaceniu 1000 złotych za fałszywe zeznania.

Ewa Tylman zaginęła w roku 2015. Rzadko, która sprawa kryminalna, doprowadza do tylu odrębnych procesów.

Najsmutniejszy jest fakt, że chyba już nigdy nie poznamy prawdy o tym, co stało się nad Wartą w nocy z 23 na 24 listopada 2015 roku.

Przemysław Graf

 

1 komentarz do SPRAWA EWY TYLMAN: To miała być ostatnia rozprawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*