Dziewczyna mafii ujawnia: Dwaj byli premierzy regularnie przychodzili do burdelu

„Byłam dziewczyną mafii”, to książka, która może wywołać skandal. Była miss nastolatek Anna P. opowiada o swoich relacjach intymnych z gangsterami, celebrytami i politykami. To prawdziwa  historia namiętności, zbrodni i wielkich pieniędzy.

– Tatiana K. nazywana „Miss Kokainy” prowadziła ekskluzywny dom publiczny w Warszawie –   relacjonuje Anna P.  – Specjalizowała się w zapewnianiu swoim klientom wymyślnych uciech i była za to przez nich sowicie wynagradzana. postanowiła zarabiać między innymi na zaspokajaniu seksualnych potrzeb biznesmenów i polityków. Zaś orgie wieńczące konkursy miss okazały się strzałem w dziesiątkę.

Największą atrakcję stanowiła zabawa, której nazwa mówi wiele ‒ taca. Jedną z dziewczyn kładziono wówczas na ogromnej tacy ze srebra bądź złota, ozdabiano jej ciało owocami i śmietaną, zaś na piersiach, brzuchu i w miejscach intymnych rozsypywano kokainę, którą każdy po kolei musiał wciągnąć lub zlizać.

Na zdjęciu była miss nastolatek Anna P. opowiada o swoich relacjach intymnych z gangsterami, celebrytami i politykami

Następnie sponsorzy poili dziewczyny mieszanką alkoholu oraz środków pobudzających ‒ i odbywał się jeden wielki, grupowy seks. Ta, która najbardziej zadowoliła organizatorów orgii, miała szansę na awans w postaci kontraktu bądź świetnie płatnej fuchy.

Sama Tatiana też często stanowiła ozdobę tacy, co zupełnie nie przeszkadzało jej chłopakowi.

Ona była mózgiem tych chorych zabaw, negocjowała także z łódzkimi handlarzami cenę kokainy. Zdarzało się, że w zamian za seks dostawała towar po kosztach twierdzi Anna. ‒ To od niej znani politycy, sportowcy czy biznesmeni kupowali prochy. Jeden z byłych premierów dość często wypuszczał do niej swojego chłopca na posyłki, by przywiózł mu parę gramów kokainy. Ten polityk, bardzo znany, odwiedzał też agencję towarzyską „Fugi”. Były premier przyjeżdżał tam zwykle ze swoimi gorylami. Dość często urządzał burdy, po których lokal wyglądał niczym po przejściu tornada.Fuga” to tolerował, bo ów polityk był mu w jakiś sposób przydatny. Dziewczyny z agencji zapamiętały go jako obleśnego zboczeńca, który uwielbiał podczas aktów seksualnych dusić je, bić po twarzy, a nawet przypalać zapalniczką ‒ Anna nie kryje niechęci do tego polityka. ‒ Zaskakujące było to, że w czasie seksu z dziewczynami z burdelu w pokoju zawsze byli obecni jego ochroniarze. Podobno sam ich zachęcał, by w ramach relaksu po pracy zabawili się z jakąś prostytutką.

Zabawy ochrony byłego premiera kończyły się siniakami i opuchlizną na twarzach wynajętych kobiet. Twardoręki nie był jedynym politykiem, który odwiedzał ten ekskluzywny przybytek rozkoszy.

Pojawiał się tam jeszcze inny były premier. Świetnie znał się na prawie, a zwłaszcza wiedział, jak je omijać. Stanowił zupełne przeciwieństwo swojego kolegi. Zawsze miły, szarmancki, wynajmował tylko najlepsze dziewczyny i kupował najdroższego szampana. Prostytutki mówiły o nim „boski Franz”. Nie przeklinał, dużo nie pił, ale miał gest i potrafił wydawać na kobiety duże sumy Anna przypomina zdarzenia sprzed kilku lat. Jednej z pracownic burdelu, Laurze, zafundował wczasy w Hiszpanii, a potem nowego mercedesa. Zauroczenie premiera nie trwało jednak długo i piękna Laura została zamieniona na Gizelę o egzotycznej urodzie. Ona z kolei uwielbiała ostry seks, którego skutki premier musiał maskować pudrem.

Ponoć ten kamuflaż jednak zawiódł, gdyż małżonka polityka dość szybko odkryła jego upodobanie do młodych kobiet. Co skończyło się wielką awanturą.

Od tamtego czasu utrzymywał już tylko „zawodowe” stosunki z Tatianą, której płacił bajońskie sumy za czystą i białą przyjemność – twierdzi modelka. ‒ Tatiana miała świetnych dostawców kokainy i wysokie ceny, które gwarantowały jej wygodne życie. Jako że dawno przestała się uczyć, to poza handlowaniem narkotykami i seksem, nie robiła zupełnie nic. W utrzymaniu pomagał jej bogaty chłopak. Jedynymi jej zajęciami były ćwiczenia na siłowni, fitness i spędzanie wieczorów z koleżankami. Miała jednak głowę na karku i doskonale radziła sobie w seksbiznesie.

Tatiana słynęła z organizowania orgii dla VIP-ów. Wiedziała, że im bardziej są wyuzdane i pomysłowe, tym lepsze.

Ekskluzywny bankiet w jej 600-metrowym domu publicznym na obrzeżach Warszawy przeszedł do legendy. Goście byli zacni. Cała plejada polityków różnych opcji, których nikt nie spodziewałby się zobaczyć przy jednym stole w knajpie, a co dopiero na seks party. Byli też biznesmeni, dyrektorzy z wielkich korporacji i grup ubezpieczeniowych, działacze PZPN-u, modelki, prezenterki, aktorki i aktorzy, których nazwiska nie schodzą z pierwszych stron gazet, lecz ze zrozumiałych względów nie mogę ich wymienić.

Na zdjęciu Anna P. Dziewczyna z konkursu piękności Miss Polski trafiał do gangu mokotowskiego

Cóż to była za noc: Goście mieli do dyspozycji różne pokoje tematyczne. W jednym można było obejrzeć pokaz solo. Dziewczyna topless tańczyła na rurce. Tam nie wolno było uprawiać seksu tylko miłość francuską. Przed drzwiami ustawiła się spora kolejka Anna P. oprowadza po burdelu. ‒ Następny był pokój zwierzeń, a w nim wielkie łóżko z przyrządami do sadomasochistycznych zabaw. Tam tłoczyli się głównie politycy twierdzi była miss, i dodaje: W tym pokoju dopuszczalne było bicie dziewczyn, przypalanie papierosami czy oddawanie na nie ekskrementów. Jeden z byłych wiceministrów spraw wewnętrznych kochał ten rodzaj seksu. Z kolei były premier, dobrze już nam znany „boski Franz”, wybrał pokój z trójkątami. Uwielbiał też masaż jąder robiony przez kilka dziewczyn. Wybierał tylko nieogolone ‒ dodaje modelka (…).

To tylko fragmenty książki Janusz Szostaka, „Byłam dziewczyna mafii”, której premiera nastąpi w środę 31 października, a teraz  jest już: TU DO KUPIENIA

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*