MINISTER ZIOBRO ZAJĄŁ SIĘ SPRAWĄ IWONY WIECZOREK

Jest szansa, że w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek może nastąpić przełom. Sprawą zajęła się bowiem Prokuratura Krajowa. Śledczy analizują cały zgromadzony materiał dowodowy. Niewykluczone, że umorzone śledztwo może zostać w każdym czasie podjęte na nowo. Badanie akt i dowód w tej sprawie potrwa do końca września.

W ubiegłym roku przekazałem jednemu z bliskich współpracowników ministra Zbigniewa Ziobry, informacje związane z działalnością trójmiejskich stręczycieli, w tym osławionego „Krystka” oraz dotyczące zaginięcia Iwony Wieczorek. Od wielu lat osoby śledzące tę sprawę miały nadzieję, że w końcu zajmie się nią Zbigniew Ziobro – minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Szansa na przełom

Jak ustaliłem kilka miesięcy temu, Prokuratora Okręgowa w Gdańsku została poproszona o przekazanie akt sprawy do Prokuratury Krajowej.

– Aktualnie w Prokuraturze Krajowej dokonywana jest analiza materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie dotyczącej zaginięcia Iwony Wieczorek. Analiza prowadzona jest pod kątem kompletności materiału dowodowego, rodzaju wykonanych czynności. Informuję nadto, że w sytuacji pojawienia się w sprawie nowych, nieznanych dotąd organom ścigania okoliczności, umorzone śledztwo może zostać w każdym czasie podjęte na nowo i kontynuowane – poinformowała mnie prokurator Ewa Bialik, z Prokuratury Krajowej.

Czy jest szansa rozwikłać po latach tę zagadkę? Zapewne, gdyby od początku zajmowali się nią fachowcy, to już dawno wiedzielibyśmy, co stało się z Iwoną Wieczorek.

– Na początku śledztwo było źle prowadzone. Zbyt długo szli tą wersją o zaginięciu, w związku z tym zaprzepaszczono wiele śladów kryminalistycznych, których po latach już nie było – ocenia Marek Dyjasz, ówczesny dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. – Nawet, jak my proponowaliśmy im pewne działania, na przykład, aby zrobić oględziny tej altanki, gdzie była ta wspólna impreza, no to tam też było wszystko poczyszczone.

(…)

Jestem przekonany, że analitykom Prokuratury Krajowej uda dotrzeć się do prawdy, a ich praca nie zostanie wyrzucona do kosza, a działania nie będą zablokowane. Tak, jak stało się to w przypadku Marka Siewerta analityka Komendy Głównej Policji, który przed laty wykonał kilka analiz akt, lecz jego uwagi i wnioski zostały zbagatelizowane. A on sam został odsunięty od sprawy.

Odsunięty za dociekliwość

Marek Siewert sporządził między innymi, o czym już pisałem w „Reporterze”, analizę zeznań Patryka G. oraz jego kolegów. Jak konstatuje policyjny analityk: „Z zeznań i wyjaśnień Patryka G. wynika jednoznacznie, że nie mówi on całej prawdy na temat tego, co robił tej nocy. (…) Analizując zeznania Patryka G., Pawła S. i Pawła J., widać wyraźnie, że próbują ukryć niewygodne fakty. W takim stanie rzeczy celowym wydaje się być typowanie ich jako osób, które posiadają wiedzę na temat, co stało się z Iwoną Wieczorek w nocy z 16/17 lipca 2010 podczas jej powrotu do domu”.

Niestety jego wnioski nie doczekały się rozwinięcia w postaci dalszych działań policji w tym kierunku. Zaś policyjny analityk został od tej sprawy odsunięty przez przełożonych.

(…)

Ciągle było coś nie tak

Na temat analizy akt dokonanej przez Marka Siewerta, rozmawiam z inspektorem Markiem Dyjaszem: – On czytał akta i je analizował. Powstała z tego analiza, może nie wytyczne, ale wskazówki co zrobić, na co zwrócić uwagę. Tam to zostało wyjaśnione. Tutaj najbardziej istotnym wątkiem było to towarzystwo, z którym ona się spotykała. Z kim była na tej działce, gdzie razem spożywali alkohol. Chodziło też o jej byłego chłopaka i jego kolegów – wyjaśnia Marek Dyjasz.

(…)

Dotarłem także do Marka Siewerta Jest on przekonany, że sprawa ta była do szybkiego rozwiązania: – Jednak Gdańsk bez pomocy Komendy Głównej Policji nie poradziłby sobie z tą sprawą. Z nie do końca zrozumiałych przyczyn, moi ówcześni szefowie nie chcieli podjąć działań, które wskazałem w analizach.

Być może przełożeni analityka bali się odpowiedzialności, która spadłaby na nich, gdyby działania policji nie powiodły się.

(…)

Jestem pewien, że prokuratorzy zajmą się także tym wątkiem, i sprawdzą komu mogło zależeć, aby sprawa Iwony Wieczorek nie doczekała się wyjaśnienia.

Marek Dyjasz dość krytycznie ocenia początkowe śledztwo: – Ciągle było coś nie tak, albo prokurator nie wyrażał zgody, albo sytuacja procesowa była niekorzystna. Nie wiem, czy to była prawda, czy oni sami sobie mnożyli problemy. Trudno mi jest w tej chwili powiedzieć, ale było tak, że za każdym razem coś było nie tak. Tam trzeba było się wręcz dopraszać o informacje, wtedy gdy ja pracowałem w policji. Chociaż oni mówili, że się tym zajmują. Mam nadzieję, że nie markowali swoich działań, no ale suma summarum – sprawa nie wyszła. Nie posunęli się do przodu nawet o jeden krok.

Czy tropy mogły być celowo mylone, a sprawcy kryci? Tak, jak było to w przypadku zabójstwa Iwony Cygan? Zapewne to także zostanie sprawdzone. Bowiem – co podkreślam od dawna – w tej sprawie przecinają się ścieżki Iwony, ludzi z półświatka i  przedstawicieli organów ścigania, a także lokalnych polityków.

Na wiele tych wątpliwości odpowiem w książce na temat zaginięcia Iwony Wieczorek, która ukaże się w grudniu tego roku. Znajdzie się tam między innymi rozmowa z Markiem Siewertem na temat jego analiz akt oraz kulis tej sprawy.

Janusz Szostak

CAŁY ARTYKUŁ W NOWYM WYDANIU REPORTERA

Reporter nr 7/8 2018

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*