MASA O SWOIM ARESZTOWANIU: Jestem pionkiem na szachownicy

PHOTO: CEZARY PECOLD/SE/ EAST NEWS ANDRESPOL

Osiemnaście lat walczyłem z przestępczością, pomagałem wymiarowi sprawiedliwości, aby rozpracowywać i rozbijać zorganizowane grupy przestępcze, a w tym momencie pokazuje mi się plecy.  Tworzy się przeciwko mnie zarzuty, które są absurdalne – przekazuje mi „Masa” z aresztu śledczego.

Przez ostatnich 8 miesięcy – przygotowując dwie książki o „Masie” – wiele razy zadawałem sobie pytanie, czy zerwał on całkowicie z przestępczą działalnością. 

Niebawem po napisaniu wspólnej książki („Masa, bandyci i celebryci” ) Jarosław Sokołowski został zatrzymany i wkrótce aresztowany. Było to całkowitym zaskoczeniem nie tylko dla niego. Przyznam się, że zupełnie nie spodziewałem się takiego przebiegu zdarzeń.

Po zatrzymaniu „Masy” jeden z jego dawnych kumpli powiedział do mnie z wyczuwalną satysfakcją w głosie:  – Pamiętaj,  że można wyjść  z „Pruszkowa”, ale „Pruszków” nigdy nie wyjdzie z człowieka.

Sprawa zatrzymania, 16 maja 2018 roku,  najsłynniejszego świadka koronnego odbiła się szerokim echem w mediach. Wielu przyjęło ten fakt niemal entuzjastycznie. Dotyczy to głównie przedstawicieli półświatka, z którym „Masa” był identyfikowany w latach 90. ubiegłego wieku. Trudno jednak oczekiwać aby przestępcy, których zaprowadził za kraty, solidaryzowali się nim, gdy on sam trafił do celi.

Niektórzy z nich – jak choćby Jarosław Maringe, pseudonim „Chińczyk” – niemal wprost przypisywali sobie zasługi w zatrzymaniu Sokołowskiego.

„Masa”  – zdaniem „Chińczyka” –  pozował jedynie na skruszonego gangstera, lecz w rzeczywistości nie zmienił swojego postępowania: „Stał się nietykalny dzięki prokuratorom, którzy zrobili kariery na jego zeznaniach. Był i jest bandytą, tyle tylko że bezkarnym. Sam jestem świadkiem w kilku postępowaniach związanych z „Masą”, gdzie w grę wchodzi korumpowanie czy powoływanie się na wpływy wśród urzędników i prokuratorów” –  stwierdził „Chińczyk” w rozmowie z „Super Expressem”.

Zwolennikiem teorii o bezkarności „Masy” jest także Piotr Pytlakowski, który w jednej ze swoich książek sugeruje, że policja i prokuratorzy patrzyli przez palce na to co robi Sokołowski.

 Do tej tezy przychyla się też Roman O. pseudonim „Sproket”, były przyboczny „Masy”. Na pytanie: – Jak człowiek objęty programem ochrony świadka koronnego mógł dokonywać przestępstw i  gdzie byli w tym czasie funkcjonariusze  z Zarządu Ochrony Świadka Koronnego? – „Sproket” odpowiada:  – Policja patrzyła w drugą stronę, bo wcześniej otrzymała polecenie służbowe, aby się nie wpierdalać.

Trudno jednak wyobrazić sobie sytuację,  aby  świadek koronny, który jest inwigilowany i strzeżony przez 24 godziny na dobę, popełniał przestępstwo na oczach policjantów. To tak, jakby oni byli jego wspólnikami.

Przy okazji pisania poprzedniej  książki („Od pakera do gangstera”) zapytałem „Masę”, czy nie przeszkadza mu całodobowa inwigilacja.

– Przyzwyczaiłem się do tego. Nic mnie to nie uwiera, bo to są wspaniali ludzie. Poza tym czuję się bezpieczny

– Ale w zasadzie wszystko o tobie wiedzą.

– Muszą wiedzieć. Czasami zadają mi pytania, i to często niewygodne, a ja im mówię wszystko.

– Zatem wiedzą o każdej twojej rozmowie.

– Może nie o każdej, ale mój telefon jest oficjalnie na podsłuchu.

– Zatem nie masz teraz szansy na złamanie prawa?

– Gdybym złamał, to oni będą o tym natychmiast wiedzieć.

– I co wówczas?

– Miałbym poważne problemy. Może gdyby chodziło o jakieś drobne przewinienie, to przymknęliby na to oczy.

– Co masz na myśli mówiąc o drobnym przewinieniu?

–  Gdybym na przykład zapalił trawkę, może by mi to odpuścili. Ale nie próbowałem tego robić, więc nie wiem.

– A poważniejsze przestępstwa,  gangsterka?

– Zdecydowanie nie, gdyż z tego powodu mieliby gigantyczne kłopoty Zresztą mój etap życiowy związany z gangsterką zakończył się definitywnie. – zastrzegł świadek koronny.

Przypomnijmy zatem, co obecnie prokuratura zarzuca Jarosławowi Sokołowskiemu. Warto dodać, że zarzuty dla „Masy” nie mają związku z przyznanym mu przed laty statusem świadka koronnego.

Wraz z „Masą” funkcjonariusze zatrzymali pięć innych osób, w tym m.in. jego syna Mariusza,  Zbigniewa G. – naczelnika Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz Grzegorza S. – urzędnika łódzkiej delegatury Urzędu Celno-Skarbowego.

Prokurator z Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie zarzuca „Masie”, że  w 2012 roku wyłudził za pomocą nierzetelnych dokumentów kredyty i pożyczki na łączną kwotę 668 515  złotych w ośmiu bankach. Świadek koronny jest też podejrzewany o korumpowanie policjanta Zbigniewa G. pełniącego funkcję Naczelnika Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Miał mu przekazać środki anaboliczne (policjant jest kulturystą) oraz dwie tony pelletu o wartości 1479 złotych. Prokurator zarzucił także „Masie”, że wspólnie z synem Mariuszem i Wojciechem Z. dał łapówkę w kwocie 2 tysięcy złotych, Grzegorzowi S., urzędnikowi II Urzędu Celnego w Łodzi. Miało to związek z postępowaniem prowadzonym o uszczuplenie podatku akcyzowego z tytułu sprowadzenia samochodu marki audi Q5 przez syna świadka koronnego. Jarosławowi Sokołowskiemu zarzucono również, że dwukrotnie – 30 grudnia 2014 roku oraz 19 maja 2016 roku – złożył fałszywe zeznania w sprawie o wykroczenie drogowe prowadzonej przez Wydział Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym Komendy Miejskiej Policji Łodzi. Przedstawiono mu również nie zapłacenia kwoty 160 tysięcy złotych właścicielowi firmy budowlanej, za ułożenie kostki brukowej.

Za to wszystko grozi „Masie” kara do 10 lat pozbawienia wolności. Jak powiedział mi adwokat „Masy” Franciszek Piątkowski, właśnie ewentualna wysokość kary, a nie materiał dowody, była podstawą do zastosowania przez sąd tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy.

 Jak jednak widać postawione zarzuty, nie dotyczą gangsterskich działań świadka koronnego.  Zdaniem Franciszka Piątkowskiego mają one  charakter bardziej towarzyski niż przestępczy.

– Zarzuty korupcyjne, które przedstawiła mojemu klientowi prokuratura dotyczą jakiś drobnych kwestii, a kwoty są kuriozalne, jak na postępowanie przygotowawcze, które jest prowadzone od trzech lat – mówił mecenas Piątkowski w rozmowie ze mną.

Zbigniew G, którego „Masa” miał rzekomo korumpować pelletem w przeszłości służył w Zarządzie Ochrony Świadka Koronnego i ochraniał Sokołowskiego. W ten sposób  obaj panowie poznali się, i spędzając ze sobą sporo czasu mogli się zaprzyjaźnić.

 Takie sytuacje nie są odosobnione, co zauważa Leszek Kardaszyński, były szef ZOŚK: „Czy jest możliwa sytuacja, że świadek korony zbytnio zaprzyjaźnia się z policjantami, którzy go chronią? Oczywiście nie powiem, że jest to nagminne, ani że jest to powszechne. Incydentalnie takie sytuacja miały miejsce. Oni ze sobą spędzają mnóstwo czasu, nie tylko w miejscu zamieszkanie, policjanci wożą ich na rozprawy sądowe. Jak ileś godzin jadą, śpią na obiektach, posiłki jedzą razem, siłą rzeczy zawiązuje się jakaś nic. To, że jest to  policjant, a to jest bandyta, to granica cały czas jest, ale ona nie jest taka wyrazista” („Koronny nr 1. Pseudonim Masa” S. Latkowski/P. Pytlakowski).

„Masa” oraz Zbigniew G. zaprzyjaźnili się właśnie w sposób opisany przez Kardaszyńskiego. Jak to często bywa między przyjaciółmi mogli  przekazać sobie pewne podarunki. W tym przypadku był to pellet i anaboliki. Nic nadzwyczajnego, na pewno nie powód do ogłaszania gigantycznej korupcji w policji. Kto z nas nie podarował czegoś swoim znajomym?

Nie to jednak budzi najwięcej wątpliwości, lecz  fakt że  zarzuty dotyczą czynów popełnionych w latach 2012 – 2016. Dlaczego zatem  śledczy  zajęli się nimi dopiero teraz?

Jeśli „Masa” jest objęty programem ochrony świadka koronnego, to  powinien być inwigilowany 24 godziny na dobę. I był. Zatem informacje związane z jego rzekomymi przestępstwami powinny wypłynąć od razu. Jak to się zatem stało, że policja, a szczególnie funkcjonariusze z Zarządu Ochrony Świadka Koronnego, przeoczyli taką liczbę przestępstw? Czy może były one celowo tuszowane przez tyle lat?

Postanowiłem tymi wątpliwościami podzielić sie z Lubelskim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, który prowadzi sprawę „Masy”. Zapytałem też, czy ktokolwiek z funkcjonariuszy ZOŚK ma lub będzie miał postawione zarzuty za niedopełnienie obowiązków służbowych oraz niedopilnowanie świadka koronnego, w efekcie czego dopuścił się on rzekomych przestępstw? A jeśli nie to dlaczego?

Odpowiedź była, jak mogłem przypuszczać wymijająca:  „Śledztwo przed przedstawieniem zarzutów trwało długi okres czasu z uwagi na obszerność i niejawny charakter materiału dowodowego stanowiącego podstawę zarzutów i główny trzon akt sprawy. Są to materiały zebrane w trybie ustawy o Policji. W zakresie ochrony świadka koronnego oraz działania CBŚP w tym zakresie nie udzielam żadnych  informacji. Proszę ewentualne pytania kierować do Policji. Odnośnie pytań dot. przyszłych zarzutów, które ewentualnie mogą być przedstawione to zarówno taktyka śledztwa jak i zasady procedury karnej wskazują, że nie ujawnia się tego typu informacji, gdyż mogłoby to narazić interes postępowania. Dlatego też w tym zakresie również nie udzielam odpowiedzi” –  stwierdził prokurator Maciej Florkiewicz. Idąc za jego radą zwróciłem się z podobnymi pytaniami do policji.

„Informuje, że interesującą Pana sprawę prowadzi BSWP, w związku z powyższym to pytanie należałoby skierować do organu prowadzącego. W nawiązaniu do pozostałych pytań przypominam, że zgodnie z art. 23 pkt. 2 Ustawy o świadku koronnym okoliczności dot. ochrony lub pomocy, o których  mowa w art. 14 – 20 w/w ustawy podlegają w każdym przypadku ochronie zgodnie z przepisami o ochronie informacji niejawnych. Warto zaznaczyć, że funkcjonariusze ochrony odpowiadają w takich przypadkach za zapewnienie bezpieczeństwa osobie chronionej zgodnie z zakresem jej stosowania”. – odpowiedziała mi komisarz Iwona Jurkiewicz, rzecznik prasowy CBŚP, któremu podlega ZOŚK.

Z odpowiedzi rzecznik prasowej CBŚP zrozumiałem, że na tę sprawę spuszczona jest zasłona milczenia. Natomiast funkcjonariusze ZOŚK nie mają obowiązku informowania organów ścigania o ewentualnych przestępstwach dokonywanych przez świadka koronnego, gdyż głównym ich zadaniem jest zapewnienie mu bezpieczeństwa.

Od 18 maja „Masa” przebywa w areszcie w Opolu Lubelskim. Tamtejszy zakład karny jest najnowocześniejszym więzieniem w Polsce, ale to nie jest żadnym pocieszeniem dla świadka koronnego.

– Jestem niewinny, a te wszystkie zarzuty, to są jakieś drobiazgi albo dotyczą mojego życia towarzyskiego. – przekazuje mi za pośrednictwem adwokata. –  Odniosłem się do zarzutów i zanegował jakąkolwiek ich podstawę. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wymiar sprawiedliwości postępuje ze mną w ten sposób.

– Czujesz się zdradzony przez wymiar sprawiedliwości?

– Tak,  mam o to bardzo duży żal.  Osiemnaście lat walczyłem z przestępczością, pomagałem wymiarowi sprawiedliwości, aby rozpracowywać i rozbijać zorganizowane grupy przestępcze, a w tym momencie pokazuje mi się plecy. Tworzy się przeciwko mnie zarzuty, które są absurdalne.

– Jak myślisz, dlaczego tak sie dzieje?

– Mam dwie teorie. Być może dostałem rykoszetem przy okazji rozpracowywania naczelnika KWP w Łodzi. Ale nie wiem dlaczego. Może być też tak, że nadepnąłem komuś z polityków na odcisk moimi publikacjami.

– A może obie te teorie są realne?

– Nie wykluczam tego.

– Jak czujesz się w areszcie?

– Nie powiem, że dobrze, bo wolę wolność. Tęsknię za żoną i dziećmi. Niemniej mam zabezpieczone podstawowe potrzeby, a przede wszystkim bezpieczeństwo.  Jednak mam duże poczucie krzywdy, jaka mnie spotkała. Jeżeli postępowanie toczy się o 2015 roku, czyli od trzech lat, a ja jestem pod absolutnym, specjalnym nadzorem ZOŚK-i, to co oni robili przez te lata? Obserwowali jak popełniam przestępstwa? – pyta retorycznie i dodaje. – Czuję się jak kozioł ofiarny w jakiejś niezrozumiałej dla mnie rozgrywce.

O co chodzi, stara mi się wyjaśnić jeden z łódzkich policjantów:  – Od pewnego czasu był głęboki konflikt między Biurem Spraw Wewnętrznych Policji  a naczelnikiem Zbigniewem G. z ZOŚK. „Masa” jest tylko pionkiem na szachownicy, na której rozgrywana jest większa partia. – twierdzi mój rozmówca i dodaje. – I niekoniecznie dotyczy tylko rozgrywek w łódzkiej policji.

Znamienne jest, że dniu, w którym zatrzymano „Masę” i naczelnika Zbigniewa G., agenci CBA weszli też do w domów: Zbigniewa Maja – byłego komendanta głównego policji, oraz Krzysztof A. i Jacek L. – byłych dyrektorów łódzkiej i poznańskiej delegatury CBA.

Majowi zarzucono między innymi ujawniania informacji z prowadzonych postępowań karnych oraz na temat planowanych dopiero czynności. Chodziło o wywiad udzielony dziennikarzowi PAP.

Nie zdziwiłbym się, gdyby za pewien czas okazało się, że te dwoje sprawy są elementami jednej układanki.

Janusz Szostak

1 komentarz do MASA O SWOIM ARESZTOWANIU: Jestem pionkiem na szachownicy

  1. Możliwości:
    1) Jest to początek pozbawiania Masy korony.
    2) Wielka mistyfikacja w nieznanej sprawie.
    3) Ktoś się bardzo przejął książką „To tylko mafia”.
    4) Ktoś ma bardzo długie ręce.
    5) Jeszcze się zdziwimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*