Cztery lata z trupem

Samotność połączyła tych dwoje starszych ludzi. Gdy jedno z nich umarło, to drugie nie wiedziało, jak zachować się w tej sytuacji. Niezaradność życiowa i strach doprowadziły do sytuacji, w którą wkroczyć musiał prokurator.

Z Brzezin Śląskich, dzielnicy Piekar Śląskich, do centrum miasta jest dalej niż do sąsiedniego Bytomia. 75-letnia starsza pani była emerytką i mieszkała w kamienicy przy Roździeńskiego. Chociaż miała rodzinę, mieszkała sama. Rodzina odwiedzała ją jedynie od czasu do czasu. Kobieta często jeździła do Bytomia. Pewnego razu, w drodze, poznała bardzo zaradnego starszego pana. Jako że sama  była niezaradną osobą, przypadł jej do gustu ten rezolutny mężczyzna i zaczęli się spotykać. Dużo rozmawiali z sobą, on pomagał jej w różnych sprawach. Tych mniejszych i tych większych. Tych większych było więcej, więc często starszy pan zostawał u 75-latki.

 Nagle zniknął

 – Wszelkie czynności, poza zajęciami domowymi, sprawiały kłopoty babci  – zeznawała potem w prokuraturze w Piekarach Śląskich jej pasierbica.

Pasierbica kochała babcię, i często ją odwiedzała, zajmując się schorowaną już nieco kobietą. Poznała również starszego pana, który w końcu u babci zamieszkał na stałe. Rodzina 75-latki była z tego nawet zadowolona.  Straszy pan czasami znikał na kilka dni.

– Raz bywał, to znowu go  nie było – opowiadali potem w prokuraturze wścibscy sąsiedzi, którzy  zawsze wszystko wiedzą najlepiej. Wiedzieli, co mówią, gdyż zawsze z okien obserwowali podwórze.

W końcu starszy pan zniknął na dłużej. Taka sytuacja trwała miesiącami. I przestało w końcu sąsiadów dziwić, że 75-latka znowu jest w domu sama.

Odwiedzała ją wtedy głównie pasierbica. Jednak staruszka nigdy nie pozwoliła jej, aby ta posprzątała jej  mieszkanie. Choć brudnawo w nim było.

– Sama to zrobię, nie jestem jeszcze stara – mawiała, gdy pasierbica zabierała się za szczotki i wiadra.

Sąsiedzi zauważyli, że starsza pani niechętnie mówi o mężczyźnie, który dotąd z nią mieszkał. Wcześniej zawsze opowiadała o swym znajomym. Od dłuższego jednak czasu, gdy sąsiedzi  o niego pytali, nic na jego temat nie chciała powiedzieć.

– Poszedł sobie gdzieś – mruczała jedynie.

Niechciane porządki

Po pewnym czasie z mieszkania 75-latki na korytarz zaczęły dochodzić  niezbyt przyjemne zapachy.

– Jak to u starszej, nieco zniedołężniałej, samotnej osoby – powiadali.

– Babciu, trzeba w końcu posprzątać, bo cię sąsiedzi obgadują – tłumaczyła pasierbica. Starsza kobieta była jednak uparta.

Na początku października 2017 roku pasierbica nie wytrzymała i oświadczyła, że zrobi porządki, bez względu na to czy babcia sobie tego życzy, czy też nie.

– Nie będą sąsiedzi mówili, że z twego mieszkania brudem śmierdzi – oznajmiła zdecydowanie starszej kobiecie i zabrała się do roboty.

75-latka kręciła się po mieszkaniu i jak mogła, tak przeszkadzała w porządkach. Powtarzała starą melodię, że wszystko sobie sama zrobi. Pasierbica obstawała przy swoim i w końcu wysprzątała duży pokój. Myła, wycierała i porządkowała, aby znowu u babci było czysto, tak jak kiedyś.

Zabierała się właśnie za drugie, mniejsze pomieszczenie, gdy babcia niczym Rejtan zasłoniła jej wejście swym ciałem.

– Tam nie posprzątasz – powiedziała. – I nic ci po tym – dodała zaraz.

Ale pasierbica była równie uparta i nie ustępowała. Zdziwiła się trochę na aż taki upór ze strony starszej kobiety, i w końcu ją delikatnie odsunęła od drzwi pokoju.

Trup pod kocem

 

Kiedy weszła do środka, dało się tam wyczuć mdły zapach wietrzonego jednak wnętrza. Jej wzrok padł na stojącą  w pokoju kanapę, przykrytą mocno zakurzonym kocem. Odsłoniła ją i zdębiała. Jej oczom ukazał się, rozkładający się trup mężczyzny.

75-letnia kobieta wyznała swojej przerażonej widokiem rozkładających się zwłok pasierbicy, iż jest nieporadną osobą i kiedy jej znajomy zmarł, to  nie wiedziała, co ma zrobić z ciałem.

– Więc je przykryłam kocem – mówiła – I tak sobie leżał, przykryty.

– Pasierbica kobiety natychmiast wezwała policję – informuje prokurator Grzegorz Kisiel, kierownik ośrodka zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach, z siedzibą w Piekarach Śląskich.

Mijały dni, miesiące i lata, a staruszka milczała na temat zwłok w swoim mieszkaniu. Choć bardzo bała się, co przyznawała. Ale mimo tego nikomu o  trupie w pokoju nie wspomniała. I tak by pewnie było do tej pory, gdyby nie jej pasierbica.

– Tak samo wyjaśniała na policji i w prokuraturze – dodaje prokurator Kisiel – I po rozmowie ze wszystkimi świadkami, rzeczywiście ukazał się jej obraz jako niezbyt operatywnej, starszej osoby. Nieporadnej do tego stopnia, że mogła nie wiedzieć, jak się zachować w tej sytuacji.

 

Naturalna śmierć

Gdy dokonano oględzin, tego co zostało z ciała denata, to wówczas okazało się, że należało do mężczyzny, który najpierw odwiedzał, a potem zamieszkał na stałe u starszej pani.

– Nie zaprzeczała temu zresztą – informuje prokurator Kisiel – Poddaliśmy badaniu jego DNA.

– Przyszedł, zasnął i już się więcej nie obudził – powtarzała starsza kobieta. – I przykryłam go wtedy tym kocem – ciągle dodawała to samo – I tak został.

Nie potrafiła jednak określić dokładnie czasu, kiedy zmarł. I jak długo leżał pod tym kocem.

– Długo w każdym razie – tylko tyle mówiła.

– Jak się okazało, biegli patolodzy orzekli, że całe cztery lata od śmierci – podkreśla prokurator – Co bardzo nas zaskoczyło.

Jak można przez 4 lata mieszkać z trupem w mieszkaniu? Przez 4 lata z nim spędzać wszystkie święta? Tak, że nawet rodzina i sąsiedzi o tym nie wiedzieli.

– Jak orzekli biegli, mężczyzna ten zmarł śmiercią naturalną – dodaje prokurator.

Śledztwo trwa jednak nadal. Prokuratura zbadać musi jeszcze, czy przez ostatnie 4 lata za nieżyjącego mężczyznę nie pobierane były świadczenia: – Renta lub emerytura –  dodają w prokuraturze – Bo zdarzały się w przeszłości podobne sytuacje. Choć z trupem przez cztery lata w jednym mieszkaniu jeszcze nikt ostatnio nie przebywał.

Na tym etapie śledztwa ustalono również, że ów mężczyzna był najprawdopodobniej osobą samotną, do czasu gdy na swej drodze spotkał 75-latkę.

Roman Roessler

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*