Marek Migalski szokuje w „Wielkim finale”!

To lektura niełatwa i zmuszająca do myślenia. Oto Marek, główny bohater powieści obyczajowej  Migalskiego(!)  podejmuje dramatyczną decyzję o zakończeniu życia .

„Wielki finał” dzieje się w niedalekiej przyszłości. Przyszłość ta – dla niektórych ponury żart i spełnienie najgorszych wizji, dla innych – słuszna kolej rzeczy – zakłada legalną eutanazję. Na tę decyduje się główny bohater, były europoseł, zmęczony i złamany życiem facet, którego myśli wciąż jednak krążą wokół nie ważkich, ale ważnych tematów. Migalski wysyła swojego bohatera  do specjalnego ośrodka eutanazyjnego w Gambii, gdzie pośród luksusów z najwyższej półki  pięćdziesięciolatek raczy się codziennie drogimi alkoholami, poznaje ciekawych ludzi i  historie, które przywiodły ich do „Great Fnal” (jakże trafna nazwa ośrodka), otacza się pięknymi kobietamiświadczącymi usługi, z tymi, o których właśnie Państwo pomyśleliście na czele.

„Wielki finał” to trochę pretekst do dyskusji o życiu, przeznaczeniu, narodzie, roli polityki (od tej w końcu były polityk tak łatwo nie ucieknie), miłości. Wszelkie dywagacje są dość gorzkie, ale warto ich wysłuchać i nad nimi pochylić. Spotkania ze współdecydentami śmierci są przyczynkiem do takich rozmyślań, ale żeby nie było, to nie tylko smutna opowieść serwowana nam z pozycji mędrca.  Akcja powieści jest wartka, w pewnym momencie kibicujemy Markowi, żeby zmienił decyzję. Decyzję o odejściu z tego świata.  Ale czy restrykcyjne zasady ośrodka eutanazyjnego, wedle których podpisujesz wyrok na siebie, oddajesz swój majątek i – w zależności od tego jak jest on duży – spędzasz kilkanaście dni lub kilka miesięcy w super nowoczesnym i ekskluzywnym miejscu, gdzie masz wszystko na wyciągnięcie ręki, pozwolą na zmianę „testamentu”?

Nie da się ot tak oddzielić Marka Migalskiego – komentatora, a nade wszystko polityka od Marka- bohatera pragnącego umrzeć. Korelacja i skojarzenia nasuwają się same, ale pamiętajmy, żeto przecież fikcja. A jeśli… I tu znowu pojawia się pytanie. Skoro Migalski pracował w Brukseli, to może jednak ta eutanazja…. Może to jest właśnie najbliższa przyszłość, rozwiązanie bolączek starzejącej się w ekspresowym tempie Europy?

Niezalenie od tego, gdzie leży prawda, Migalski pisze wartko, wciągając w historię do końca, zgrabnie wprowadzając bohaterów i prowadząc ich aż do „Wielkiego finału. Czy Marek się uratuje? Czy miłość okaże się prawdziwa, czy znowu życie sobie z niego zakpi? No, nie zdradzę szczegółów. Powiem tylko, że lepiej przygotować się na „jeden haust” tej książki, więc raczej zarezerwujcie na nią Drodzy Państwo cały dzień! Warto!  GJ

data premiery: 28.02.2018

Od Deski Do Deski Wydawnictwo Tomasza Sekielskiego

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*