JAK NASTOLATEK ZABIŁ GANGSTERA

Osiemnastoletniemu Andrzejowi M. marzył się dobry samochód. Szansę na jego kupno miał raczej mizerną. Ojciec mu umarł, a jedynaka wychowywała samotnie matka. W domu się nie przelewało. Postanowił zatem zabić gangstera by wejść w posiadanie jego mercedesa.

Andrzej chodził do szkoły, i w zasadzie nie było z nim większych problemów. Jednak bardziej niż podręczniki pochłaniały go portale internetowe. Przeglądał je regularnie w poszukiwaniu luksusowego  samochodu. Dlaczego szukał takiego auta, skoro rodziny nie było stać na drogi samochód?  To wiedział tylko on sam.

– Pod koniec października chłopak przeglądał kolejny portal ogłoszeniowy, OLX – mówi Bogusława Szczepanek-Siejka, Prokurator Rejonowy Katowice – Południe.

W końcu znalazł tam coś dla siebie. Był to mercedes, wyceniony na 150 tysięcy złotych.  Taką cenę żądał na portalu sprzedawca samochodu i pozostawił w nim numer swojego telefony komórkowego. Samochód i telefon należały do 38-letniego Aleksandra G. I do niego zadzwonił nastolatek.

Osaczony gangster

 Aleksander G. był doskonale znany organom ścigania: – Ze względu na handel narkotykami, licznie kradzieże i nie mniej masowe oszustwa, oraz rozboje – przypomina prokurator. Z pieniędzy pochodzących z przestępstw kupił sobie luksusowego czarnego mercedesa, którym szpanował w okolicy.

W końcu miarka się przebrała i śledczy postanowili zatrzymać gangstera, który jednak skutecznie wymykał się im z rąk.   Chociaż od kilku miesięcy poruszał się rzucającym się w oczy samochodem, to jednak nigdy nie był zatrzymywany do kontroli przez policjantów.

– W końcu policja wysłała list gończy za Aleksandrem G. – dodaje prokurator.

List z jego podobizną ukazał się  w lokalnych mediach, i wówczas Aleksander G. poczuł się osaczany. Stwierdził, że w takiej sytuacji posiadanie tak luksusowego auta będzie dla niego  tylko kulą u nogi. Ponieważ przez samochód będzie za bardzo rozpoznawalny.  A przecież nie miał zamiaru kilku najbliższych lat spędzić za kratkami. Postanowił zatem pozbyć się wozu. Zatem, w listopadzie ubiegłego roku, wystawił na portalu aukcyjny OLX swojego mercedesa.  Długo nie czekał na chętnego nabywcę.

Gdy zadzwonił do niego Andrzej M., zainteresowany natychmiastowym kupnem mercedesa, Aleksander G. nie wahał się ani chwili i umówił z nim na następny dzień.

– Andrzej M. nie miał pojęcia, kim był Aleksander G. – mówi prokurator. – Nie znali się wcześniej, i nigdy się nie widzieli.

Trudno dziś ustalić, w jakim miejscu spotkali się, aby ubić interes. 

Z nożem pod auto

Zachowanie Aleksandra G. mogło wydawać się dziwne. Gdyż nie zwracał uwagi na bardzo młody wiek kupca. Podczas spotkania nie prosił nawet, aby Andrzej M. pokazał pieniądze, które rzekomo miał mieć przy sobie. Nie było też mowy o ewentualnym przelewie zaliczkowo części, a potem całej kwoty za samochód. Jednym słowem, Aleksander G. chciał się jak najszybciej pozbyć auta i uwierzył, że człowiek w tak młodym wieku, jak był Andrzej M. może posiadać dużą sumę pieniędzy. Pozwolił zatem wsiąść Andrzejowi M. do swego mercedesa.  Pokazywał jego wnętrze oraz wyposażenie. Andrzej M. oglądał auto z podziwem.

Samochód, który stał się przyczyną tragedii /fot Policja

– A potem była jazda próbna – dodaje prokurator Szczepanek – Siejka. Jeździli bocznymi uliczkami, bo Aleksander G. bał się, aby samochodu nie zauważyła policja. Gdy się zatrzymali, odwrócił się do siedzącego z tyłu Andrzeja M., aby w końcu pomówić z nim o transakcji.

– Wtedy Andrzej M. błyskawicznie wyciągnął z kieszeni nóż, który zabrał ze sobą z kuchni matki, aby nim zabić Aleksandra G. – relacjonuje prokurator. Zadał nim doświadczonemu gangsterowi pięć szybkich ciosów. – Jeden z nich był śmiertelny.

Około godziny 13.00 komenda policji w Katowicach otrzymała informację, że nieopodal stawu na osiedlu Murckowskim w Katowicach – Kostuchnie, przy ul. Szarych Szeregów, jakiś spacerowicz z psem natknął się na nadpalone zwołki z licznymi ranami kłutymi.

Ciało znajdowało się w dużym  plastikowym worku. Obok były wyraźne ślady opon samochodowych.

Policja natychmiast przystąpiła do identyfikacji zwłok. Na drugi dzień dysponowano już danymi nadpalonego ciała z ranami kłutymi i stwierdzono, że należą do Aleksander G.,  poszukiwanego listem gończym przestępcy.

Złapały go kamery

– Siłą rzeczy zaczęto sprawdzać najpierw środowiska, w których działał Aleksander G. Czy aby jego zabójstwo nie było efektem jakiś gangsterskich porachunków? – wyjaśnia prokurator  Bogusława Szczepanek-Siejka.

Jako że Aleksander G. korzystał z licznych portali internetowych, sprawdzono go również pod tym kątem. I natrafiono na portal aukcyjny OLX, na którym kilka dni przed swoją śmiercią Aleksander G. wystawił na sprzedaż swojego mercedesa. Z informacji portalu aukcyjnym OLX wynikało również, że samochód ten nie został sprzedany. Tablice rejestracyjne pojazdu były widoczne na zdjęciach.  Również w wydziale komunikacji nie było informacji ewentualnym nowym nabywcy tego wozu i zmianie tablic rejestracyjnych, na nowe.

Kamery monitoringu ulicznego zarejestrowały natomiast mercedesa Aleksandra G. przemieszczającego się  w różnych miejscach Katowic. Choć jego właściciel nie żył już od kilku dni. Auto najczęściej rejestrowały kamery przy parkingu Galerii Katowickiej.

– Pięć dni po zabójstwie Aleksandra G. zrobiliśmy zasadzkę w galerii handlowej – wspominają policjanci.

– Zaskoczony Andrzej M. nawet nie uciekał – przypomina Szczepanek – Siejka. – Od razu przyznał się do zabójstwa Aleksandra G. Dwóch jego kolegów, którym chciał zaimponować, a którzy w trakcie zatrzymania przez policjantów znaleźli się wozie, wypuszczono. Nie mieli pojęcia, jakiej zbrodni dopuścił się ich kolega. Andrzej M. chciał najpierw spalić ciało swej ofiary. Gdy mu się to nie udało, chciał je wrzucić do pobliskiego stawu. W końcu pozostawił je w lesie i odjechał.

Matka 18-latka była w szoku, gdy wezwano ją do prokuratury i poinformowano, w jakiej sprawie przychodzi. – Ale odmówiła zeznań.

– Nadal zabezpieczamy ślady w  mercedesie, nie wszystkie bowiem Andrzej M. zdołał zatrzeć. – informuje prokurator.

Prokuratura planuje pod koniec lutego 2018 roku zakończyć dochodzenie i skierować akt oskarżenia przeciwko18-latkowi do katowickiego sądu.

Andrzejowi M. grozi dożywocie.

Roman Roessler

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*