IWONA RACZEJ NIE WRÓCI


Piotr Kinda, ojczym zaginionej w 2010 roku Iwony Wieczorek z Trójmiasta, w  „Reportera” mówi o byłym chłopaku swojej pasierbicy, nadziejach na jej odnalezienie, nowych tropach i wcześniejszej wierze w zapewnienia policjantów, które okazały się błędne.

Jak długo był pan z mamą Iwony i pomagał zajmować się jej córką?

Od 1994 roku, byliśmy zatem razem przez 18 lat i do dziś pozostajemy w  dobrych, przyjacielskich stosunkach. Odkąd Iwona skończyła trzy lata, zastępowałem jej ojca. Ten prawdziwy, biologiczny, założył swoją rodzinę i mieszkał kilkadziesiąt kilometrów za Trójmiastem.

Jeden z wielu scenariuszy zaginięcia Iwony zakłada, że ktoś mógł chcieć żądać okupu od jej ojca. Czy to jest możliwe?

Zdecydowanie nie. On prowadził skromne życie. Poza tym Iwona miała z nim tylko sporadyczny kontakt.

Czy  pamięta pan jak po zaginięciu Iwony  zachowywał się jej chłopak?

Wtedy przez nasz dom przewinęło się około stu osób, które chciały pomóc. W większości znajomych Iwony. Wydaje mi się, że on był w tym gronie. Pamiętam, że był zasmucony. Wtedy wszyscy chcieli pomóc. On również.

Wszyscy, poza policjantem, który w ostatnim okresie przed zaginięciem  podjeżdżał pod dom Iwony.

Tego wątku w ogóle nie znam. Dopiero z prasy dowiedziałem się, że podobno spotykała się pod klatką z policjantem. Nigdy go nie spotkałem.

Wróćmy zatem do byłego chłopaka. Iwona go kochała?

Przypuszczam, że tak. Myślę, że to był poważniejszy związek. Ona miała wielu innych kolegów i przyjaciół, z nim jednak weszła w relację z prawdziwego zdarzenia.

Czy nic nie wzbudzało państwa podejrzeń jeżeli chodzi o ten związek?

Nie. Oni normalnie wychodzili na miasto, tak jak każda para młodych ludzi. Czasem siedzieli też w domu. Byli razem na studniówce. Wydaje mi  się, że byli parą przez co najmniej pół roku. Nie było tajemnicą, że  byli dla siebie dalszymi krewnymi. Przez to ten związek nie był na  początku mile widziany przeze mnie i mamę Iwony. Ale w końcu odpuściliśmy. Wiadomo, że dziecko jest najważniejsze.

Co pan sądzi o wątkach, które po lekturze akt sprawy ujawnił Reporter, że były chłopak Iwony strasznie kluczył w swoich zeznaniach na policji i później je zmieniał?

Dowiedziałem się o tym dopiero niedawno. Byłem zaskoczony. Przedtem policja mówiła, że wszystko jest w porządku i on ma alibi. Ja w to wierzyłem.

Pańskim zdaniem można podejrzewać, że on coś wie na temat zaginięcia?

To nie jest pytanie do mnie. Wiem, że podobno przeżywał to zaginięcie.  Potem gdzieś wyjechał.

Z akt sprawy wynika, że dzień po zaginięciu Iwony udał się do Chałup, chociaż nie mógł sobie przypomnieć z kim tam pojechał. W tej miejscowości przebywało wtedy też kilka innych osób kojarzonych z tą sprawą. Czy wie pan coś o tym, żeby Iwona kiedykolwiek przebywała w Chałupach albo okolicznych miejscowościach?

Nie. Nie kojarzę, żeby kiedykolwiek była tam albo w okolicach. A zwłaszcza, żeby byli tam razem, bo kiedy byli w związku, Iwona  przygotowywała się do matury. O ile we wcześniejszych latach nie musiała  się za wiele uczyć, bo była bardzo zdolna, to przed maturą przysiadła solidnie do nauki i zdała ją bardzo dobrze. Wtedy nigdzie nie  wyjeżdżała. Pochłaniała ją nauka.

Z akt sprawy wynika też, że dwaj koledzy jej byłego  chłopaka mieli ją poturbować lub może nawet pobić, gdy próbowała ich  rozdzielić podczas bójki. To miało się stać na tydzień przed zaginięciem. Pańskim zdaniem to możliwe?

Nie, bo Iwona nie była jedną z tych osób, które ukrywają tak dramatyczne przeżycia. Powiedziałaby o tym mi albo mamie.

Jej zaginięciem wciąż żyje cała Polska, mimo że mija od niego już ósmy rok. W ostatnich tygodniach jedna z agencji detektywistycznych skierowała uwagę opinii publicznej na pracowników firmy sprzątającej  śmieci w gdańskim Parku Reagana, gdzie kamery po raz ostatni zarejestrowały Iwonę. Detektywi twierdzą, że na jednym z mało wyraźnych ujęć można strzec głowę Iwony na ich śmieciarce.  Co pan o tym sądzi?

Na pewno jest to jedna z możliwości, którą należałoby zbadać. Nie chcę jednak nikogo bezpodstawnie oskarżać ani mówić, że to nadinterpretacja  na potrzeby promocji agencji.

Czy to był pierwszy raz, gdy Iwona szła tą trasą powrotną do domu, wracając z Sopotu do Gdańska, gdzie kamery zarejestrowały ją ostatni raz?

Wracała tamtędy wcześniej co najmniej kilka razy. Tylko zawsze w większym towarzystwie. Ona bywała na imprezach w Sopocie już wcześniej. To nie był typ książkowego mola, który zakuwa od rana do nocy. Korzystała z uroków młodości.

Od dwóch lat przez policyjne akta  sprawy zaginięcia Iwony przewija się pewien  Ahmed. Nikt nie wie kim on jest. Czy Iwona mówiła o kimś o takim imieniu?

Nie. Nie licząc męża przyjaciółki matki Iwony o imieniu Ali, w ogóle nie kojarzę innych mężczyzn o arabskim imieniu w naszym otoczeniu.

Czy dostali państwo monitoring z sopockiej dyskoteki, którą Iwona opuściła przed zaginięciem? Widzieli państwo kto tam wtedy był i co się tam działo?

Nie. Zleciliśmy to wszystko Krzysztofowi Rutkowskiemu. On szukał tych nagrań, a potem robiła to policja.

Czy pańskim zdaniem Iwona się znajdzie?

Mama Iwony miała o to do mnie pretensje, ale jestem sceptyczny. Ta sprawa ciąży pod każdym względem od tylu lat. Każdy chciałby już ją zamknąć. Gdyby był jakiś punkt zaczepienia, to wszystko byłoby  łatwiejsze. Dziś jednak wszyscy jesteśmy mądrzy po szkodzie. Mówimy: „przecież wystarczyło wziąć taksówkę z tej dyskoteki”. Ale jednak  mnóstwo dziewczyn w tym wieku wraca samotnie i nikt im niczego nie robi.  A jej prawdopodobnie ktoś coś zrobił.

rozmawiał: Mikołąj Podolski

3 komentarzy do IWONA RACZEJ NIE WRÓCI

  1. Więc czemu były Iwony kłamie i wymyśla histori które nie miały miejsca..???
    Co ma do ukrycia ???
    Czy jego smutek miał to samo znaczenie co mamy Iwony czy bał się…???
    Dlaczego policjant nie angażował się w poszukiwania…???
    Kiedy znajdą Ręcznika…???
    To kluczowe pytania…???

    • 8 lat to za długo stanowczo tam jest zamieszanych sporo osób wszyscy kręcą wszyscy kłamią ale pewnie sobie myślą że po tak długim czasie to już na jaw nic nie wyjdzie dla mnie zabójca morderca to zwykły frajer bo przecież nie oszukujmy się wątpię by żyła, gdyby teraz wyszła prawda za dużo by było bałaganu u ludzi którzy są w to zamieszanie oby karma wróciła do ludzi którzy zrobili jej krzywdę tego im zycze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*