Macanki za obiecanki

W ostatnich dniach, jak donoszą media zza oceanu, Ameryka przeżyła szok. Zaczęło się od tego, że Gwyneth Paltrow i Angelina Jolie przypominały sobie, że gdy były początkującymi aktorkami, jakich pełno w Hollywood, to Harvey Weinstein – znany producent filmowy, wykorzystał je seksualnie. Dodajmy, że po owym wykorzystaniu ich kariera nabrała tempa. Ale dlaczego teraz, pod koniec kariery filmowej obie panie postanowiły przerwać milczenie, tego nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że ich wyznania wywołały lawinę. Po kilku dniach okazało się, że znaczna część amerykańskich aktorek, które w ostatnich dwudziestu – trzydziestu latach osiągnęły sukces, w mniejszy lub większy sposób było wykorzystanych seksualnie przez Weinsteina. Jednak tego typu promocja nowych twarzy kina, którą producent prowadził od lat, nic mu nie pomogła. Firma Weinstein Company, której pierwszy „knur Hollywood” jest współwłaścicielem, zadecydowała o jego zwolnieniu. Jakby tego było mało, został również posądzony o rasizm przez jedną z amerykańskich dziennikarek. Ta zarzuciła mu, że molestował jedynie białe kobiety, co według niej świadczy o tym, że jest rasistą. Z kolei Rosanna Arguette i Mira Sorvino oskarżyły go o zniszczenie ich karier, gdy odmówiły pójścia z nim do łóżka.

Ale na tym się nie skończyło. Okazało się, że nie tylko Weinstein ma coś za uszami. I tak, Anthony Rapp zakomunikował, że gwiazdor Hollywood, jakim jest niewątpliwie Kevin Spacey, wykorzystał go seksualnie. Broniąc się, Spacey wyznał publicznie, że jest gejem. Licząc prawdopodobnie na to, że liberalne środowisko stolicy filmu dzięki temu mu wybaczy, i uda mu się w ten sposób oczyścić z zarzutów. Nic mu to jednak nie dało, ponieważ wytwórnia Sony zdecydowała, że Spacey nie zagra w jej nowej produkcji. Potem okazało się, że Dustin Hoffman łapał za pośladki Ann Hunter, gdy ta miała 17 lat. Natomiast dziennikarka Hilarie Burton oskarżyła Bena Afflecka o „molestowanie” w czasie jednego z wywiadów telewizyjnych w 2003 roku. Na czym owo molestowanie miało polegać, tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że na tamtejszy show biznes padł blady strach. A to z powodu ewentualnych procesów, gdzie oprócz kary więzienia za gwałt, która może wynieść nawet kilkadziesiąt lat, dochodzi również odszkodowanie sięgające milionów dolarów.

Ponieważ nasz rodzimy show biznes lubi się wzorować na Hollywood, to nie wykluczone, że wkrótce usłyszymy o podobnych ekscesach wśród naszych celebrytów. Co prawda w polskim prawie nie ma tak drakońskich przepisów, jak w USA, to jednak chętni do promocji przez łóżko, lub wyznający zasadę „macanki za obiecanki” mają się czego obawiać.

W Polsce grozi za to – według art. 199 Kodeksu Karnego – kara pozbawienia wolności do lat 3. A gdy ofiara molestowania udowodni, że doszło również do gwałtu, czyli przestępstwa z art. 197 KK, wtedy delikwent może liczyć na pobyt w więzieniu od 2 do 12 lat.

Należy również pamiętać o tym, że w polskim prawie, podobnie jak w USA, karze podlega nie tylko osoba molestująca, ale także pracodawca, jeżeli na terenie jego firmy dochodziło do tego rodzaju zachowań, a on na nie pozwalał i im nie zapobiegł. Tę karę zapewnia art. 218 § 1 Kodeksu Karnego.

Jerzy Szostak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*