Lekko, sprawnie i ciekawie

Wojciech Dutka na polskim rynku wydawniczym istnieje już dzięki kilku powieściom. Ich dominantą była historia, jak na nauczyciela tegoż przedmiotu przystało, ujęta jednak niebanalnie z dużą dozą opowieści ocierającej się o tajemnicę i sensację. Nic więc dziwnego, że w dobie poczytności literatury kryminalnej sięgnął po ten gatunek, przymierzając się do niego po swojemu. Pomógł mu w tym nowy bohater, detektyw Max Kwietniewski. Jego przygody otwiera „Lunatyk”, a kontynuacją jest „Czarna pszczoła”.

To bardzo udane powieści, zaskakujące przede wszystkim niezwykłym dynamizmem akcji, zgrabnie zbudowaną fabułą z niebanalną intrygą. Czyta się je dzięki temu dosłownie jednym tchem. Opowiadana historia nie jest zbyt skomplikowana, ale jednocześnie jej zawikłania są poukładane bardzo precyzyjnie, dozując zagadkę kryminalną w bardzo wyważony sposób.

Dodatkowym atutem książek Dutki są współczesne realia fabularne, ujęte nienachalnie przy jednoczesnym udanym nawiązywaniu do aktualnej problematyki społecznej i politycznej. Choć nie są to powieści polityczne, to polityka jest siłą napędową ich fabularnych zapętleń. Mocniej i wyraźniej jest to widoczne w „Lunatyku”, choć od tematu nie ucieka także w „Czarnej pszczole”. Nie jest to jednak pisanie na partyjne zamówienie, lub z przewagą jakiejkolwiek opcji politycznej. Dutce chodzi raczej o uświadomienie, jak bardzo ludzkie emocje i dążenia, niezależnie czy zamknięte wyłącznie w osobistych wizjach, czy też zapisane w publicznie głoszonych programach partyjnych i rodzące się w wielkich ideach społeczno-politycznych, wcześniej lub później eksplodują, jeśli nie zbrodnią, to choć mniejszym złem. To sprzeniewierzanie się wartościom jest jakby wpisane w naturę ludzką, w której dość łatwo budzą się demony.

Współczesność fabuły, wykreowanej w taki sposób jakby się działa tuż za naszym oknem czy też na ekranie naszego telewizora, powoduje, że powieści Wojciecha Dutki są atrakcyjne odbiorczo. Narracja poprowadzona została lekko i sprawnie. Widoczna jest dbałość o język, stanowiący udane przeniesienie realiów polskiej codzienności. Czyta się więc „Lunatyka”, a jeszcze „Czarną pszczołę” szybko i z zainteresowaniem, zwłaszcza, że intryga wciąga, nie będąc zbyt oczywistą.

Zaskoczeniem wydaje się być pomysł na głównego bohatera. Nie chcę zdradzać jego powikłanych losów, zostawiając tą przyjemność poznawania go na kartach książek czytelnikom. Powiem tylko tyle, że czarnoskórego polskiego detektywa jeszcze nie mieliśmy. Jeśli więc nie zaskakuje, to u wielu odbiorców może początkowo budzić pewne niedowierzanie w zakresie realizmu. Nic bardziej mylnego. Jego postać, podobnie zresztą jak innych bohaterów obu powieści kryminalnych Dutki, skonstruowana jest dość kompletnie i przekonująco. Autor „Lunatyka” śmiało wplata w życiorys literacki Maxa historię Polski, która nie zostaje tutaj podana w sposób oczywisty, ale niejako życiowy, co wynika z wzajemnego poplątania biografii innych bohaterów.

„Lunatyk” i „Czarna pszczoła” Wojciecha Dutki to udane propozycje pisarskie. Znajdą z pewnością czytelników pośród młodych, dopiero co wchodzących w dorosłość, jak i dojrzałych, którzy mają za sobą mniej lub bardziej bolesne doświadczenia zmiany pokoleniowej i przemian ideowo-politycznych kraju nad Wisłą. Podane nowocześnie, z narracją o właściwym wartkim tempie, fabułą poskładaną w sam raz, bez dłużyzn, ale też bez mielizn. Intryga stanowi dobrze dopięty klucz opowieści, a dopełnieniem są bohaterowie dający zainteresować się czytelnikom. Zamknięcie całości powieściowych historii we współczesnej nam przestrzeni i czasie, lekko przefiltrowane specyfiką rodzimej historii, umiejętnie podsycają atrakcyjność lektury.

Leszek Koźmiński

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*