Jedna impreza, dwa trupy

Tetiana O., 26-letnia atrakcyjna, pochodząca z Kowla Ukrainka, obracała się w przestępczym światku pogranicza polsko – ukraińskiego. Miała wrócić na Ukrainę na piąte urodziny córki. Wróciła, w trumnie. W bestialski sposób została zamordowana przez swoich rodaków, z którymi robiła nielegalne interesy – przemycała papierosy

Nagle poczuła uderzenie jakimś twardym narzędziem w kark. Świat wokół zawirował i stała się ciemność. Straciła przytomność. Co działo się z nią potem? Oprawcy musieli się jej szybko pozbyć, zatrzeć ślady przestępstwa. Jeszcze żyła, gdy owijali jej młode ciało w przewożoną w samochodzie narzutę. Obwiązali ją sznurkiem, a do szyi przywiązali  około 15-kilogramowy kamień. „Pakunek” wsadzili do bagażnika i ruszyli. Szukali ustronnego miejsca, aby przynajmniej na jakiś czas ukryć ciało. I w Brodzicy koło Hrubieszowa znaleźli. W zbożu, ktoś wykopał mały zbiornik wodny. Podjechali bliżej. Wyciągnęli kobietę z auta i wrzucili do stawiku. Czy zimna woda sprawiła, że odzyskała przytomność? Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu było utonięcie.

Brat zabija brata

 

10 czerwca, w podhrubieszowskiej Wolicy, w domu dwóch braci S. trwała libacja alkoholowa. W imprezie uczestniczyli również 29-letni Artur W. z okolicy oraz 34-letni Ukrainiec – Artem S. Do domu kilka razy przyjeżdżali też inni Ukraińcy: Volodymyr L., Pavlo N. oraz 26-letnia Tetiana O. Żyli z przemytu papierosów przez wschodnią granicę. Podczas imprezy doszło do dwóch, niezwiązanych ze sobą awantur.  Ukraińcy kłócili się o pieniądze. Chodziło o rozliczenia finansowe między Tetianą O., a – Artemem S., Volodymyrem L. i Pavlo N. Mężczyźni kilka razy opuszczali posesję braci S., razem z nimi jeździła Tetiana O.

Po jakimś czasie wrócili, ale już bez kobiety. Kompanom od kieliszka powiedzieli, że Tetiana postanowiła wyjechać na Ukrainę.

Kiedy nikogo, poza gospodarzami, nie było w mieszkaniu, doszło do kolejnej scysji. Tym razem między braćmi. 55-letni Bogusław S. w pijackim amoku pchnął nożem starszego o dwa lata brata w okolice prawej strony klatki piersiowej. Gdy pozostałe towarzystwo wróciło do domu, mężczyzna siedział przed domem i lamentował. Krzyczał, że brat potrzebuje pomocy. Wezwano karetkę. Ale gdy lekarz z pobliskiego szpitala przybył na miejsc, nie miał już nic do roboty, poza stwierdzeniem zgonu. Mężczyzna miał głęboką ranę płuca. Przyczyną śmierci było wykrwawienie.

O zabójstwie powiadomili mundurowych Artur W. oraz Ukraińcy. Bogusław S. został aresztowany na 3 miesiące. Śledczy zarzucili mu zabójstwo, ale mężczyzna nie przyznał się do zbrodni. Twierdził, że kiedy Ukraińcy wyjechali z jego domu, poszedł do sąsiada. Po powrocie zobaczył, że jego brat leży ranny na podłodze.

Nie zdążyli uciec

Jak się okazało nie był to jedyny trup tej pięknej czerwcowej nocy. W niedzielę rano – po ośmiu dniach od imprezy –  mieszkanka Brodzicy  przeżyła prawdziwy szok. W niewielkim stawie w polu, koło swojego domu zobaczyła pływające po powierzchni wody ciało kobiety, w stanie daleko posuniętego rozkładu.

Już wstępne oględziny wskazały, że ofiara została zamordowana. Zwłoki były bowiem zawinięte w dywan i obciążone kamieniem. Zamordowaną okazała się Tetiana O. Śledczy skupili się na ustaleniu kręgu osób, z którymi ofiara mogła mieć kontakt w ostatnim czasie. Okazało się, że wśród tych osób znaleźli się dwaj obywatele Ukrainy.

Skontaktowano się ze Strażą Graniczną, ponieważ istniało prawdopodobieństwo, że mężczyźni będą chcieli przekroczyć granicę. Tak też się stało. Tego samego dnia funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali 34- i 42-latka na przejściu granicznym w Dołhobyczowie, a następnie przekazali policjantom. Pavlovi N. się udało. Wyjechał z Polski jeszcze 10 czerwca.

Policja zatrzymała jeszcze jedną osobę. To 29-latek z Hrubieszowa, który mimo wiedzy o przestępstwie nie poinformował o nim organów ścigania.  Artem S. i Volodymyr L. Grozili mu, aby nie składał zeznań w tej sprawie. Przez kilka dni wywozili do lasu, bili. Domagali się również od niego 20 tys. zł.  Ukraińcom postawiono zarzuty zabójstwa i używania przemocy wobec Artura W. Przyznali się tylko do pobicia Polaka dla pieniędzy. Trafili do aresztu na 3 miesiące.

Okoliczności obu zbrodni wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

-Ukraińcy zajmowali się przemytem papierosów. Mężczyźni mieli dług u 26-latki. Kobieta chciała odzyskać pieniądze, ale jej się to nie udało  – mówi Bartosz Wójcik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Aneta Urbanowicz

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*