Zatrzymano podejrzanego o oskórowanie studentki w Krakowie

Śledztwo prowadzone przez krakowskie Archiwum X, pod nadzorem małopolskiego oddziału Prokuratury Krajowej, doprowadziło do zatrzymania Roberta J. Prokuratorzy, funkcjonariusze Policji oraz powołani w sprawie biegli musieli zmierzyć się z działaniem przestępczym sprawcy bez precedensu zarówno w polskiej jak i światowej kryminalistyce.

Dziś na polecenie prokuratora z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie zatrzymany został podejrzany Robert J. – 52.-letni mieszkaniec Krakowa.

Do zatrzymania podejrzanego Roberta J. doszło w sprawie dotyczącej zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej studentki religioznawstwa. Jej niektóre szczątki w postaci skóry tułowia, nogi i innych części ciała ujawniono w Wiśle w dniach 7 i 14 stycznia 1999 roku. Przeprowadzone na polecenie prokuratora badanie DNA wykazało, że ujawnione szczątki należą do zaginionej w listopadzie 1998 roku 23-letniej studentki religioznawstwa.

Po doprowadzeniu zatrzymanego do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zostaną wykonane czynności procesowe z jego udziałem. Prokurator ogłosi mu zarzuty oraz przesłucha go w charakterze podejrzanego.

Szersze informacje o zarzutach stawianych Robertowi J. oraz o przebiegu czynności procesowych z jego udziałem zostaną przedstawione po ich zakończeniu.

W sprawie tej przez wiele lat przeprowadzono żmudne czynności śledcze, które w konsekwencji doprowadziły do ustalenia sprawcy zabójstwa. Prokuratorzy, funkcjonariusze Policji oraz powołani w sprawie biegli musieli zmierzyć się z działaniem przestępczym sprawcy bez precedensu zarówno w polskiej jak i światowej kryminalistyce. Fakt oskórowania ofiary, tak szokujący dla naszych wzorów kulturowych, wywoływał nieustanne zainteresowanie postępami śledztwa zarówno mediów jak i opinii publicznej.

W toku śledztwa powoływano najwybitniejszych polskich i zagranicznych biegłych różnych specjalności m.in. z zakresu psychologii śledczej, z zakresu badań poligraficznych wykonywanych przez eksperta Jacka Bieńkuńskiego.

Kluczowy wkład w poczynienie ustaleń śledczych miały również opinie instytucji specjalistycznych, w tym m.in. Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie, Zakładów Medycyny Sądowej, Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Przyrodniczego, Instytutu Odlewnictwa w Krakowie.

Korzystano również z najnowszych technik śledczych i zdobyczy nauki, które pozwoliły na odtworzenie sposobu działania sprawcy i wykrycie szeregu istotnych z punktu widzenia dowodowego okoliczności zabójstwa Katarzyny Z. Wśród tych instytucji były m.in. Laboratorium Ekspertyz 3D Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu reprezentowanego przez dra n.med. Krzysztofa Maksymowicza. Po raz pierwszy w Polsce odtworzył on sposób działania sprawcy zabójstwa Katarzyny Z. w oparciu o dane biometryczne ofiary i ślady działania sprawcy na niektórych tkankach ofiary, sporządzając trójwymiarowy obraz przebiegu zabójstwa.

Istotne dowodowo były również ustalenia poczynione przez Katedrę Biologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu reprezentowaną przez prof. Krzysztofa Marycza. Przy użyciu najnowszych metod badawczych wykrył on związki chemiczne, jakie były podawane Katarzynie Z.

Prokuratura Krajowa

MILCZENIE OWIEC PO POLSKU

Wcześniej w środę Radio Kraków i onet.pl podały informację o zatrzymaniu 52-letniego Roberta J., podejrzewanego o morderstwo 23-latki, z której miał ściągnąć skórę po torturach.

O zatrzymanym mężczyźnie obszernie informuje Radio Kraków:

Nad Wisłą, kilkaset metrów od miejsca, w którym znaleziono skórę, mieszkał Robert J. Urodził się w drugiej połowie lat 60., był synem krakowskiego artysty. J. miał ciężkie dzieciństwo. W domu dochodziło do kłótni, a nawet przemocy. Rodzice się rozwiedli. Robert został pod opieką matki, z którą mieszkał w kamienicy na Starym Mieście. Sąsiedzi i koledzy mówią o nim „dziwak”. Chwalą jednak ponadprzeciętną inteligencję. Na podwórku znany był z zamiłowania do męczenia kotów i psów. Lubił także wędkować nad Wisłą. Wzdłuż rzeki mógł spacerować długimi godzinami. Był także audiofilem. Jego oczkiem w głowie były wzmacniacze, kolumny, głośniki i inny sprzęt muzyczny, który własnoręcznie składał. Trenował także sztuki walki w jednej ze szkół na Olszy. Miał trudny charakter. Ze szkoły średniej, jednej z krakowskich zawodówek w centrum miasta, wyleciał z hukiem po roku za „pyskowanie do nauczycieli”. W szkole zasłynął z niezwykłego żartu polegającego na odkręcaniu codziennie po jednej śrubce z boazerii na korytarzu. Jak relacjonują jego szkolni koledzy, misternie przygotowana intryga zakończyła się sukcesem. Wielkim hukiem.

W drugiej połowie lat 80. o Roberta upomniało się wojsko. Obowiązkową służbę odbył w szpitalu zakonnym. Wykonywał różne prace, m.in. pomagał w działającym tam wówczas prosektorium. W aktach policyjnych odnaleźliśmy również informacje o bójkach, w które wdał się w młodości. W 1992 roku zgłosił na policję, że został dwukrotnie napadnięty przez okolicznych opryszków. Raz przy placu Wolnica, drugi raz w drzwiach wejściowych do delikatesów przy ul. Krakowskiej. Podczas drugiego napadu doszło do ostrej szarpaniny, w czasie której rozbito Robertowi okulary. Wycenił je na 750 tysięcy złotych. Pod zeznaniami podpisał się drukowanymi literami. Robert słynął z ekscentrycznych zachowań. Zakładał damską bieliznę. Miał utrzymywać kontakty homoseksualne. Prześladował także kobiety. Jedna z nich, jego sąsiadka, była przez niego śledzona, nękana i podglądana. – Była blondynką, to jego typ – twierdzi jeden z naszych informatorów.

WIĘCEJ NA www.radiokrakow.pl

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*