Co się stało z moją siostrą?

 W tej historii więcej jest pytań niż odpowiedzi. Hipotez na temat tego, co stało się z Weroniką Koczwarą z Krakowa jest równie wiele. Okoliczności zaginięcia 16-latki są co najmniej tajemnicze, a pewne jest tylko to, że dziewczynka nie kontaktuje się z bliskimi już od blisko półtora roku.

Gdy zaczęłam zbierać materiały od  reportażu o Weronice wówczas, po miesiącach zastoju, zaczęło się sporo dziać w tej sprawie. Być może, gdy artykuł ten się ukaże, to wówczas sprawa zaginionej nastolatki będzie już wyjaśniona.

Od ponad roku szuka siostry Sebastian Koczwara (24 lat). Na wszelkie sposoby stara się wyjaśnić, co mogło stać się z Weroniką.

Od placówki do placówki

Magdalena M., mama Weroniki, nie utrzymywała bliższych kontaktów z córką, podobnie jak tata Grzegorz K. Rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie, możliwe nawet, że prawa do opieki nad Weroniką zostały rodzicom zabrane całkowicie. Tata nie interesował się swoimi dziećmi, nie płacił na nie alimentów.

Weronika od około 14 roku życia przebywa w placówkach opiekuńczych, trafiła tam, gdyż mama dziewczynki oddała ją dobrowolnie, ze względu na finansowe problemy.

Mama nie była zainteresowana Weroniką i jej losem. Ona cały czas uważa, że Weronika żyje i dobrze się bawi – przyznaje Sebastian. Tylko jeden z braci Weroniki utrzymuje sporadyczny kontakt z matką. Pani Magdalena żyje w konkubinacie z byłym partnerem własnej córki, w domu pojawia się też alkohol.

Weronika przebywała w ośrodkach w Pasierbcu (woj. małopolskie), w Krakowie na ul. Piłsudskiego oraz ostatnio w Kwidzyniu (woj. pomorskie).

– W Pasierbcu przyjeżdżałem co miesiąc do siostry. Jak brałem Weronikę na urlopowanie, to chodziłem na zebrania z wychowawcą, psychologiem, dyrekcją w placówkach. Wypytywałem o oceny, interesowałem się siostrą. Nie miała poważnych chorób, może drobne uczulenia, nic nie wskazywało na choroby psychiczne. Później zaczęły się ucieczki z ośrodków, wagary, kary oraz łapanie przez policję i dowożenie do ośrodków – opowiada brat Weroniki. Sebastian początkowo jeździł do placówek, później zaniechał takich działań. – Martwiłem się i zastanawiałem, co słychać u siostry. W placówce w Krakowie pogorszyło się jej zachowanie – dodaje Sebastian.

Wychowawczyni w ośrodku w Kwidzynie i skarżyła się na zachowanie 16-latki, Weronice zdarzyła się kradzież pieniędzy.

 – Powiedziałem siostrze wtedy, że jeśli się nie poprawi, to nie chcę jej widzieć – relacjonuje Sebastian. – W tej placówce zaczęły się jeszcze większe problemy z Weroniką – podkreśla brat zaginionej. Nastolatka nigdy nie wracała dobrowolnie do placówek.

Placówka w Kwidzynie nie chciała udzielić Sebastianowi telefonicznie żadnych informacji na temat siostry. A nie mógł pojechać do ośrodka osobiście. Natomiast ja, od dyrektor placówki w Kwidzynie usłyszałam, że nie zna ona Weroniki i jej historii, gdyż taka dziewczyna … w placówce nie przebywała.

Bez punktu zaczepienia

Weronika zniknęła po świętach Bożego Narodzenia 2015 roku, albo na początku 2016 roku. Nie można precyzyjnie określić daty zaginięcia, gdyż zdarzyło się to w trakcie tzw. urlopowania,  wychowawczyni z ośrodka przywiozła Weronikę na spotkanie z mamą. Rzekomo doszło do kłótni, lecz nie jest to potwierdzona informacja. Nie do końca także wiadomo, jak przebiegało spotkanie matki z córką. Jednakże pewne jest, że ostatnie miejsce pobytu to ulica Siemaszki. Po przepustce do ośrodka już nie powróciła.

Po Sylwestrze nie było już śladu po Weronice. Od tamtej pory nikt nie ma z nią kontaktu – dodaje Sebastian. Po zaginięciu Weronika wysłała kartkę z prośbą, żeby jej nie szukać. To nowa informacja, która została potwierdzona, nie znamy jednak żadnych szczegółów.

W dniu zaginięcia 16-latka nie kontaktowała się z bratem.

– Nic nie wiem o tym, że Weronika miała się do mnie wybierać. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem się osobiście z siostrą – mówi brat Weroniki. Dziewczynka nie opowiadała o znajomych podczas wizyt u brata, lecz Sebastian twierdzi, że towarzystwo Weronika mogła mieć różne – jej koleżanki paliły papierosy, piły alkohol, możliwe, że korzystały także z narkotyków. Sebastian stwierdza, że Weronika mogła ulec wpływom towarzystwa. – Nie znam koleżanek Weroniki z placówki, z pewnością jednak koleżanki tam miała. – dodaje Sebastian.

Pojawiały się plotki związane z miejscem pobytu Weroniki. Twierdzono, że nastolatkę widziano w Nowej Hucie, informacja została przekazana do rodzeństwa Weroniki, ale nie był to konkretny trop. Inny sygnał to wiadomość, że dziewczynka mieszka w Anglii, natomiast 16-latka posiadała tylko legitymację szkolną, która nie pozwoliłaby na jej wyjazd za granicę. Nie miała też pieniędzy na taki wyjazd.

Brat stwierdza, że nie zauważył u Weroniki dziwnego zachowania lub strachu. – Od kiedy siostra była w placówkach, to nic tak naprawdę o niej nie wiedziałem – przyznaje Sebastian..

Czy sprawdzono monitoring z przybliżonego dnia zaginięcia Weroniki?

 – To wie tylko policja – stwierdza Sebastian i dodaje: – Wcześniej o tym nie pomyślałem, ale przecież mogła jechać autobusem, tam też są kamery! Koło miejsca zamieszkania konkubenta naszej mamy znajdował się komisariat policji, wydaje mi się, że tam są kamery, ale czy te kamery działają? – zastanawia się Sebastian.

 Weronika i Sebastian w 2014 roku
Weronika i Sebastian w 2014 roku

Sprawą Weroniki zajmuje się Sąd Rejonowy Kraków Nowa Huta III Wydział Rodzinny i Nieletnich. Dziewczynka miała zostać skierowana na obserwację psychiatryczną, gdyż zdarzało się, że Weronika się samookalecza, ale możliwe, że był to wynik wpływu koleżanek. – Zachowanie Weroniki pogorszyło się przez koleżanki z placówki – stwierdza Sebastian. Pojawiały się przesłanki, że jeśli nie poprawi się zachowanie 16-latki, to dziewczynka trafi do zakładu zamkniętego.

W maju emitowano nagranie z udziałem Sebastiana w programie telewizyjnym „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”.

Dużo jest w tej historii niedociągnięć, wszystko jest skomplikowane, więcej tu pytań niż odpowiedzi. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. – stwierdza brat zaginionej.

Zapytałam także o możliwe hipotezy związane z losem Weroniki.

– Tu jest dużo możliwości i rozważań, co mogło stać się z siostrą – przyznaje ze smutkiem. Sebastian wymienia, że może Weronika została zgwałcona lub zamordowana, a może wywieziona jakimś sposobem np. do Niemiec: – Samobójstwo też wchodzi w grę, jeśli w życiu Weroniki zdarzyło się coś strasznego. Weronika jest wrażliwą dziewczyną – uzupełnia.

Wszystko jest możliwe

 Policja uważa, że Weronika ukrywa się u rodziny, funkcjonariusze twierdzą, że nie posiadają punktu zaczepienia w sprawie, Na stronie małopolskiej policji nie odnalazłam informacji o Weronice.

– Weronika jest osobą poszukiwaną decyzją sądu i jej dane są  tylko do wiadomości policji, komunikat o Weronice nie był publikowany na naszych stronach – mówi mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

  – Uważam, że policja nie daje z siebie wszystkiego. Twierdzą, że Weronika ukrywa się u kogoś z rodziny i tylko taką hipotezę przedstawiają. Skąd policja może wiedzieć, że Weronice nie stało się nic złego? Gdzie ukrywałaby się tak długi czas? Za co by żyła? – zastanawia się brat dziewczyny.

– Weronika jest osobą poszukiwaną, nie jest zaginioną – mówi Elżbieta Znachorska, z biura prasowego  małopolskiej policji. – Dziewczynka uciekała z placówek, były to często ucieczki. W tym przypadku mówimy o tak zwanych poszukiwaniach opiekuńczych. Policja współpracuje z sądem, który co miesiąc ponawia decyzję o doprowadzeniu Weroniki do konkretnej placówki, do której ma trafić nieletnia, jeśli zostanie ujawniona. Będzie tak do momentu osiągnięcia pełnoletniości przez Weronikę. Ponadto współpracujemy z komisariatami, które sprawdzają możliwe miejsca pobytu nastolatki. Każdy trop, myśl, wątek policja sprawdziła – dodaje policjantka.

Potwierdziła też, że telefon i konto Weroniki na Facebooku były sprawdzone, według Sebastiana jego siostra posiadała kilka profili. Kontrolowana jest rodzina, u której Weronika rzekomo może przebywać: – Sprawę Weroniki przejęli policjanci z Wydziału ds. Nieletnich. Poszukiwania prowadził Komisariat III, Komisariat VI oraz Komisariat VIII, sprawdzali miejsca, gdzie Weronika może się pojawiać, choćby ulicę Siemaszki oraz Osiedle Zgody, miejscowość Skawina (okolice miejsca zamieszkania brata – przyp. red.) oraz ostatnie miejsce zameldowania Weroniki na  ulicy Włoskiej. To komisariat VI podejmuje działania w sprawie Weroniki, ale pozostałe komisariaty podejmują współpracę. Ostatnie poszukiwania miały miejsce w styczniu 2017 roku – komentuje Elżbieta Znachorska. Sebastian stwierdza, że od zaginięcia Weroniki policja pojawiła się u niego tylko dwa razy.

Zapytałam też policję o okoliczności zaginięcia dziewczynki: – Mówimy tu o czynnościach poszukiwawczych i podejmowanych działaniach operacyjnych, są to niejawne dane, nie możemy takich szczegółów ujawniać. Takich informacji można udzielić w sprawie osoby zaginionej – komentuje pytanie policjant.

Nie udało się uzyskać informacji o monitoringu, czy też przesłuchaniu byłego chłopaka Weroniki, Dawida: – Na takie szczegółowe pytania nie udzielimy pani informacji.  Weronika nie wymaga pomocy, ukrywa się, nie tylko przed rodziną i znajomymi, ale także przed policją. Nie jest wskazane opisywanie w mediach pewnych naszych działań. Jest to sfera niejawnych działań operacyjnych policji. Musimy poprzestać na ogólnych informacjach – tłumaczy mi Sebastian Gleń.

Rzecznik KWP w Krakowie opowiada, że zdarza się, że osoby zaginione nie chcą mieć kontaktu z rodziną: – Weronika nie jest poszukiwana listem gończym, nie jest to tak poważna sytuacja, Weronika nie jest przestępcą, ale jest w grupie osób, które nie chcą mieć z policją kontaktu. Dziewczynka miała przepustkę z ośrodka, z której nie wróciła. Zdarza się, że osoby z ośrodków, także karnych nie wracają po otrzymanej warunkowej przepustki, jest to traktowane jako ucieczka. W sprawie nie pojawiały się przesłanki, które wskazywałyby, że Weronice coś się stało. Nie było takich zgłoszeń, nawet ze strony ośrodka. Weronika może się kontaktować z rodziną, ale bliscy milczą w takich przypadkach. Niekiedy osoby, które ukrywają się przed policją, proszą o zachowanie dyskrecji. Regularnie pytamy rodzinę, czy Weronika się nie pojawiła. Domeną osób poszukiwanych i specyfiką ich działań jest ukrywanie się nawet przez kilka lat. Jeśli rodzina się obawia, to powinni zgłosić na komisariacie formalne zaginięcie i wtedy Weronika będzie poszukiwana jako osoba zaginiona, uwzględniając możliwość, że coś jej się mogło stać.

Jednak w maju Sebastian otrzymał informację, że nie może zgłosić zaginięcia siostry, gdyż nie jest jej prawnym opiekunem: – Policjant, z którym rozmawiałem powiedział, że zgłoszenie musi wyjść od mamy – stwierdza brat Weroniki. Zapytałam o to rzecznika KWP w Krakowie: – Najlepiej, żeby była to rodzina, która musi między innymi wyrazić zgodę na publikację wizerunku osoby zaginionej w mediach. Zgłoszenie może złożyć przyjaciółka, lecz musiałaby to uzasadnić. Natomiast zgłoszenie też musiałoby być weryfikowane z rodziną osoby zaginionej. Musi być podstawa do przypuszczenia, że coś się mogło stać. Zaginiecie może zgłosić osoba bliska, ale osoba ta musi wskazać konkretne okoliczności, że coś zaginionej mogło się stać. Nie mogą to być same domysły, musiałaby się na czymś opierać. Nie muszą to być namacalne dowody, należy opisać okoliczności, żeby je uwiarygodnić. Policjant musi to ocenić, katalog nie jest sztywny i zamknięty, to jest do oceny.

Młodszy aspirant Antoni Rzeczkowski z Wydziału Prasowo-Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji stwierdza: – Zaginięcie osoby może zgłosić osoba uprawniona, czyli członek rodziny, opiekun prawny lub przedstawiciel ustawowy osoby zaginionej. Może to zrobić też  kierownik instytucji, w której osoba zaginiona przebywała w celu leczenia albo sprawowania nad nią opieki oraz przedstawiciel właściwego urzędu konsularnego, jeżeli osobą zaginioną jest cudzoziemiec. Zgłoszenia może dokonać też  inna osoba, która w złożonym zawiadomieniu uzasadnia podejrzenie popełnienia przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności osoby zaginionej, albo wskazuje jednoznacznie okoliczności zaginięcia osoby.

Coś się dzieje

W czasie zbierania materiałów do tego artykułu zaczęły się pojawiać nowe informacje. Sebastian dowiedział się, że policja często odwiedza bez zapowiedzi i sprawdza jego rodzinę. Dociekając, czy Weronika się u nich nie pojawia. Mieszka tam babcia oraz ciocia rodzeństwa. To ona opowiedziała Sebastianowi, że Weronika odwiedziła ich w ostatni dzień zaginięcia.

Podobno dziewczynka była w towarzystwie starszego chłopaka z zespołem Downa, około 25-letniego, który czekał na Weronikę pod blokiem. Z uzyskanych informacji wynika, że Weronika podobała się temu mężczyźnie, jednak sama nie była nim zainteresowana.

Dowiedzieliśmy się, że jest to Mateusz P. i prawdopodobnie mieszka sam. Informacje o nim zostały przekazane policji przez brata zaginionej.

Co prawda Sebastian Koczwara nie korzystał z pomocy jasnowidzów, lecz zrobiła to jego znajoma.  Troje z nich twierdzi, iż Weronika nie żyje.  W jednej z wizji pojawia się mężczyzna o imieniu Darek. Weronika go znała, był to osiedlowy złodziejaszek, starszy od 16-latki. Według tej samej wizji, w dniu zaginięcia Weronika przebywała w towarzystwie, które nie miało gdzie się podziać. Grupa udała się do Władka, około 50-letniego alkoholika, który interesował się nastolatkami. Tam rzekomo Weronika została upojona alkoholem, odurzona, następnie zgwałcona, zabita i zakopana w ogródku na posesji owego Władka. Ciało nastolatki ponoć może znajdować się w okolicy Dłubni, w pobliżu wody i działek.

Sebastian pojechał w miejsca przedstawione w wizji, i pewne elementy zgadzały się z rzeczywistością, ale niczego  konkretnego nie udało się ustalić. Mężczyzna jest jednak sceptycznie nastawiony do dotychczas pozyskanych informacji. Sprawą ma także zająć się jasnowidz Krzysztof Jackowski.

Także policja zaczyna podobno brać pod uwagę inne wersje wydarzeń niż ukrywanie się Weroniki.

Sebastian nie poddaje się: – Będę szukać Weroniki do skutku. Muszę wiedzieć,  co się stało z moją siostrą?

Monika Jońska

fot. archiwum rodzinny

 

2 komentarzy do Co się stało z moją siostrą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*