SŁOWIKOWA LECI KU WOLNOŚCI

fot. krolowamafii.pl

Zapadł wyrok w głośnej sprawie byłej żony „Słowika”, jednego z najbardziej znanych członków grupy pruszkowskiej. Monika B., przez media ochrzczona „Słowikową”, dostała 3,5 roku więzienia. Na ogłoszenie wyroku nie przyszła.

Sędzia Marek Celej w ustnym uzasadnieniu argumentował, że Monika B. i pozostali oskarżeni w tej samej sprawie są już zupełnie innymi ludźmi, bo okres ich przestępczej działalności przypadł na początek lat 2000.

– Ta kara nie może wywoływać negatywnej refleksji na przyszłość. Miejmy nadzieję, że zostali zresocjalizowani przez wymiar sprawiedliwości – wygłaszał mowę przed obrońcami oskarżonych i skromną publicznością sędzia Celej.

Przykuwa pewna argumentacja przytaczana przez obronę – kanwą historii pt. „grupa Moniki” był moment jej zatrzymania – na dwa miesiące przed wyjściem na wolność jej męża „Słowika” (wówczas odsiadującego karę za Pruszków, oczyszczonego z zarzutów podżegania do zabójstwa gen. policji Marka Papały). Czy był to sposób prokuratury na znalezienie haka na Andrzeja Z., aby jednak nie dopuścić do jego wypuszczenia?

Dziś, kiedy Słowik jest ponownie w areszcie śledczym, pytanie to wydaje się mieć już mniejsze znaczenie.

Winna, ale bez grupy

Jednym z głównych zarzutów postawionych Monice B. było kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Działalnością tejże miały być: narkotyki, odbiory długu (należności „Słowika), pośrednictwo (jednym słowem: łapówki) w załatwianiu m.in. dokumentacji medycznej osobom osadzonym, oraz pośrednictwo między osobami wytwarzającymi amfetaminę. Akt oskarżenia dotyczący tej działalności powstał głównie w oparciu o zeznania ówczesnego świadka koronnego Romana O. ps. Sproket (prawa ręka Jarosława S. „Masy”), który drobiazgowo opisywał zasady funkcjonowania „grupy Moniki”, hierarchię, zakres działalności (gospodarczej i stricte gangsterskiej), jak i konkretne przestępstwa, wśród których prym wiódł obrót narkotykami.

Sproket, zanim poznał Monikę, działał w grupie Skwary (Marka T.), po poznaniu ze Słowikową przesunął się w jej stronę.

– W okresie 2002 – 2004 bardzo ważnym elementem działalności mojej i Słowikowej stał się handel narkotykami, a w zasadzie pośrednictwo w nim. Robiliśmy wszystko, aby jak najmniej ją narażać – zeznawał.

To właśnie narkotyki, nie kierowanie grupą przestępczą, legły u podstaw 3,5 letniego wyroku (na poczet którego zaliczono jej ponad dwuletni areszt śledczy). Zbycie znacznej ilości środka odurzającego Kindze Ś. (kontakty narkotykowe Monika i Sproket ograniczali do kręgu znajomych, aby zminimalizować ryzyko wpadki). Ponadto pośredniczenie w zbyciu środka służącego do produkcji amfetaminy – tu drugi co do wielkości wyrok usłyszał Robert G. ps. Gmurek, choć prokuratura domagała się aż 6 lat, dokładnie tyle, ile w przypadku „Słowikowej”.

Sędzia w działalności tzw. grupy Moniki nie dopatrzył się stałej struktury i hierarchii. Celem obrony stał się zaciekły atak wymierzony w kierunku byłego już świadka koronnego, Sproketa. W tym miejscu dodajmy, że status Sproketowi został odebrany nie ze względu na utratę przez niego wiarygodności, ale zatarg z Zarządem Ochrony Świadka Koronnego (Roman O. przez wiele miesięcy domagał się zmiany ochrony, bezskutecznie) (…)

Gabriela Jatkowska

WIĘCEJ O TYM PROCESIE W NAJNOWSZYM WYDANIU REPORTERA

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*