PROCES „HOSSA”: Ojciec chrzestny „wnuczków” uniknie kary?

Po kilkunastu nieudanych próbach rozpoczął się w Poznaniu proces Arkadiusza Ł. ps. Hoss oraz jego brata Adama P. oskarżonych o oszustwa tzw. metodą na wnuczka. Na poprzednich rozprawach Hoss nie pojawiał się i przedstawiał zwolnienia lekarskie. Skierowany na specjalistyczne badania próbował wymusić na biegłych dogodną dla siebie diagnozę. Potem przestał stawiać się na komisariacie i zaczął się ukrywać. Prokurator wysłał za nim list gończy. Szybko dopadła go specjalna grupa pościgowa z poznańskiej policji i podejrzany trafił do aresztu w Warszawie.

Miesiąc temu dowieziony do poznańskiego sądu w kajdankach nagle na sali rozpraw zasłabł i potrzebna była interwencja ratowników medycznych. Stwierdzili oni napad duszności, uniemożliwiający udział w rozprawie. Sędzia zleciła badania w Instytucie Kardiologii w Aninie.

– Lekarze odmówili wykonania badania tłumacząc się względami bezpieczeństwa. Nie rozumiem, dlaczego policja nie zorganizowała konwoju – nie kryła zdziwienia sędzia Karolina Siwierska i zażądała od prokuratury wyjaśnienia tej sprawy. Niestety z Warszawy nie dotarła odpowiedź. Nie udało się również skontaktować telefonicznie z prokuraturą.

28.06.2017 Poznan Sad Okregoy proces Arkadiusza L. ps. Hoss oskarzonego o oszustwa metoda na wnuczka w Polsce i kilku krajach Europy fot. Przemyslaw Graf

– To celowe działanie, aby uprzykrzyć życie mojego klienta – wykorzystali tę sytuację obrońcy oskarżonego.

Hoss na środową rozprawę w Poznaniu został dowieziony do poznańskiego aresztu dzień szybciej. Został zbadany przez lekarza kardiologa i psychiatrę, którzy zezwoli na obecność oskarżonego na rozprawie. Jednak takie badanie jest niewystarczające i sędzia ponowiła prośbę o specjalistyczne badania w ośrodku w Aninie pod Warszawą.

Badania żądają także obrońcy Hossa wskazując, że po ostatniej rozprawie ich klient trafił nieprzytomny do szpitala i zdiagnozowano u niego stan przedzawałowy.

Nielegalne podsłuchy?

 Jednak przepychanki wokół stanu zdrowia oskarżonego zeszły na drugi plan, wobec wniosku obrony o zbadanie, czy podsłuchy rozmów telefonicznych były w ogóle legalne.

Prokuratura oskarżyła braci o to, że podstępem zmusili starsze osoby z Niemiec, Szwajcarii i Luksemburga do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Dzwoniąc z terenu Polski podawali się za osoby spokrewnione z pokrzywdzonymi lub też mające wspólnych bliskich znajomych. Przez telefon udawało się im wzbudzić zaufanie i nakłonić do przekazania dużych sum pieniędzy lub też cennej biżuterii. Do oszukanych osób docierały podstawione osoby i to one odbierały pieniądze. Policja niemiecka podsłuchała ponad 70 rozmów. Nagrania są głównym dowodem przeciwko Arkadiuszowi Ł. i Adamowi P. Jednak okazuje się, że prawdopodobnie policja niemiecka działała nielegalnie. W aktach sprawy jest zgoda sądu niemieckiego tylko na 12 podsłuchów.

Adwokat Paweł Sołtysiak zwrócił uwagę na jeszcze jeden ważny element. Policja niemiecka nie ma prawa podsłuchiwać polskich obywateli. Może to robić tylko przy zachowaniu odpowiednich procedur. Mówi o tym specjalna konwencja podpisana przez członków Unii Europejskiej w 2000 roku. Policja obcego kraju ma 96 godzin od rozpoczęcia działań operacyjnych na zdobycie zgody od sądu w kraju, którego obywatela podsłuchuje.

– Wszystko wskazuje, że Niemcy nie mieli zgody nawet od własnego sądu na podsłuchy, a prawie na pewno nie zwrócili się o pozwolenie do sądu polskiego. Nagrania są nielegalne, a ponieważ to główny dowód w sprawie, więc sąd powinien odrzucić akt oskarżenia. Nie wiem jak to możliwe, że ta sprawa trafiła do sądu. Wyobrażacie sobie państwo sytuacje, że służby obcych państw podsłuchują naszych obywateli? – tłumaczył po rozprawie dziennikarzom adwokat Paweł Sołtysiak.

Wniosek złożony przez adwokata dotyczy co prawda tylko nagrań rozmów Adam P., ale sytuacja Arkadiusza Ł. jest taka sama. Jeśli zarzuty o prowadzenie nielegalnych podsłuchów potwierdzą się, to obaj bracia mogą uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny.

Jest to szczególnie przykre, ponieważ obaj bracia podczas przesłuchań w warszawskiej prokuraturze przyznali się do postawionych zarzutów. Chcieli nawet dobrowolnie poddać się karze, naprawić wyrządzone szkody i oddać pokrzywdzonym pieniądze. Hoss proponował dla siebie karę 4 lat pozbawienia wolności.

Żyli ponad stan

Obaj opowiedzieli również o sposobach w jaki oszukiwali starszych ludzi.

– Z książki telefonicznej wybierałem nazwiska wskazujące na pochodzenie z dobrych rodzin. Podczas rozmowy orientowałem się w sytuacji materialnej rozmówcy, według tego ustalałem jaką sumę mogę zdobyć. Jak rozmowa przebiegała dobrze to nawet podwyższałem kwotę – zeznawał w prokuraturze Hoss.

– Nie miałem pieniędzy, ponieważ grałem w ruletkę i straciłem mnóstwo kasy. Miałem długi. Spłacałem je z pieniędzy uzyskanych z oszustw – bezczelnie przyznał się Adam P. w roku 2014 podczas przesłuchania.

28.06.2017 Poznan Sad Okregoy proces Arkadiusza L. ps. Hoss oskarzonego o oszustwa metoda na wnuczka w Polsce i kilku krajach Europy fot. Przemyslaw Graf

W sądzie obaj bracia potwierdzili, że tak zeznawali na prokuraturze, ale odmówili wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania sądu. Nie chcieli również odpowiedzieć na pytanie, czy podtrzymują wcześniejsze zeznania. Nie ma wątpliwości, że to gra na zwłokę i oczekiwanie na wyjaśnienie legalności podsłuchów.

Sprawa oszust dokonywanych tzw. metodą na wnuczka wzbudza wielkie emocje jeszcze z jednego powodu. Obaj bracia są pochodzenia romskiego. Edukację szkolną zakończyli na 2 i 3 klasie szkoły podstawowej, nigdy nie pracowali, a znani byli z upodobania do wystawnego życia. Hoss posiada dwa luksusowe auta (ferrari i mercedesa). Obaj bardzo często powoływali się na znajomość z królem cygańskim, którym jest ich 80-letni wujek. Bez zażenowania przyznali, że dostali wsparcie od społeczności romskiej.

– Nasz kodeks nie pozwala handlować narkotykami i bronią. Romowie zebrali 100 tysięcy złotych potrzebne na poręczenie majątkowe – przyznał Hoss.

Bezczelność oszustów okradających starszych ludzi w całej Europie jest wielka. Przy takim zachowaniu trudno mówić o zmianie postrzegania Romów przez polskich obywateli. Następna rozprawa we wrześniu. To na niej dowiemy się, czy rzeczywiście podsłuchy były nielegalne i oszuści dzięki temu unikną kary.

Przemysław Graf

fot.Przemysław Graf

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*