SPRAWA EWY TYLMAN: Kogo kryje Adam Z.?

Czy Adam O. składa fałszywe zeznania w sparwie śmierci swojej dziewczyny?/ Fot. Przemysław Graf

 Sporo wskazuje na to, że chłopak Ewy Tylman może wiedzieć więcej o jej zaginięciu, niż o tym mówi. Jego zeznania mają wiele luk, są niespójne, a on nie ma alibi na całą tragiczną noc. Zastanawia także postawa oskarżonego, który jakby kogoś się bał i krył tę osobę, ryzykując samemu skazaniem.

 „Ku..a czuję się taki winny. Tak mi jest źle. Tak się boję. Boję się, że nie żyje. Że do tego doprowadziłem. Nie wiem, jakim cudem pokochałem ją jak siostrę. Ale się boję, boję się tego co będzie. Najbardziej reakcji rodziny na mnie. Tego, że pójdę siedzieć. Nie umiem przestać o tym myśleć. Staram się cokolwiek przypomnieć, ale nie daję rady. Mam takie zaniki pamięci że to ch… Potrzebuję pomocy. Chcę żeby wszystko było ok. Żeby nic się jej nie stało. Czuję się najgorzej, jak tylko można” – to sms Adama Z. do jego przyjaciela Mateusza Sz. Wysłał go 24 listopada 2015 roku, o godzinie 3:45.

Wydaje się, że jest to swego rodzaju wyznanie prawdy. Czy w noc po zaginięciu Ewy Tylman, Adam Z. chciał powiedzieć, co stało się 23 listopada w okolicach mostu św. Rocha?

Nie ma alibi na noc

Na początku kwietnia przeczytaliśmy większość akt sprawy dotyczącej śmierci Ewy Tylman. Po zapoznaniu się z dowodami zgromadzonymi przez prokuraturę, oraz po analizie materiału, mocno wyróżnia się jedna z założonych hipotez. Nie jest ona korzystna dla Adama O. – chłopaka Ewy Tylman.

23 listopada 2015 roku, około godziny 21:40, Adam O. oraz jego kolega Arkadiusz T. zawieźli Ewę Tylman na imprezę integracyjną do galerii MM.   O 21:50 Adam telefonuje do Ewy i pyta ją, czy bezpiecznie dotarła do klubu tak twierdzi on sam. Być może treść tej rozmowy była zupełnie inna? Czemu miałby dzwonić i pytać, czy dziewczyna jest już na miejscu, skoro sam ją tam odwiózł?

Następnie dzwoni do Ewy około 23:00, tym razem z pytaniem, czy ma po nią przyjechać? Według relacji Adama O. Ewa odpowiedziała, że jeszcze nie. Ostatnia rozmowa pomiędzy parą odbyła się o 00:30, wówczas dziewczyna powiedziała, że wróci za godzinę taksówką. Według zeznań Adam O. ostatni telefon wykonał do Ewy o 1:47: Ale wtedy telefon już nie był aktywny.

Na pytanie przewodniczącej składu sędziowskiego, czy ostatni raz rozmawiał z Ewą o 00:30, odpowiedział: – Tak wynika z bilingów.

I tu mamy zeznania Pawła K. kolegi Adama O. z którym tej nocy grał online w grę. Paweł K. zeznaje: – Wiem, że tego dnia, co grałem z Adamem O., w trakcie tej gry dzwoniła do niego Ewa Tylman. Dzwoniła ona do niego, jestem pewien. Mówiła Adamowi, że będzie jeszcze na mieście. A było to według mnie po godzinie 1 w nocy. Było to pomiędzy 1 a 2 w nocy. Nie wiem, co mu powiedziała, bo nie słyszałem, Adam na czas tej rozmowy, gdy dzwoniła Ewa Tylman, wyłączył mikrofon na moją prośbę, bo w akademiku spali moi koledzy i to się niesie. Nie chciałem ich zbudzić. Adam nim zaczęliśmy grę mówił, że około 1:00 skończymy, bo Ewa Tylman jest na mieście i pojedzie ją odebrać. Gdy był czas wyjazdu po Ewę, ona zadzwoniła do Adama O. i powiedziała mu, co wiem z przekazu Adama O., że ona chce zostać jeszcze godzinę z ludźmi z pracy. To było spotkanie pracowników. Pamiętam, że słyszałem drugą rozmowę po tej pierwszej, że będzie później. Wtedy mikrofon nie był wyłączony. Była to godzina bliżej 2:00. Adam O. rozmawiał na pewno z Ewą Tylman. Według mnie była to kolejna rozmowa, że wróci później. Adam O. powiedział jej, że nie ma sprawy „jak coś to przyjadę po Ciebie”. Powiedziała coś w stylu: „będę dzwonić, odezwę się”. Nie pamiętam, co mówiła Ewa Tylman, bo wtedy nie przywiązywałem wagi do treści tej rozmowy, ale z jej wypowiedzi wynikało, że ewentualnie zadzwoni po taksówkę. Według mnie po tej kolejnej rozmowie jeszcze graliśmy. Około 2:30 pożegnaliśmy się i wyłączyliśmy komputery. 2-3 dni przed zaginięciem Ewy Tylman Adam O. zadzwonił do mnie, że mamy nockę, z niedzieli na poniedziałek, bo Ewa Tylman wychodzi na imprezę, i że w związku z tym będzie można w nocy pograć. Wcześniej taka nocka jak ta, miała miejsce około 2009 roku – zeznał Paweł K.

We wszystkich swoich zeznaniach Adam O. podawał różne czasy. Nie potrafił zapamiętać, czy najpierw rozmawiał z Ewą, czy wysyłał jej sms-a. Do tej pory większość osób była przekonana, że Adam O. ma alibi na tę noc. Tymczasem, jak się okazało, zakończył grę o 2:30. Miał wystarczająco dużo czasu, aby wyjechać po Ewę. Kto wobec tego składa fałszywe zeznania, Adam O. czy Paweł K.? Kto ma interes, by kłamać?

 Kto i dlaczego kłamie?

 Dotarliśmy również do zeznań Marka B. który w lutym 2016 roku był osadzony w jednej celi z Adamem Z.

– Powiedział, że kiedy tej nocy wracał z Ewą Tylman, to będąc jeszcze w klubie, ona rozmawiała z jego telefonu ze swoim chłopakiem i chyba go prosiła o przyjazd. On mówił, że jej telefon był już rozładowany. Później, to jest gdzieś 40 minut po wyjściu z klubu, przy Kupcu Poznańskim oni usiedli na jakiejś ławce, czy podeście, ona zadzwoniła ponownie z jego telefonu do swojego chłopaka, bo chyba chciała go poprosić, aby po nią przyjechał. Adam Z. mówił, że chłopak nie podniósł już słuchawki, tak mu przekazała Ewa Tylman. Adam mówił, że Ewa poprosiła go, żeby odprowadził ją na Rondo Ratajskie na przystanek autobusowy zeznał przed prokuratorem Marek B., znany jako „łowca nastolatek”.

Znając bilingi wiemy, że nie doszło do rozmowy telefonicznej Adama O. z Ewą Tylman około 2:00. Chyba, że było to połączenie internetowe np. WhatsApp, Skype, Viber, Messenger itd. Z bilingów Adama Z. wynika, że miał on połączenia internetowe wychodzące i przychodzące tej nocy, również wtedy, gdy byli w klubie Mixtura. Adam O. udzielając wywiadów, tuż po zaginięciu Ewy, za pewnik podawał godzinę 2:00 jako ostatni jego kontakt z dziewczyną. Taką samą informację przekazał rodzinie Ewy Tylman.

Czy agent ABW dowiedział się, że połączenia internetowe są trudne do sprawdzenia i dlatego podczas kolejnych zeznań przyjął wersję, że po raz ostatni rozmawiał z Ewą o 00:37? Może dopiero później pomyślał o tym, że policja i prokuratura sprawdzą i porównają ich bilingi. Czy dlatego wycofał się z rozmowy o 1:47, gdy Ewa rzekomo miała powiedzieć, że wróci za godzinę taksówką?

– Po otrzymaniu od sieci Play mojego bilingu z systemu Play24, chciałbym sprostować, że nie była to rozmowa telefoniczna według mojego bilingu, a wiadomość tekstowa zeznał Adam O.

Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Marek B., aresztowany w maju 2015 roku, zeznaje to samo, co Paweł K. kolega agenta ABW? Pewne jest jedno, że albo Adam O., albo Paweł K. składał fałszywe zeznania. W takim razie powinni zostać przesłuchani przed sądem i pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

Policja unika świadków

Ewa i Adam Z. po wyjściu z Mixtury siedzieli około 40 minut na ławce u zbiegu ulic Podgórnej i Wrocławskiej. Miała tam miejsce kolejna próba połączenia, według Adama O. nieudana. Jednak w aktach znajdujemy informację, że połączenie o 2:56:50 było rozmową głosową trwającą 8 sekund. Adam O. w sądzie podał, że nie ma sekretarki na swoim telefonie.

Następnie Adam Z. zadzwonił przez pomyłkę na inny numer. Telefon odebrał przypadkowy mężczyzna, Adam zdenerwowany kazał mu przyjechać po swoją „laskę” na ul. Wierzbową. Mówił tak, jakby to nie była ich pierwsza rozmowa, zniecierpliwiony czekaniem. Idą dalej. Tam wchodząc na skwer, któreś z nich z telefonu Adama Z. znów próbuje wykonać połączenie do chłopaka Ewy.

O 3:23:40 giną z kadru monitoringu w okolicy wejścia na most św. Rocha. Według zapisu z tej samej kamery o 3:28:05 na zakazie skrętu zawraca białe auto dostawcze. Jest to fiat ducato, a kierowca Krzysztof M., tak zeznaje podczas eksperymentu: – Jak mijałem przystanek, to przez moment na przystanku naprzeciw zauważyłem jakieś osoby. Te osoby widziałem moment i były na wysokości szyby, którą oklejono reklamą. Nie wiem, czy ta oklejona szyba przystanku, którą teraz wskazuję, wtedy była oklejona tą samą reklamą, ale ograniczała widoczność.

Kogo tak naprawdę widział Krzysztof M. na przystanku naprzeciwko hotelu Ibis? Jeśli był to Adam Z. i Ewa Tylman, to kto w takim razie wchodzi o 3:26 w skwer Łukasiewicza? Jeśli kierowca ich widział, to Adamowi Z. zostały zaledwie 2 minuty na dokonanie zabójstwa.

Policja nadal nie dotarła do osób, które wychodziły spod mostu św. Rocha chwilę po tym, jak Adam Z. znika już sam z monitoringu hotelu Ibis. Policja wykluczyła jednak związek tych osób ze sprawą Ewy Tylman. Na jakiej podstawie? A może nie są oni całkiem bez winy? Być może są świadkami tego, co się stało tamtej nocy. Czy, gdyby byli bez winy, zgłosiliby się na policję?

Ślad po nich urwał się na monitoringu z apartamentowca „Falowiec”. Wiemy dokąd poszli, jakim tramwajem jechali, policja zna ich twarze z innych monitoringów, mogłaby opublikować ich portrety. Może wówczas zgłosiliby się w celu złożenia wyjaśnień, co robili właśnie tamtej nocy w tym miejscu. Może nie są to przypadkowe osoby?

Odsuwał od siebie podejrzenia?

Wspomnieliśmy już o dziwnym zachowaniu Adama O. w pierwszych dniach po zaginięciu Ewy. Dotarliśmy do zeznań mężczyzny, któremu wraz z Arkadiuszem T. oraz Piotrem Tylmanem przekazał laptop swojej dziewczyny. Michał B. zeznaje, jak to wyglądało: – Przedstawiłem się imieniem i nazwiskiem, stwierdziłem, że być może uda mi się odzyskać jakieś istotne dane z komputera – lokalizację. Brat zaginionej przekazał laptopa, nie odebrał pokwitowania. Było to przekazanie z ręki do ręki. Mężczyźni wsiedli do samochodu i odjechali. Nawet byłem zdziwiony, że to tak sprawnie poszło, że oni tak szybko odjechali. Byłem nawet zdziwiony, że tego komputera nie ma policja. Zauważyłem jednak istotne luki w przeglądarce internetowej. Tak samo potem stwierdził brat zaginionej. Dane te mogły zostać wykasowane. Było to dla mnie dziwne. Laptop zwróciłem temu rudawemu mężczyźnie, po uzgodnionym telefonicznie spotkaniu, po kilku dniach (co najmniej 5-7 dniach). On przyjechał na ten sam adres, gdzie odebrałem laptopa. Sprzęt odebrał, nawet go nie sprawdzał. Nic za tę usługę nie skasowałem. Pamiętam także, że zatelefonowałem do brata zaginionej i podzieliłem się z nim uwagami. Wskazałem mu cechę wytarcia (zużycia) niektórych klawiszy, po których ktoś mógłby rozszyfrować hasło logowania do skrzynek. Powiedziałem mu także, że w tym laptopie brakuje danych.

2
Czy Adam O. składa fałszywe zeznania w sprawie śmierci swojej dziewczyny?/ Fot. Przemysław Graf

Michał B. zeznał to samo, co stwierdził biegły sądowy, że laptop Ewy został wyczyszczony. Być może dlatego Adam O. oddał laptop przypadkowej osobie, aby w razie czego odsunąć od siebie podejrzenia? Pytanie, jakie informacje znajdowały się na laptopie Ewy, że zostały skasowane?

Zaskakujące są również wyjaśnienia Adama O. odnośnie jego porannego wyjścia do pracy. Zeznał, że wstał około 6:30 ogarnął się i wyszedł na autobus linii 74, którym miał dojechać do pracy na godzinę 8:00 w rejon ul. Małe Garbary, gdzie znajduje się mieszkanie operacyjne. Jak zeznał Adam O., jest to tzw. „mieszkanie legendowe” i tam zaczyna swoją pracę. Jednak wysiadł już na przystanku na ulicy Mostowej przy Instytucie Zachodnim (przystanek tuż za skrzyżowaniem Wierzbowa/Mostowa). Podobno był korek, więc wysiadł i szedł pieszo, bo chciał sprawdzić czy dojdzie szybciej, niż jedzie autobus w korku. Ponoć okazało się, że przeszedł szybciej, niż dojechał autobus. Zamiast do pracy poszedł jednak do Biedronki (nie powiedział której), jak zeznał po śniadanie. Najbliższa Biedronka jest na ulicy Estkowskiego. Przeszedł tego rana ponad kilometr, po 4 godzinach snu. Może nieprzypadkowo Adam O. wysiadł w okolicach ul. Wierzbowej?

 Nie okazywał emocji

20 czerwca 2016 roku, prokurator Magdalena Jarecka powołała biegłego do zasięgnięcia opinii z zakresu badań wariograficznych dla Adama O. oraz Adama Z. Równocześnie czekała na zgodę przełożonych Adama O. z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy powinni wydać pozwolenie na czynności z jego udziałem. Tymczasem następuje nieoczekiwany zwrot akcji, ponieważ 25 lipca 2016 roku Rafał G. znajduje ciało Ewy Tylman nad Wartą w Czerwonaku.

Mijają tygodnie a pani prokurator czeka na końcowe wyniki sekcji zwłok, aby 3 listopada 2016 roku wydać postanowienie, w którym czytamy: „Prokurator postanowił uchylić postanowienie z dnia 20.06.2016 roku o powołaniu biegłego z zakresu badań wariograficznych Krzysztofa Rudnickiego, w części dotyczącej zlecenia mu wykonanie badania świadka Adama O. przy zastosowaniu środków technicznych mających na celu kontrolę nieświadomych reakcji organizmu w/wym. w związku z posiadanymi przez niego informacjami w sprawie zabójstwa Ewy Tylman i wydania opinii”.

Wygląda na to, że prokurator Magdalena Jarecka długo miała Adama O. w kręgu podejrzanych. Sprawdziła jego samochód oraz telefon, jednak wszystko to działo się po zbyt długim czasie. Być może natrafiała na opór ze strony ABW, tak jak w przypadku wariografu. Szkoda tylko, że uchyliła swoją decyzję w sprawie badania na wariografie. Ponieważ pomimo znalezienia ciała Ewy Tylman, sekcja zwłok nie dała odpowiedzi, jak oraz kiedy umarła kobieta. Nadal jest też wiele wątpliwości, co do udziału Adama O. w zaginięcia Ewy Tylman.

Leszek W. pracownik MPK Poznań, przy którym Adam O. oglądał dwukrotnie monitoring, zeznaje: – Zwróciłem uwagę, że mężczyzna przeglądał monitoring zupełnie bez emocji.

Ryszard T. również pracownik MPK stwierdził: Ja w kontakcie z panem Adamem zauważyłem, że nie okazywał żadnych emocji, zachowywał się służbowo.

Zastępca dyrektora MPK Krzysztof K. dodał, że nikogo z ABW ani Adama O. nie interesowało zgrywanie monitoringów. Przypomnijmy wcześniejsze słowa Adama O. „chciałem mieć taki ostatni ślad po Ewie dla siebie”.

Być może Adam O. dojechał w umówione miejsce i odebrał Ewę Tylman z rąk Adama Z.? Zaś dwaj nieznajomi mężczyźni spod mostu wcale nie są nieznajomymi? Czy można wykluczyć, że jednym z nich był właśnie Adam O.?

Kogo boi się Adam Z.?

 9 sierpnia 2016 roku biegły Krzysztof Rudnicki przyjechał na Komendę Wojewódzką Policji w Poznaniu, w celu wykonania badania wariograficznego z udziałem Adama Z. Jednak w trakcie Adam Z. zrezygnował z badania. Wydaje się to dziwne, ponieważ wcześniej wyraził na nie zgodę.

22 sierpnia 2016 roku Krzysztof Rudnicki zostaje przesłuchany na tę okoliczność: Adam Z. w skupieniu wysłuchiwał udzielonych przeze mnie informacji obejmujących specyfikę ekspertyzy wariograficznej. W sposób jednoznaczny określiłem jej cel, wskazując zakres wiedzy podejrzanego na temat okoliczności towarzyszących zaginięcia Ewy Tylman. Nawiązałem do przełomu 22/23 listopada 2015 roku, akcentując godzinę 3:00 i później. W momencie nawiązania do szczegółowego celu ekspertyzy, obejmującego ostatni kontakt podejrzanego z Ewą Tylman, zauważyłem u Adama Z. chwilowy wzrost pobudzenia emocjonalnego. Przejawiał się on w napięciu mięśniowym oraz reakcjach niewerbalnych obejmujących twarz podejrzanego. Adam Z. jednoznacznie, czytelnie w sposób niebudzący wątpliwości odmówił poddania się przedmiotowej ekspertyzie.

Zastanawiający jest też fakt, że do dziś nikt nie wspomina o połączeniu Dominika M. – partnera Adama Z. z 23 listopada 2015 roku, o godzinie 3:11:43, które trwało do 3:13:09. Prokurator Jarecka w akcie oskarżenia podaje ten fakt, ale w czasie przesłuchania Dominika M. nie dopytała o to. Nie pytali o tę rozmowę również pełnomocnicy rodziny Ewy Tylman. O czym rozmawiali mężczyźni w tak kluczowych minutach? Dlaczego logowania samego Dominika M. wskazują, że w czasie tej feralnej nocy był on w pobliżu Galerii Malta, niedaleko mostu św. Rocha?

Przypomnijmy, że partner Adama Z. zeznał, że spał w domu, gdy Adam Z. dzwonił do niego tak zeznał w sądzie. Tymczasem z bilingów wynika, że to Dominik M. dzwonił jako pierwszy do Adama Z. Co wydarzyło się przy Moście św. Rocha, że Adam Z. wracał stamtąd dwa razy szybciej, niż gdy „odprowadzał Ewę”? Czego lub kogo się bał, że wybrał inną drogę do domu, niż wcześniej zaplanował? Dlaczego nie chciał przejść przez ten most? Co tam się wydarzyło, że uznał, aby jednak nie iść prosto na Rondo Rataje?

Kogo kryje Adam? Z jakich powodów milczał i wolał spędzić 15 miesięcy w areszcie, i teraz czeka spokojnie na finał rozprawy, która może dla niego zakończyć się wyrokiem skazującym? Co jest aż tyle warte, aby milczeć? Życie, życie bliskich, pieniądze, strach?

Jarosław Poradzki

 

 

 

 

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*