Zamiast X kręgu

Cześć, Redaktorze! Przepraszam, że się trochę spóźniam z Kamertonem, ale niespodziewanie wyskoczyło mi  (po raz kolejny) pogotowie dziadkowe. „Tata, ratuj, młodemu leje się z nosa, a żadne z nas nie może z nim zostać” – tak to zwykle idzie. Może się i leje, ale młody jest tak aktywny, że po powrocie do domu nie bardzo wiem, jak się nazywam. To by mógł być nawet początek felietonu, ale do innego pisma. Chociaż…

No właśnie, tak się stało, że jest. Fakt ów po części na pewno jest wynikiem długo wyczekiwanego stanu dziad(k)ostwa i związanego z nim ponownego zainteresowania maluchami. Także cudzymi. I przy okazji ich losem. Zajrzałem nawet (nie ukrywam, że po bardzo wielu latach) do „Boskiej komedii”. Niestety, dobrze zapamiętałem: Dante przedstawił tylko dziewięć kręgów piekieł. I w żadnym nie znalazłem tych sqoorvysynów: katów małych, maleńkich dzieci. Bo przecież nie użyję określenia „ludzi” wobec osobników tylko przypadkiem człekoształtnych.

Może Państwo też zwrócili uwagę, że dzieje się coś niebywałego a strasznego. Nie ma tygodnia, w niektórych tygodniach nawet dnia, aby gazety, radio i telewizja, różne portale internetowe nie donosiły o dzieciach pobitych do nieprzytomności, nadających się do szpitala, choć niekoniecznie do wyleczenia, czasem zakatowanych na śmierć. Zwykle dzieje się tak w konfiguracji: matka i konkubent, przy czym ta pierwsza niekoniecznie musi być lepsza.

Po czym następuje u normalnego człowieka dodatkowo wku…., bo słyszy lub czyta, że bandycie w spodniach lub spódnicy grozi kara za pobicie. Tak czyny kwalifikuje prokurator i jakoś nie przypominam sobie, żeby sądy szły dalej i ostrzej.

A pomyślmy bardziej po ludzku, mniej po prawniczemu. Czy pogruchotane kostki kilkumiesięcznego niemowlęcia, dwuletniej dziewczynki, czteroletniego chłopczyka, ciosy z całą siłą zadawane kruchemu ciałku przez 20- czy 30-letniego silnego bydlaka, nie świadczą przypadkiem o usiłowaniu zabójstwa i nie tak właśnie powinny być kwalifikowane? Pomijam już okoliczności obciążające, jak przypalanie papierosami itp. tortury, niezagrażające bezpośrednio życiu malucha.

Jednak z nieznanych bliżej przyczyn – może poza lenistwem umysłowym – prokuratorzy i sędziowie wydają się być impregnowani na tak okrutny dla katów dzieci pomysł, na rzecz idiotycznej skądinąd, ale świętej zasady, aby wszelkie wątpliwości interpretować na korzyść oskarżonego.

Gdybym tak złowił Złotą Rybkę, to wcale nie poprosiłbym o X krąg dla tych sqoorvysynów, ani o XI dla kauzyperdów w togach, z mózgami zasuszonymi niezależnie od wieku. Poprosiłbym jedynie, aby jednych i drugich wydała w moje ręce.

Kamerton

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*