SPRAWA DOMINIKI PAĆKOWSKIEJ: Czy poszukiwania są pozorowane?

Trwają poszukiwania Dominiki Paćkowskiej, 17-latki zaginionej 14 kwietnia w Płocku. Czy są one prowadzone w nieprofesjonalny sposób? Tak ocenia poszukiwania Fundacja Na Tropie, która twierdzi, że Dominika  popełniła samobójstwo, i jej ciało znajduje się w Wiśle. Działacze  fundacji utrzymują, że wiedzą, gdzie należy szukać zwłok. Jednak ich zdaniem policja nie jest tym zainteresowana, a działania poszukiwawcze są pozorowane. Fundacja zamierza dalej prowadzić poszukiwania na własną rękę.

 Fundacja Na Tropie  zajęła się sprawą zaginięcia Dominiki Paćkowskiej 25 kwietnia. Według ustaleń fundacji Dominika 14 kwietnia poszła nad Wisłę i tam prawdopodobne popełniła samobójstwo.

Kamera monitoringu zarejestrowała moment, gdy dziewczyna pojawiła się na początku mostu Legionów. Jest to jednak kamera obrotowa i jej pełny obrót wynosi około 2,5 minuty. Gdy obiektyw był ponownie skierowany na most, wówczas nie było  już na nim nastolatki. Wiadomo jednak, ze dziewczyna nie szła dalej po moście i nie skoczyła też z niego. Taką wersję do niedawna przyjęła też policja. Pewnym jest, że nie przeszła na drugą stronę rzeki. Wiele wskazuje na to, że  Dominika zeszła schodami na dół, do ulicy Rybaki. 

Wybrała śmierć?

Według fundacji Na Tropie nastolatka mogła, od pewnego czasu, planować samobójstwo: – Jest  wiele przesłanek wskazujących na taka ewentualność  – twierdzi Szostak – Jej zniknięcie,  nie jest przypadkowe.

25 oraz 27 kwietnia fundacja Na Tropie prowadziła działania nad Wisłą w Płocku gdzie, jak twierdzi Szostak, 14 kwietnia dotarła zaginiona nastolatka.

Aldoan Blszyczjk _Szostak w miejscu, gdzie być może znajduje się ciało Dominiki
Aldona Błaszczyk -Szostak w miejscu, gdzie być może znajduje się ciało Dominiki

Sprawdzaliśmy ten rejon kilka razy, przeprowadziliśmy eksperymenty i analizy, co pozwoliło nam bardzo precyzyjnie określić miejsce, które należy dokładnie sprawdzić. To obszar około 50 metrów kwadratowych. Jednak sami nie byliśmy w stanie tego zrobić. Niestety jest tam bardzo głęboko, od 3 do 7 metrów. Dlatego wszystkie informacje przekazaliśmy płockiej policji – relacjonuje Aldona Błaszczyk-Szostak z fundacji Na Tropie. –  W każdej chwili byliśmy też do dyspozycji ekipy poszukiwawczej.

W sobotę (29 kwietnia) Janusz Szostak  wskazał policji miejsce, gdzie może znajdować się ciało Dominiki.

Jednak płocka policja nie chce  potwierdzić tych informacji dziennikarzom. Sugerując, że nic takiego się nie zdarzyło.

Jest tam bardzo głęboko - od 3 do 7 metrów. Co potwierdziła echosonda na policyjnej motorówce/ fot. fundacja Na Tropie
Policjanci nad Wisłą 29 kwietnia, w miejscu, które wskazała fundacja Na Tropie fot. fundacja Na Tropie

 – Było przy tym 5 policjantów z Komendy Miejskiej Policji z Płocku, mam to udokumentowane fotograficznie i na nagraniach. – relacjonuje Janusz Szostak. – Wtedy umówiliśmy się, że  w czwartek, 4 maja, poszukiwania w tym miejscu będą kontynuowane z użyciem sonaru. Niestety 4 maja nie doszło do poszukiwań, bowiem strażacy, którzy mieli przyjechać z sonarem obchodzili Dzień Strażaka.

 Pozorowane poszukiwania?

 W tej sytuacji poszukiwania przełożono na piątek, 5 maja: – Miały zacząć się o godzinie 9. Jednak strażacy z Legionowa pojawili się na Wiśle po godzinie 11. – relacjonuje Janusz Szostak.

Według Szostaka, to co działo się dalej  nie wyglądało zdaniem Szostak na  prawdziwą akcją poszukiwawczą: –   Z policjantem prowadzącym akcję byliśmy umówieni, że  podpłyną do nas z sonarem i sprawdzą miejsce gdzie naszym zdaniem może  być Dominika. Mieli ten teren spenetrować także płetwonurkowie. Niestety nie doszło do tego, mimo że rozmawialiśmy o tym z policjantem w piątek rano. Sprawdzanie przez tę ekipę  Wisły sonarem to była już  istna kpina! – twierdzi  Szostak.

Przepłynęli z sonarem środkiem Wisły, 500 metrów od brzegu
Przepłynęli z sonarem środkiem Wisły, 500 metrów od brzegu

Według jego relacji łódź z sonarem przepłynęła jedynie dwa razy Wisłę środkiem – od przystani Petrochemii do mostu Legionów. Rzeka ma w tym rejonie blisko kilometr szerokości: – Żaden sonar nie jest w stanie objąć takiego obszaru – wyjaśnia Janusz Szostak – To jest po niemal 500 metrów w każdą stronę. Policjant, który płynął na łodzi z sonarem twierdził, że widzą na sonarze obie linie brzegowe. A zasięg sonaru mają ustawiony na…25 metrów w obie strony. Zatem, według niego Wisła  ma tam 50 metrów szerokości. To pokazuje jak podeszli do sprawy. Nie uznali za stosowne podpłynąć do miejsca, które my wyznaczyliśmy, mimo że czekaliśmy tam kilka godzin. Już nie chodzi o to, że to całkowity brak szacunku ze strony policji wobec osób, które na swój koszt chcą im pomagać. Gorsze jest to, że oni sami, mimo że mają za to płacone, to nie przykładają się do tego co robią. Jaki był problem, aby sprawdzić to miejsce z bliska, aby zszedł tam płetwonurek? – pyta Szostak i odpowiada – Żaden. A takiej okazji może już nie być.  Policjanci już wcześniej dawali do zrozumienia, że kończą im się pomysł na poszukiwania. Dlaczego nie skorzystali z naszych wskazówek, skoro byliśmy w tej sprawie umówieni. Byliśmy my, był sonar, byli płetwonurkowie, czemu ich nie wykorzystano?

Zadaniem Szostak piątkowa akcja poszukiwacza z udziałem sonaru bardziej przypominała rekreacyjną przejażdżkę po Wiśle niż jej prawdziwą penetrację. Potwierdzają to specjaliści zajmujący się pracą z sonarami: – Nie ma możliwości, aby spenetrować całe dno rzeki takiej, jak Wisła płynąc raz lub dwa razy jej środkiem. To absurd! – mówi Radosław, były komandos, który od wielu lat zajmuje się poszukiwaniami i pracami podwodnymi – Powinien być wytyczony obszar poszukiwań. Należy go podzielić na rejony podstawowe i drugoplanowe. Zdefiniowanie obszarów poszukiwań znacznie je ułatwia. Same poszukiwanie, to sprawdzanie akwenu przepływając go co kilka metrów. Sonar jest skuteczny maksymalnie do 10 metrów, i to nie zawsze. Niezmiernie trudno jest wykryć ciało ofiary sonarem na dnie z  otoczakami, pniami drzew, w mule. Ciało pokazane przez sonar zwykle wygląda jak pień lub konar drzewa. Tu potrzebna jest współpraca płetwonurków.

– Niestety tej wiedzy i umiejętności chyba zabrakło osobom, które pływały po Wiśle z sonarem 5 maja? Może chodziło tylko o zaliczenie akcji, żeby w papierach wszystko się zgadzało? – zastanawia się  Szostak. –  Do tej pory nie przeszukano też kompleksowo terenu między Wisłą a zalewem Sobótka. Chociaż zwracaliśmy na to uwagę policji. Naszym zdaniem w tym rejonie ostatnie godziny spędziła Dominika. Ale policja nie uznała za stosowne sprawdzić tego miejsca w sposób kompleksowy.

Mimo to fundacja Na Tropie nie odpuszcza poszukiwań Dominiki Paćkowskiej: – Nam naprawdę zależy na znalezieniu tej nastolatki. W tym tygodniu podejmiemy poszukiwania  Dominiki z użyciem sonaru i przy wsparciu płetwonurka.

Poszukiwania 5 maja nie były jednak całkiem bezowocne. Około godziny  13.00 – pod koniec akcji  wyłowiono  przypadkowo z Wisły , na wysokości Klubu Żeglarskiego „Petrochemia”  zwłoki mężczyzny,  w wieku ok. 40-50 lat.

Osoby, które chcą pomóc w poszukiwaniu  zaginionej nastolatki proszone są o kontakt z fundacją Na Tropie: tel. 46 862 15 82, 502 226 215.  W tym tygodniu podejmiemy poszukiwania  Dominiki z użyciem sonaru i przy wsparciu płetwonurka

Michał Jaworski

baner fundacji na Reporter

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*