Po spacerze Angelika udusiła synka

 To był pierwszy prawdziwie wiosenny dzień tego roku – wtorek 28 marca. Słońce przygrzewało na osiedlu trzypiętrowych bloków przy ul. Partyki w Jaworznie, a starsi wraz z dziećmi wylegli na ławeczki. Było po godzinie 12. i nic nie wskazywało na to, że za chwilę dojdzie do dramatu, który najpierw przeraził, a potem oburzył wszystkich mieszkańców. Nie tylko na tym osiedlu.

 – Wracała z dzieckiem ze spaceru – wspomina jedna ze starszych mieszkanek osiedla – Nawet ktoś ją zaprosił, aby się przysiadła na ławeczce. Ale ona odmówiła, bo musiała szybko wracać do domu… Minęło jakieś pół godziny, gdy pod ten blok podjechała policja i pogotowie. Ona mieszkała z rodziną na parterze. Potwornie histeryzowała i krzyczała. Sąsiedzi z parteru wybiegli jej nawet z pomocą. A później ludzie zobaczyli, jak wyprowadzali ją policjanci. Najpierw nikt nie wiedział, co się stało. Potem dopiero okazało się, że zabiła swoje dziecko, pięciomiesięcznego Antosia, którego jeszcze przed chwilą wiozła w wózeczku. To potworne! To byli tacy ułożeni i kulturalni ludzie. Żadnych awantur u nich nie było.

 Udusiła poduszką

Jacek Nowicki, prokurator rejonowy w Jaworznie potwierdza, że rodzina 26-letniej Angeliki Z. – matki pięciomiesięcznego Antosia, należała do spokojnych: – Nigdy nie było w rodzinie interwencji policji. Nie mieli niebieskiej karty. Nie było kuratora. Gdy rozgrywał się dramat, mąż Angeliki Z. przebywał w pracy. Kobieta znajdowała się na urlopie macierzyńskim, była pracownikiem biurowym.

fot 2
Opinia psychiatrów zdecyduje czy Angelika odpowie za swój czyn/ fot Facebook

Prokurator dodaje, że małżonkowie pobrali się w 2015 roku, ale zamieszkiwali razem już od kilku lat. Mąż był o pięć lat starszy od kobiety.

– Jeszcze tego samego dnia śledczy przesłuchiwali Angelikę Z. – przypomina prokurator – Jednak nie przyznawała się do winy.

Wieczorem tego dnia raz jeszcze z nią rozmawiano. Już mniej oficjalnie. I wtedy się przyznała. Wspominała, że nakryła synka poduszką i przetrzymywała ją, aż do skutku.

– Jednak następnego dnia, podczas kolejnego przesłuchania, znowu nie przyznawała się do winy – mówi prokurator Nowicki. – Ale podtrzymywała, że nakryła dziecko poduszką i trzymała tę poduszkę na twarzyczce syna przez jakieś 10 albo 15 minut. Potem postanowiła popełnić samobójstwo i pchnęła się nożem w okolicę klatki piersiowej. Nieskutecznie jednak, kalecząc się jedynie.

Prokurator sądzi, że podany przez kobietę czas przytrzymywania poduszki na twarzy niemowlęcia jest tu mniej istotny: – Ileż to trzeba, aby udusić takie maleństwo – mówi. – Ten czas świadczy jedynie na jej niekorzyść. Potwierdza, że działała z premedytacją i że chciała zabić. Można więc przyjąć, że dopuściła się tego czynu – dodaje prokurator.

 Wróci na wolność?

Po okaleczeniu się Angelika sięgnęła po telefon i o wszystkim powiadomiła swą matkę.

– Babcia dziecka zadzwoniła na pogotowie, które poinformowało policję – wyjaśnia prokurator. – Babcia dziecka od razu przybyła na miejsce zdarzenia. Przez blisko 40 minut walczono o życie niemowlaka. Najpierw policjanci, a potem ratownicy z pogotowia.

Po nieudanej próbie samobójstwa kobieta była cały czas przytomna. Podano jej leki. Podczas badań ambulatoryjnych 30 marca biegli nie byli w stanie stwierdzić jednoznacznie oraz wydać stosownej opinii dotyczącej stanu zdrowia psychicznego kobiety.

fot 1a
Na razie kobieta trafiła do celi/ fot. Policja

– Stwierdzono jedynie, że można wobec niej zastosować środek zapobiegawczy w postacie ograniczenia wolności. Ale tylko w warunkach oddziału psychiatrycznego.

Sekcja zwłok pięciomiesięcznego Antosia wykazała, że dziecko nie miało na ciele widocznych obrażeń, które przyczyniłyby się bezpośrednio do jego śmierci.

– Wyniki sekcji niemowlęcia nie wykluczyły jednak, iż przyczyną śmierci mogło być uduszenie. Stąd będą potrzebne badania histopatologiczne, na wyniki których trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni.

Prokurator Nowicki potwierdza, że dziecko było zadbane: – Angelika Z. była opiekuńczą matką.

Dlaczego zatem zginął Antoś?

– Pomimo że matce postawiliśmy zarzut zabójstwa, o wszystkim zadecyduje dopiero sąd – podkreśla prokurator. – Biegli psychiatrzy przez kilka tygodni będą obserwowali Angelikę Z. Opinia z tej obserwacji przedłożona sądowi, zadecyduje, czy 26-latka w ogóle stanie przed obliczem sprawiedliwości.

Jeżeli biegli orzekną, że w momencie popełnienia czynu Angelika Z. była niepoczytalna, to może uniknąć kary.

A po wyleczeniu zapewne wróci na wolność.

Roman Roessler

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*