Sędziowie pomylili wyroki, minister Ziobro chce ich ukarania

Minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce ukarania sędziów Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu –  poinformowała Informacyjna Agencja Radiowa. Sprawa dotyczy pomyłki wrocławskiego sądu, który  do orzeczenia w jednej sprawie dołączył uzasadnienie innej.

Szacuje się, że rocznie w Polsce może dochodzić do 400 niesłusznych skazań w sprawach karnych, w sądach cywilnych jest jeszcze gorzej. Coraz częściej słyszymy o niewinnych osobach, które w więzieniach przesiedziały po kilka czy kilkanaście lat. Stracili wolność, pracę, rodzinę, dobre imię – rozpadło im się całe życie. Jak się potem okazało, wszystko przez pomyłki wymiaru sprawiedliwości.

 Tylko w ciągu jednego roku, na terenie podległym Sądowi Apelacyjnemu w Poznaniu, stwierdzono niesłuszne skazanie w 68 na 119 spraw karnych. Były przypadki, że sąd skazał osobę, która już nie żyła, albo zasądzono kary nieznane kodeksowi karnemu!

Jak pracuje polski „wymiar sprawiedliwości” pokazuje dobitnie  przykład z Wrocławia

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w połowie marca wydał uzasadnienie wyroku, w który zgadzają się tylko dwa pierwsze zdania – dotyczą orzekanej cywilnej sprawy. Cała reszta dotyczy zupełnie innej sprawy. Pod tym kuriozalnym uzasadnieniem podpisał się cały skład orzekający – troje sędziów wrocławskiego sądu.

Jednak rzecznik dyscyplinarny odmówił wszczęcia postępowania przeciw sędziom. To nie dziwi, wszak to jego koledzy. A jak to tłumaczył ów rzecznik dyscyplinarny?   Ano tak: – Projekt uzasadnienia przygotował asystent sędziego, a sam sędzia  nie miał nawet obowiązku zajrzeć do niego.

„To zdumiewające. Obowiązek sporządzenia wyroku spoczywa na sędziach, a nie na asystencie. Błędy asystenta nie usprawiedliwiają sędziego. W tej sprawie sędziowie nie wywiązali się ze swoich podstawowych obowiązków” – odpowiedział w zażaleniu z 6. kwietnia minister Zbigniew Ziobro.

Minister zwrócił też uwagę, że mężczyzna, którego dotyczyła sprawa, nie mógł zaskarżyć wyroku, ponieważ nie dowiedział się, z jakich powodów taki wyrok został wydany.

-Tego typu postępowanie godzi w wizerunek wymiaru sprawiedliwości  – stwierdził Zbigniew Ziobro, i nie sposób nie przyznać mu racji.

Pomylić może się każdy, ale też każdy powinien osobiście odpowiadać za swoje pomyłki. Ale problem w tym, że nikt w sądownictwie do odpowiedzialności się nie poczuwa. Jeżeli liczba pomyłek jest zbyt duża, to należy też rozważyć odsunięcie takich osób ze stanowiska. Żeby więcej nikomu już krzywdy nie zrobili. A jeśli pojawiają się odszkodowania, to ludzie, którzy pracowali nad daną sprawą oraz wydawali wyroki – sędziowie, policjanci, biegli, prokuratorzy  – powinni płacić je z własnej kieszeni. Nie można tego rozpatrywać jedynie w kategorii porażek wymiaru sprawiedliwości. Każdy powinien odpowiadać za swoje partactwo: murarz, lekarz, stolarz, sędzia, policjant czy prokurator.

Jak wycenić  lata spędzone bez winy za kratami? Jak zwrócić je niewinnie skazanym ludziom?

Z niewiadomych i niezrozumiałych przyczyn w Polsce przyjęło się, że krzywda ludzka nie ma w istocie jakiejkolwiek wartości. To okrutny absurd. Podobnie, jak wywodzące się z PRL, bzdurne przekonanie, że wyroków sądów się nie ocenia i nie dyskutuje z nimi.  Toż to niemal przeświadczenie o boskiej nieomylności sędziów.

 Janusz Szostak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*