Jak nie zostać ofiarą statystyk

Pani Bożena przebywała w swoim domu na działce. Krzątając się w jednym pomieszczeniu, wypłoszyła złodziei, którzy weszli przez okno do drugiego. Nie spodziewali się, że ktoś jest w budynku. Nie byli to zresztą rasowi przestępcy a menele, którzy potrzebowali fantów, które można było spieniężyć.

Czasu na kradzież mieli mało. Zabrali to, co było pod ręką, torebkę, portfel, smartfon. Łącznie okradziona wyceniła straty na 2700 zł. Zginęła jej również zbliżeniowa karta płatnicza. I tu historia nabiera kolorytu.

– Zadzwoniłam do banku i zastrzegłam ją – twierdzi okradziona – Okazało się jednak, że tuż po zastrzeżeniu złodzieje zapłacili nią w sklepie. Byłam przekonana, że to moje szczęście. Płatność została dokładnie zlokalizowana. Nie było cienia wątpliwości, że płacący, albo osobiście mnie okradli, albo to wspólnicy złodziei. W doskonałej jakości, w kolorze zarejestrował ich monitoring.

Złodziei zapamiętała też ekspedientka. Ponoć dziwnie się zachowywali, zapytani o PIN niepewnie tłumaczyli, że go nie pamiętają. Mało tego, następnego dnia wrócili do tego samego sklepu i… również dokonali kradzieży. I znowu kamera wszystko zarejestrowała. Sprawcy byli nawet tak samo ubrani. Wydawać by się mogło, że policjanci dostali ich na tacy.

Nic bardziej mylnego. Okradziona po kilku tygodniach zadzwoniła do policjantki prowadzącej sprawę. Zapytała o wyniki dochodzenia. O to, czy zabezpieczono monitoring? Argumentowała, że już za chwilę upływa miesiąc od zdarzenia i nagranie najprawdopodobniej zostanie skasowane. Dowiedziała się, że nikt o monitoring nawet nie wystąpił! Sama wzięła więc sprawy w swoje ręce, poszła do sklepu, załatwiła nagranie. Była na tyle zdeterminowana, że chciała nawet wytropić złodziei. Dała się jednak przekonać, że teraz policja to na pewno złapie sprawców. Niestety, po kolejnych dwóch tygodniach, a był już grudzień, otrzymała zawiadomienie, że dochodzenie zostało umorzone. Kobieta zamierza wnieść zażalenie na postanowienie.

Opisując powyższy przypadek, chciałbym zwrócić Państwa uwagę na prawo, które ma każdy, kto padł ofiarą jakiegokolwiek przestępstwa lub na przykład zgłosił zaginięcie bliskiej osoby. Strona w postępowaniu (poszkodowany) ma prawo do wglądu w akta i – o czym najczęściej nikt nie wie – sporządzania ich odpisów, oraz składania wniosków dowodowych. Zapis przeprowadzonych czynności, zawarty w tych odpisach, można skonsultować z kimś, kto się na tym zna. I od razu wyjdzie, czy policjant prowadzący sprawę zrobił wszystko, co w jego mocy, aby ją wyjaśnić?

„Królem umorzeń” jest grudzień. Pani Bożena miała pecha. To właśnie w grudniu każde dochodzenie, które tylko się da, policjanci starają się zamknąć. Powód jest prozaiczny. Niewyjaśniona sprawa musiałaby być przenoszona na nowy rok. Trzeba stworzyć nową dokumentację, nadawać jej nowe numery. Robota… Sypie się też statystyka. Dużo mniej problemów jest w tym przypadku z dochodzeniem umorzonym.

Zbigniew Heliński

Cywilne Biuro Śledcze jest do dyspozycji wszystkich, którzy padli ofiarą przestępstwa. Zgłoście się do nas, a zrobimy co w naszej mocy, aby sprawa została wyjaśniona. Do Waszej dyspozycji dziennikarze śledczy, prawnicy, byli oficerowie służb specjalnych, byli policjanci.   www.cbś.com.pl; tel: 505-971-539

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*