Znachor z Nowego Sącza winny śmierci dziewczynki

fot.tvn24

Na 3,5 roku więzienia oraz karę grzywny skazał w środę Sąd Rejonowy w Nowym Sączu Marka H., znanego w mediach jako znachor z Nowego Sącza, który namawiał rodziców półrocznej dziewczynki do specjalnej diety. Dziewczynka zmarła w wyniku niedożywienia.

Filmowy znachor, doktor Wilczur pomagał ludziom, bo miał wiedzę medyczną. Był lekarzem o wielkim talencie, z czym się nie obnosił. I co ważne, nikomu nie zaszkodził. Tymczasem Marek H., kierowca i magazynier z Nowego Sącza, podawał się za uzdrowiciela, chociaż nie miał bladego pojęcia o medycynie. Omamił wiele osób. Z tragicznym skutkiem.

Kilkanaście lat temu jako kierowca wyjechał do Austrii. Tam wpadła mu w ręce książka o leczeniu ziołami. Wtedy wpadł na pomysł, aby leczyć w ten sposób Polaków. Szło mu to dobrze. Rodacy wierzyli we wszystko, co im wmawiał.

Czuł się bezkarny

 W 2006 roku nagle zmarł mężczyzna, który był na terapii u znachora. Po prostu padł na dworcu PKS. Mimo protestów i odwołań rodziny, śledztwo umorzono. Klamka zapadła, a znachor czuł się jeszcze bardziej bezkarny. Był coraz bardziej pewny siebie.

– To nie miało nic wspólnego z ziołami, po prostu temu panu pękł tętniak – prokurator Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie przekazuje ustalenia z ówczesnego śledztwa, które oczyszczało uzdrowiciela z podejrzenia, że swoimi metodami przyczynił się do śmierci mężczyzny.

Znachor działał dalej wzmocniony swoim zwycięstwem, a jego popularność rosła. Nie musiał się nigdzie reklamować, ogłaszać, ludzie pocztą pantoflową przekazywali sobie, że w Nowym Sączu jest taki cudotwórca, że potrafi prawie wskrzesić umarłego. Pacjentów, co zrozumiałe, mu nie brakowało. W ten sposób ten kierowca stał się super lekarzem.

Tak sobie funkcjonował przez kilka lat. Chociaż on sam zaprzecza, że brał pieniądze, to mało kto w to wierzy. Inna sprawa, że sami pacjenci chętnie mu płacili: – Dawaliśmy pieniądze, ale tak od serca – tłumaczą pokrętnie, kryjąc znachora.

– Za tak zwane porady lekarskie, brał od stu do kilkuset złotych – kontruje prokurator Kosmaty.

Zagłodzili córeczkę

 W końcu jednak znachorowi musiała się powinąć noga. I tak się stało w tym roku, gdy – zgodnie z zaleceniami znachora – rodzice zastosowali głodówkę u swojej córki, półrocznej Madzi. Zrobili to tak skutecznie, że dziewczynka umarła.

Dziewczynka zmarła w połowie kwietnia 2014 roku. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci było całkowite zaniedbanie i niedożywienie. Jej rodzice, Joanna i Michał P., usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Grozi im do 10 lat odsiadki. Oboje siedzą w areszcie. Odwoływali się od tymczasowego aresztowania, ale sąd ten wniosek odrzucił.

635334323873855602

Rodzice trafili do aresztu, podobnie jak ich mentor , nazywany przez wielu „człowiekiem bożym”.  Prokuratura szukała  kolejnych ofiar znachora Apeluje o zgłaszanie takich przypadków.

– Jest to trudne, bo wiele osób nie chce zeznawać przeciwko niemu – przyznaje prokurator Kosmaty – Niemniej przypuszczamy, że wiedzę na temat usług świadczonych przez znachora, może mieć więcej osób. Prokurator opowiada, że pacjenci znachora się boją: – Zagroził im, że jak będą zeznawać przeciwko niemu i pójdą na policję, to może na nich rzucić klątwę. I wystraszeni ludzie w to wierzą – mówi prokurator Kosmaty.

Znachor skazany

Na poczet kary więzienia sąd zaliczył skazanemu okres tymczasowego aresztowania, czyli pół roku. Ponadto sąd orzekł karę grzywny w wysokości 8 tys. zł i przepadek korzyści uzyskanych z tytułu pseudolekarskich porad w kwocie 61 tys. 720 zł. Wyrok nie jest prawomocny.

Proces trwał od października 2015 r. Marek H. był oskarżony o „sprawstwo kierownicze”, ponieważ jego pseudolekarskie porady miały doprowadzić do śmierci dziewczynki. H. odpowiadał również za świadczenie porad lekarskich bez wymaganych uprawnień. Znachor świadczył swoje usługi za pieniądze, a z jego usług w sumie skorzystało blisko 60 osób.

Na ławie oskarżonych zasiedli też rodzice dziecka, ale ich sprawę sąd wyłączył do odrębnego postępowania.

Mirosław Koźmin/PAP

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*