Więcej niż kryminał

Ta książka przekracza ramy kryminału, a swoich czytelników wyzywa nie tylko do podjęcia śledczej rozgrywki, lecz zmusza do wyjątkowej przygody intelektualnej i etycznej.

„Okularnik” Katarzyny Bondy jest czymś więcej niż książką kryminalną, a sama autorka, tą fabularną opowieścią wymyka się regułom prozy kryminalnej. Bonda to królowa polskiej powieści współczesnej.

Recenzowana powieść to drugi w kolejności z czterech tytułów cyklu „Cztery żywioły”. Zaskakuje od samego początku. Nie ma ciała, nie ma zbrodni. Czyż zbrodnia nie może zostać zbrodnią, nawet jeśli literacko nie zostaje zobrazowana? Czy nie ma zbrodni bez ciała? Tak przynajmniej może wydawać się każdemu, kto otarł się choćby w najmniejszym stopniu o policyjną pracę, do której zamierza w końcu powrócić Sasza Załuska. Nim jednak wróci do służby, musi uporządkować dawne sprawy, w tym osobiste zaszłości, kładące się cieniem na jej osobie i planach życiowych. Zaczynamy odkrywać prawdziwą twarz głównej bohaterki. Warto zauważyć, że Załuska trafia w taki czas i miejsce powieściowej historii, że tym łatwiej obnażone zostają jej cechy charakteru i prawdziwe emocje. Ciekawy to zabieg, bo książkowa profilerka zostaje poddana pewnemu sprawdzeniu i zabiegowi, który można nawet nazwać nie na wyrost – profilowaniem Saszy Załuskiej.

Czas i miejsce książkowej opowieści, są wyjątkowe nie tylko dla głównej bohaterki. Zbiegiem okoliczności, trafia na tradycyjne białoruskie wesele. To właśnie podczas tej uroczystości dochodzi do uprowadzenia panny młodej. W ten sposób zawiązana zostaje główna intryga kryminalna. Wschodnie rejony współczesnej Polski – ciągle nieustannie tygiel kulturowy, religijny i ideologiczny. Jakże plastycznie oddany przez autorkę. Zarówno na poziomie wykreowanych postaci, ich różnorodnych typów charakterologicznych, scen i wątków zamkniętych w miejscowych historiach, poglądach, emocjach i lękach, ale też plastycznie oddanych w opisach miejsc, aż wreszcie także na poziomie języka – żywego i autentycznego.

Najciekawsze są te wątki, które prezentują złożoność kulturową i ideologiczną regionu. Przedstawione zostały mocno i realistycznie, bez niepotrzebnego jednak przerysowania, a co najważniejsze, stanowią jeden z wielu elementów literackiego świata powieści, bardzo spójnego i przekonującego. Współczesna Hajnówka i okolica nie mogą jednak w żywych losach miejscowych postaci obyć się bez zajrzenia wstecz czasu. Właściwie to wielka Historia, spuszczona z łańcucha (jak określał ją słynny polski eseista), która swoją złowrogą twarz i moc rozlała na historię osobistą, rodzinną, o której po latach skrywania dowiedziała się sama autorka. W tej książce najmocniejszej, ale równocześnie doskonałej literacko, przenoszącej z poziomu słów w poziom emocji i doznań pozornie nieopisywalnych. Moment pogromu, nie bójmy się powiedzieć, zbrodni na człowieku jako takim, jest wstrząsający. Namalowany plastycznie i obiektywnie. Chłodno, a jednocześnie rozpalający emocjonalne przestrzenie wyobraźni czytelniczej.

Obowiązkowa tegoroczna lektura!

Leszek Koźmiński

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*