Bestie wśród zmarłych

Lata 80. ubiegłego wieku były okresem, gdy miejscem popełniania przestępstw stawały się cmentarze. W tym czasie „modny” stał się w Polsce satanizm. Punktem kulminacyjnym tej mody był rok 1986, gdy opinią publiczną wstrząsnęły informacje o czarnych mszach, które miały miejsce m.in. w Szczecinie, Katowicach oraz podczas Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie. Szczególnie ta ostatnia odbiła się szerokim echem nie tylko w polskich mediach.

Wszystko zaczęło się podczas koncertu zespołu Test Fobii Kreon. Byłem wówczas na tym występie, jak i na całym festiwalu. Koncert poprzez rekwizyty i zachowanie wokalista musiał kojarzyć się z jakimś mrocznym rytuałem. Gdy na finał lider grupy połamał na scenie krzyż i spalił stułę, to chyba nikt nie miał wątpliwości, co do intencji tego spektaklu.

Jednak sam koncert wrocławskiego zespołu trash metalowego przyćmiły wydarzenia, które nastąpiły po jego zakończeniu. Tak o tym zdarzeniu pisał w notatce służbowej funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa: „W nocy z 1 na 2 sierpnia br. 20-osobowa grupa satanistów pod przywództwem Wojciecha J. wyjęła trumnę z grobowca na cmentarzu rzymskokatolickim w Jarocinie, schwytała i zabiła psa, a następnie po wyjęciu wnętrzności odprawiła »mszę« w intencji szatana, używając do tego celu 3 krzyży, zniczy nagrobnych oraz stuły kapłańskiej”.

Dwaj prowodyrzy tej makabry zostali niebawem zatrzymani i skazani na rok oraz półtora roku pozbawienia wolności. Odwiedziłem ich wtedy w Areszcie Śledczym w Środzie Wielkopolskiej. Wydawali się być przerażeni tym, co zrobili i odżegnywali się od satanizmu. Tłumaczyli swój czyn bezmyślnym kopiowaniem znanych z mediów i filmów rytuałów satanistycznych. Dla nich to była tylko zabawa. Nawet, gdy zabijali psa.

Ten – mocno nagłośniony przez media – przypadek sprawił, że lawina ruszyła. Niemal codziennie pojawiały się informacje o dewastacji cmentarzy czy profanacji miejsc pochówku.

Oto siedemnastoletnia Sonia, pseudonim „Roksa” pod wpływem filmu „Oto Ameryka”, postanowiła zbliżyć się do satanizmu w osobliwy sposób. Dziewczyna wiele czasu spędzała na melinach zamiast w szkole. W czasie jednej z alkoholowych libacji nakłoniła Zdzisława K., aby poszedł z nią do kaplicy cmentarnej. Tam na katafalku, przy zapalonych gromnicach, odbyli stosunek płciowy. Sonia tak to tłumaczyło: „Chciałam, aby było tak jak na filmie. Ja zasady satanizmu znałam tylko z filmu”.

Były też znacznie tragiczniejsze zdarzenia. W Opolu 16-letnia adeptka satanizmu zabiła swoją babcię, a później wypiła jej krew. W trakcie przesłuchania zwierzyła się, że w taki okrutny sposób chciała złożyć ofiarę złu. To nie była jedyna zbrodnia dokonana przez ogłupionych ideą kultu zła młodych ludzi.

Wiele tych wydarzeń poprzedziło trzecią pielgrzymkę (1987) Jana Pawła II do Polski. W pewnym momencie zacząłem nawet podejrzewać, że cała ta „moda” na satanizm i kampania medialna są inspirowane przez SB. Przestałem mieć, co do tego wątpliwości, gdy pewnego dnia zgłosił się do mnie ważny telewizyjny reżyser z propozycją, abym napisał scenariusz do filmu o polskich satanistach. Nie krył, że Telewizja Polska zamierza go wyemitować w najlepszym czasie antenowym, i to tuż przed wizytą Jana Pawła II. Zdecydowanie odmówiłem i od tego momentu całkowicie zaprzestałem pisać na temat satanistów.

Jednak w tamtym czasie nie tylko adepci satanizmu grasowali na polskich cmentarzach. Pojawiali się tam także, coraz częściej osobnicy zdeprawowani do cna – nekrofile. O dwóch takich osobnikach z Sochaczewa i Poznania pisałem w Reporterze.

Jednak w okresie PRL przypadki nekrofilii – w przeciwieństwie do aktów satanizmu – były ukrywane przez organy ścigania i trudno było informacje o nich zaleźć w mediach. Zwykle opisywano je dopiero po wielu latach, po upadku PRL. Niemniej reportaż o takim przypadku z Sochaczewa udało mi się opublikować w 1984 roku. Natomiast w 1995 roku – jako dziennikarz Expressu Wieczornego – spędziłem kilka dni na zamku Czocha z byłymi poznańskimi policjantami. Wówczas jeden z nich – Ryszard Wojaczyk opowiedział mi przerażającą historię Edmunda Kolanowskiego (na zdjęciu). Wojaczyk był w grupie milicjantów, którzy na początku lat 80. tropili seryjnego nekrofila i mordercę z Poznania. Ponoć jego mroczna historia zainspirowała Thomasa Harrisa, autora powieści „Milczenie Owiec”, na podstawie, której nakręcono głośny film z Anthonym Hopkinsem i Jodie Fost.

Czy tak był, tego nie wiem? Wiem, jednak, że to przerażająca historia, która pokazuje zło czające się w mrocznych zakamarkach ludzkiej psychiki. Ta historię przypomnę niebawem.

Janusz Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*