Powstanie Warszawskie jest w każdym z nas

Powieść „List z Powstania” Anny Klejzerowicz, to książka na tyle nietypowa i niebanalna w swoim ujęciu, że koniecznie warta oceny. Choć tak naprawdę główna akcja fabularna dzieje się na przestrzeni powojennych lat, coraz bardziej odległych od tego czynu z sierpnia 1944 roku.

Jednak to, co miało się zdarzyć podczas Powstania Warszawskiego, napędza całą fabularną opowieść, będąc równolegle swoistą egzystencjalną siłą kierującą życiem głównych bohaterek powieści. Od razu trzeba też zastrzec, że „List z Powstania” nie jest wcale książką o tytułowym powstaniu, walkach czy niezłomnych zmaganiach tamtego czasu. To w pierwszej kolejności rzecz na wskroś obyczajowa, skupiająca się na historii trzech pokoleń warszawskiej rodziny, która zresztą w wyniku wymuszonych wędrówek powojennych rozgrywa się głównie w Gdańsku – przestrzeni fabularnej, która – pomimo widocznej znajomości ulic, budynków i miejsc miasta nad Bałtykiem – wyraźnie w ostatecznej formie obrazu literackiego jest obca. Także powojenna Warszawa obciążona traumą dramatu powstańczego i skazą powojennego utrwalania władzy ludowej, dla bohaterek jest obca fizycznie, a jeszcze wyraźniej mentalnie i duchowo. Jakby na potwierdzenie tego – jak się okazuje – nieodwracalnego stanu są chwile o wyjątkowej atmosferze i przewadze pozytywnych emocji. To są te sceny, a częściej przywołane tylko momenty, styczności, spotkań z żyjącymi jeszcze powstańcami. Czas historii i doświadczeń zburzył harmonię przestrzeni miasta, a jeśli dają ją odczuć wewnętrznie to tylko w krótkich przebłyskach wewnętrznych powrotów do przeszłości.

Tak oto, ponad sześćdziesiąt trzy lata powieściowego życia kobiecych pokoleń rodziny Bańkowskich, naznaczonych zostaje sześćdziesięcioma trzema dniami Powstania Warszawskiego. Moment ważący przyszłe losy Bańkowskich, obejmuje krótką scenę rozmowy i zabójstwa dokonanego w jednym z ostatnich dni powstańczych walk. Zbrodni dokonanej w solidnej i pięknej willi na warszawskim Żoliborzu, lecz nie dostrzeżonej i nie rozpoznanej przez nikogo, bo przecież zrealizowanej w odgłosach prowadzonej jeszcze walki, na coraz większych gruzach jeszcze chwilę temu pięknej stolicy. Kto mógł bowiem w takiej aranżacji czasu i przestrzeni wojennej usłyszeć dwa niezwykle celne (przewiercające czaszkę i gwałtownie kończące życie) strzały i skojarzyć z czymś zupełnie innym, szalejącym za chwilę pożarem całej kamienicy.

Po wojnie, gdy na jaw wychodzi śmierć rodziców, a starsza siostra uznawana jest za zaginioną, trafia do sierocińca. Już tam w samotności i przy braku prawdziwych uczuć, nie przyjmuje do wiadomości tych śmierci, a zwłaszcza Hanki, na którą czeka. I czekać będzie, nawet gdy trafi do dalszej rodziny w Gdańsku, będzie kontynuować poszukiwanie siostry. To poszukiwanie śladów po zaginionej siostrze, tropienie najmniejszej chociaż informacji o powstańczej łączniczce, staje się ideą jej życia. A gdy płomyk nadziei zostaje podtrzymany i wzmocniony nowymi faktami z przeszłości, które mogą przynajmniej ukierunkować kolejne poszukiwania, rozpoczyna się druga odsłona dramatu. Potem już będzie tylko gorzej, autorka nie będzie oszczędzać swoich bohaterek Julii i Marianny.

Książka powstała jako pewien moralny i estetyczny nakaz, który narastał w pisarce. Widoczne jest to przez sam temat wiodący, ale jeszcze mocniej akcentuje to autorka w postaciach wykreowanych przez siebie kobiet i ich biografiach. Podobną dbałość o emocjonalną wrażliwość, dostrzegamy na poziomie języka, zwłaszcza w obrębie tych fragmentów, które obrazują uczucia i emocje oraz budują napięcie narracyjnej opowieści. Jest wreszcie motyw kryminalny przechodzący w trakcie kolejnych odsłon czasowych w sensacyjny. To on decyduje, że „List z Powstania” można czytać jako książkę z wyraźnie zarysowaną zagadką. Co ciekawe, ma ona zupełnie innych charakter w zależności od perspektywy spojrzenia. To ciekawa konstrukcja intrygi występującej w powieści, inaczej bowiem realizowanej dla odbiorcy i odmiennie dla bohaterek książki.

„List z Powstania”, to powieść, w której autorka w dość ciekawy sposób postarała się połączyć barwę emocji i wagę doświadczeń polskich rodzin, wywodzących się wprost z bólu i bohaterstwa Powstania Warszawskiego, z niecodzienną formą literackiej opowieści wykreowanej pomiędzy nurtem obyczajowej historii i dramatem sensacyjno-kryminalnej intrygi. To wreszcie powieść o tym, jak cienka i łatwo przekraczalna jest granica pomiędzy złem a dobrem, miłością a nienawiścią. To także opowieść o tym, jak najmniejsza chwila, moment ludzkiego życia może odcisnąć bolesne i nieusuwalne piętno na życiu człowieka, czyli jak historia wraca echem we współczesności i kształtuje przyszłość.

Leszek Koźminski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*