Twoje rozmowy telefoniczne mogą zostać wykorzystane przeciwko tobie w sądzie

Każdy z nas ma konstytucyjne prawo do prywatności. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy może ono zostać naruszone. Dotyczy to między innymi tajemnicy komunikowania się – nasze dane telekomunikacyjne mogą być w określonych przypadkach pozyskiwane od operatorów przez służby mundurowe. Czy aparat państwowy nie wyciąga jednak swoich rąk za daleko?

Dane telekomunikacyjne to wszelkie informacje przetwarzane przez operatorów telefonii komórkowej i znajdujące się w ich posiadaniu, np. imię i nazwisko użytkownika oraz jego adres zamieszkania, ale także billingi i sama treść przesyłanych esemesów czy prowadzonych rozmów telefonicznych.

„Służby pozyskują te dane w celu prowadzenia postępowania karnego. Powstają jednak pytania: czy w każdym przypadku, kiedy jest to uzasadnione, służby mogą pozyskiwać te dane bez jakiejkolwiek dodatkowej kontroli, czy nie? czy powinna być to kontrola uprzednia, czy następcza? jaki podmiot państwowy powinien jej dokonywać?” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl dr Bartłomiej Opaliński z Uczelni Łazarskiego.

Na te i inne pytania starali się odpowiedzieć naukowcy z Uczelni Łazarskiego w badaniu „Gromadzenie i udostępnianie danych telekomunikacyjnych”, sfinansowanym przez Narodowe Centrum Nauki. W wyniku prac badawczych stworzono nowy model gromadzenia i udostępniania danych telekomunikacyjnych na rzecz uprawnionych podmiotów, zwłaszcza sądów i prokuratur. Przygotowane założenia mają pomóc ustawodawcy podczas wprowadzania nowelizacji prawnych.

Wypracowany model dąży do ograniczenia ilości i zakresu pozyskiwanych informacji telekomunikacyjnych przy jednoczesnym uwzględnieniu potrzeb organów państwa i prawa obywateli do prywatności. Zaleca się, aby w znowelizowanej ustawie zostało ściśle określone, które podmioty państwowe są upoważnione do gromadzenia i przetwarzania danych. Zdaniem twórców modelu powinno zaś być to dozwolone tylko w przypadku przestępstw – w celu zapobiegania im oraz ich wykrywania i ścigania.

Według badaczy nowa ustawa musi też ściśle określać, które dane telekomunikacyjne mogą podlegać gromadzeniu, przez jak długi czas wolno je przechowywać oraz w jaki sposób należy je niszczyć. Konieczne jest także uregulowanie procedury decydowania o udostępnianiu i przechowywaniu tych danych. Trzeba wreszcie zaznaczyć, że użytkownik, którego dane są pozyskiwane przez organy państwowe, powinien być o tym poinformowany.

„Spora część postulatów sformułowanych w przygotowanym przez nas modelu została uwzględniona w noweli przyjętej w styczniu zeszłego roku. Jednakże uważamy, że są jeszcze kwestie, które należałoby uwzględnić w kolejnych zmianach. W szczególności dotyczy to kontroli sądowej, która naszym zdaniem powinna być uprzednia (w tej chwili jest ona następcza). Ponadto bardzo mocno powinna zostać zaakcentowana zasada, że kontrola korespondencji jest środkiem wykorzystywanym wtedy, kiedy nie mogą być zastosowane inne środki” – informuje prof. dr hab. Maciej Rogalski z Uczelni Łazarskiego.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*