Oddana w ręce pedofila

W państwie demokratycznym musi istnieć trójpodział władzy. Bardzo ważnym elementem tego układu jest władza sądownicza. W Polsce od dłuższego czasu trwa dyskusja o kondycji i jakości pracy sędziów wydających wyroki. Wielu polityków, publicystów, dziennikarzy uważa, że to najsłabsze ogniwo młodej polskiej demokracji. Najmniej zreformowane po 1989 roku. Kto obserwuje wyroki  i szybkość rozpatrywania spraw, na pewno musi się z tym godzić. W całym tym zamieszaniu często zapominamy o Sądach Rodzinnych, a z nimi jest chyba najgorzej. To bardzo przykre, ponieważ w tych sprawach za błędy sędziów zawsze muszą zapłacić dzieci. Dokładnie przyjrzeliśmy się sprawie trójki rodzeństwa z Poznania.

Sprawą Karoliny P., Mikołaja P. oraz ich przyrodniej siostry Anny N. zajmowały się kolejno sądy w Poznaniu, Środzie Wielkopolskiej i Kościanie. Finałem jest prawomocny wyrok dla ojca zastępczego za inne czynności seksualne wobec Karoliny P. Jednak według sądu w żaden sposób nie przeszkadza to w sprawowaniu opieki nad jej małoletnią siostrą. Starsze rodzeństwa zaczęło walkę o wyrwanie 15-letniej siostry z łap pedofila.

Tkwiła w patologii

Karolina urodziła się w 1993 roku w Poznaniu. Kilka miesięcy później zmarł jej ojciec. Ponieważ matka nie dawała sobie rady z wychowaniem dzieci, to troje starszego rodzeństwa wzięła pod opiekę babcia. Mała Karolina miała mniej szczęścia została z matką, która z domu urządziła sobie zwykłą melinę pijacką. Przez jej mieszkanie przewijały się dziesiątki obcych mężczyzn. Owocem alkoholowych znajomości były kolejne dzieci: Mikołaj i Anna.

Gdy nauczyciel w szkole na ciele nastoletniej Karoliny zauważył siniaki i ślady po biciu, zawiadomił policję. Cała trójka rodzeństwa została umieszczona w Pogotowiu Rodzinnym. To wtedy okazało się, jak bardzo odpowiednie służby spóźniły się z interwencją.

10-letnia Karolina wychowywana przez matkę alkoholiczkę, była bita, poniżana, zmuszana do oglądania seksu matki z kolejnymi przypadkowymi partnerami, była już dzieckiem bardzo zdemoralizowanym. Używała wulgarnych słów, paliła papierosy, wieczorem uciekała z domu w wyzywającym makijażu, szukała kontaktu z mężczyznami, prowokowała ich, piła alkohol z nieznajomymi w parku na ławce, siedząc w krótkiej sukience i demonstrując swoje wdzięki.

Oczywiście nie ma co winić dziecka za takie zachowanie, dorastając w patologicznym domu, nie dostała prawidłowych wzorców, dlatego kopiowała błędy matki.

Rodzina prowadząca Pogotowie Zastępcze zgłaszała, że nie potrafi sobie poradzić z Karoliną, która miała bardzo zły wpływ na inne dzieci przebywające w tym ośrodku.

Zła decyzja

W lipcu 2006 roku Sąd Rejonowy w Poznaniu oddał rodzeństwo pod opiekę do rodziny zastępczej mieszkającej w Borówcu pod Poznaniem. To była pierwsza zła decyzja sądu. Z przedstawionych dokumentów jasno wynikało, że Karolina jest bardzo trudnym dzieckiem, buntowniczo nastawionym do wszystkich i potrzebuje bardzo doświadczonego opiekuna. Mirosław A. ma tylko wykształcenie podstawowe, jego żona zawodowe i oboje nie mieli doświadczenia w  pracy z tak trudnymi wychowawczo dziećmi.

„Analiza akt sprawy wskazuje na problemy z rozwiązywaniem przez niego trudniejszych sytuacji wychowawczych, ograniczone zasoby uczestnictwa do ich konstruktywnego rozwiązywania, nieskuteczność oddziaływań wychowawczych, stosowanie rozwiązań siłowych” – tak biegła psycholog oceniła umiejętności wychowawcze Mirosława A. w opinii sporządzonej w tym roku. Czy zatem sąd, oddając dzieci pod opiekę, nie powinien starannie ocenić możliwości rodziny zastępczej? Oczywiście, że tak, ale nie stało się tak ze zwykłego lenistwa. W momencie, kiedy podejmowano tę decyzję, „kartoteka  wykroczeń” Karoliny była bardzo bogata. Wątpliwości budziły również warunki mieszkaniowe rodziny.

W 2006 roku państwo A. dysponowali tylko  mieszkaniem dwupokojowym, a pod opieką jako rodzina zastępcza mieli już dwóch braci z innej rodziny. Chłopcy spali w jednym pokoju, a dziewczynki w drugim pokoju wspólnie z rodzicami.

Karolina żaliła się, że nie miała nawet swojego łóżka i musiała spać na podłodze, albo razem w łóżku z rodzicami. Czy taka sytuacja jest dobra i komfortowa, kiedy mamy do czynienia z dziewczynką, która wchodzi właśnie w okres dorastania i wykazuje nadmierne zainteresowanie seksem? Wydaje się, że ta rodzina sama prowokowała kłopoty.

Na szczęście wkrótce rodzice z piątką dzieci, które mieli pod opieką, przeprowadzili się do Łuszkowa do domu otrzymanego w spadku po dziadkach.

Warunki lokalowe poprawiły się. Dzieci dostały osobne pokoje, ale nic to nie zmieniło w zachowaniu Karoliny.

Aby uzmysłowić, jakie problemy stwarzała ta dziewczyna, wystarczyło zajrzeć do akt sprawy i posłuchać, jak o jej zachowaniu zeznają pozostali chłopcy będący w tym domu. Relacje są drastyczne i pełne wulgaryzmów oraz zachowań seksualnych. Przytaczamy je, by pokazać, z jak trudnym przypadkiem przyszło zmierzyć się rodzinie zastępczej.

Karolina w ramach zemsty potrafiła wysmarować szczoteczkę do zębów odchodami, przy obiedzie wypluwała przeżute jedzenie i ponownie je jadła przy pomocy widelca i łyżki, kradła pieniądze i bieliznę, bez skrępowania rozbierała się przy domownikach, w stosunku do dwóch braci z drugiej rodziny była bardzo rozbudzona seksualnie, kładła się naga na nich i mówiła: – Teraz macie mnie ruchać, jak moja mama.

Te nieprawidłowe zachowania Karoliny były zgłaszane przez rodziców zastępczych w PCPR. W końcu zdesperowani rodzice, nie potrafiąc sobie poradzić z nieletnią, złożyli wniosek o rozwiązanie rodziny zastępczej. Dziewczynka znowu trafiła do pogotowia opiekuńczego w Poznaniu. Przez krótki okres przebywała na leczeniu w Szpitalu Psychiatrycznym w Gnieźnie.

Gwałcona i molestowana

Wkrótce Sąd Rodzinny w Środzie Wielkopolskiej ostatecznie rozwiązał rodzinę zastępczą i umieścił małoletnią w Rodzinnym Pogotowiu Opiekuńczym Wandy Ciesielskiej – Berkel.

W tym okresie została sporządzona opinia przez Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno – Konsultacyjny w Poznaniu, w której stwierdzono, że osobowość Karoliny P. rozwijała się nieprawidłowo, ujawniając deficyty we wszystkich sferach jej funkcjonowania: w sferze emocjonalnej – szczególnie w uczuciowości wyższej, braku empatii, współczucia, braku prawidłowych relacji rówieśniczych, prezentowaniu zachowań opozycyjno-buntowniczych. Te nieprawidłowości doprowadziły do wadliwego funkcjonowania w rodzinie zastępczej oraz w Pogotowiu Opiekuńczym. Psychologowie podkreślali, że swoim zachowaniem zagraża dobru i bezpieczeństwu własnemu, osób najbliższych i samemu rodzeństwu.

Karolina – po opuszczeniu rodziny zastępczej państwa A. – pierwszy raz informuje, że była w tej rodzinie gwałcona i molestowana seksualnie. Do dramatycznego wyznania doszło 2007 roku w sądzie w Pruszkowie, który rozpatrywał inną sprawę z udziałem Karoliny. Dziewczyna, odpowiadając na pytania sądu, w pewnym momencie rozpłakała się i zaczęła ze szczegółami opowiadać o koszmarze, jaki ją spotkał w rodzinie zastępczej.

Sąd Rejonowy w Pruszkowie zwrócił się z prośbą do sądu w Kościanie o zajęcie się tą sprawą. Decyzja tego sądu była zaskakująca. Postanowieniem z dnia 1 sierpnia 2008 roku nie wszczęto postępowania wobec nieletnich wówczas braci Marcina i Pawła P. z uwagi na brak dowodów.

Wracają koszmary

Karolina – po trudnym dzieciństwie i wielu ośrodkach, przez które przeszła – w końcu wyszła na prostą. Dostała małe mieszkanie w gminie Kórnik i zaczęła normalne życie. Jednak koszmary z dzieciństwa nie pozwalały o sobie zapomnieć. Pełnoletnia już dziewczyna w dniu 5 lipca 2012 roku na policji w Kościanie złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zeznała, że była zmuszana do obcowania płciowego przez braci P. oraz molestowana przez ojca, Mirosława A. Proceder ten trwał od września 2004 do listopada 2005 roku.

Wówczas, to jest w 2012 roku, w rodzinie zastępczej państwa A. przebywał jeszcze Mikołaj P. – brat Karoliny. Podczas pierwszego przesłuchania nie potwierdził on zeznań siostry. Jednak wkrótce złożył on wniosek o zmianę rodziny zastępczej, i po przeprowadzce do Domu Młodzieży w Poznaniu zmienił wcześniejsze zeznania i potwierdził wersję siostry. Biegła psycholog badająca go nie stwierdziła u niego tendencji do konfabulacji, a pojawiające się drobne rozbieżności w zeznaniach oceniła jako podwyższające wiarygodność zeznań. Gdyby rodzeństwo było w zmowie, i w ramach odwetu zaplanowało tak wyrafinowaną zemstę, to ich zeznania jako wspólnie wymyślone byłyby identyczne.

Sprawa została rozdzielona: Sąd w Kościanie zajmuje się oskarżeniem wobec Pawła P, natomiast sprawa ojca zastępczego, Mirosława A., toczyła się przed Sądem Rejonowym w Środzie Wielkopolskiej.

Dowody w obu sprawach były w zasadzie takie same, oba akty oskarżenia oparte były na zeznaniach Karoliny i jej brata Mikołaja oraz trzech opinii biegłych, potwierdzających, że Karolina P. była w dzieciństwie wykorzystywana seksualnie.

Jednak wyroki były różne. Paweł P. został uznany za niewinnego z powodu braku wystarczających dowodów. Natomiast Sąd Rejonowy w Środzie Wielkopolskiej uznał Mirosława A. winnym i skazał go na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Karolina P. w sądzie mówiła o molestowaniu, zmuszaniu do seksu, ale również pojawiły się dramatyczne relacje o znęcaniu się nad nią przez Pawła P. i jego  brata.

Obaj mężczyźni potrafili wsypać do jej zupy duże ilości soli, oddawali mocz na nią, kazali pić duszkiem alkohol, przypalali palnikiem, a nawet zmuszali, by jadła psie odchody. Do znęcania się dochodziło, gdy zostawali sami w domu, bo rodzice wyjeżdżali do miasta.

W uzasadnieniu wyroku sąd wskazywał, że małoletnia Karolina P. weszła do rodziny zastępczej z dużym bagażem stresujących i złych przeżyć z domu rodzinnego, i to raczej ona była stroną stosującą przemoc wobec braci. Takie stanowisko musi dziwić, szczególnie wobec trzech opinii biegłych wskazujących, że Karolina na pewno była w dzieciństwie molestowana. Jeden z psychologów określił nawet dwa typy napastników wykorzystujących dziecko. Jednym miała być osoba dorosła, mająca pozycję dominującą nad ofiarą, a drugim niedojrzała jeszcze osobowość, testująca dopiero swoje możliwości  seksualne na dziecku.

Skazany za molestowanie Mirosław A. nie mógł pogodzić się z wyrokiem. Wynajął drogiego adwokata, by spróbować wymigać się od odpowiedzialności. Na pewien czas się udało, sprawnie napisane zaskarżenie wyroku spowodowało, że Sąd Apelacyjny w Poznaniu zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia do Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej. Powodem były względy formalne, sędzia w uzasadnieniu wyroku powołał się na zeznania świadków, których nie dołączył do akt. Taki szkolny błąd zaowocował rozpoczęciem procesu od nowa. Ponownie zeznawać miała pokrzywdzona Karolina, oskarżony oraz świadkowie.

Sąd Rejonowy na pierwszej rozprawie zaproponował jednak inne rozwiązanie, by wszystkiego nie powtarzać jeszcze raz. Sędzia prowadzący sprawę, zapewne będąc przekonanym o winie oskarżonego i tylko głupim błędzie, zaproponował oskarżonemu procedurę dobrowolnego poddania się karze. Wyrok miał być ten sam, dwa lata w „zawiasach”.

Mirosław A. zdecydował się na takie rozwiązanie. Sąd widząc, że ma przed sobą osobę niewykształconą i niezaradną, dokładnie wytłumaczył, jakie są konsekwencje takiej decyzji. Mirosław A. dobrowolnie przystał na takie rozwiązanie. Dlatego teraz musi dziwić jego tłumaczenie, że jest niewinny i zgodził się przyznać tylko dlatego, że chciał jak najszybciej zakończyć tę sprawę.

Pod opieką pedofila

Wyrok uprawomocnił się 19 maja tego roku, ale nie zakończył kłopotów rodzeństwa. Pod opieką skazanego ojca cały czas przebywa 15-letnia siostra Karoliny. Po wydaniu pierwszego wyroku skazującego prokuratura nałożyła zakaz zbliżania się Mirosława A. do dzieci poniżej 15 roku życia. Sprytny skazaniec obszedł zakaz wyprowadzając się z domu, gdzie mieszkał, a Anna N. znalazła się tylko pod opieką jego żony. Po kilku miesiącach zakaz został zniesiony, ponieważ sprawa miała być rozpatrywana od nowa, i w tej sytuacji oskarżony powinien być traktowany jak osoba niewinna. Jednak po wyroku skazującym i uprawomocnieniu się wyroku, sytuacja diametralnie się zmieniła.

Brat małoletniej Anny N. wystąpił do sądu rodzinnego z wnioskiem o rozwiązanie rodziny zastępczej ustanowionej dla małoletniej Anny N.

Zastanawiające jest, dlaczego sam sąd zawiadomiony o wyroku nie wystąpił z taką inicjatywą? Również pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kościanie nie widzieli nic złego w tym, że skazany za czyny pedofilskie mężczyzna cały czas ma pod opieką nieletnią siostrę swojej ofiary.

Co prawda Anna N. podczas rozmowy z psychologiem zaprzeczyła, żeby była wykorzystywana seksualnie w rodzinie zastępczej, albo działa się jej jakaś inna krzywda. Dziewczynka nie chce zmieniać domu. Jednak opinia III Opiniodawczego Zespołu Sądowych Specjalistów w Lesznie stwierdza: „że w przypadku, gdy Mirosław A. jest osobą karaną sądownie za poddanie innej czynności seksualnej wobec Karoliny P. (przyrodniej siostry małoletniej), przebywającej w rodzinie zastępczej uczestników w latach 2004 – 2006, ustały więc warunki dawania przez niego rękojmi należytego wykonywania zadań rodziny zastępczej, z tego względu celowe jest rozwiązanie rodziny zastępczej państwa A. dla  nieletniej Anny N.”.

Problemu natomiast nie widzi Małgorzata Przybyła, dyrektor PCPR w Kościanie, podkreślając, że Ania nie che opuszczać rodziny zastępczej i jest bardzo zżyta emocjonalnie z rodzicami zastępczymi. Takie stanowisko osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo dziecka powinno dziwić. Skąd pewność, że relacje te zamiast rodzic – dziecko nie są wynikiem toksycznego oddziaływania i bliżej im do relacji kat – ofiara.

Sąd w Kościanie ma rozpatrzyć wniosek brata i zdecydować, czy pedofil może być ojcem zastępczym. Mamy nadzieję, że decyzja będzie pokierowana dobrem i bezpieczeństwem dziecka. Chyba już dość błędów, które spadły na to rodzeństwo. Tym bardziej, że wiele z nich można było uniknąć.

Przemysław Graf

 

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*