W gąszczu tropów

Autor od początku narracyjnej opowieści, uderza szeroką układanką fabularną, a na kryminalną intrygę nie czekamy długo.

Oto młody malarz – wschodząca gwiazda na rynku sztuki – Nikodem Patocki, zostaje zamordowany podczas napadu na jego dom. Jego żona, w bardzo ciężkim stanie, trafia do szpitala. Dość długo dochodzi do siebie, z otoczeniem porozumiewa się wyłącznie za pomocą mrugnięć oczu. To jednak nie koniec krwawych zdarzeń. Kolejna sprawa dotyczy brutalnej śmierci Poli Rajewicz – dziewczyny wcześniej zgwałconej.

Dwa śledztwa, pomiędzy którymi brak  jest wspólnych elementów. Z pozoru, możemy się tylko domyślać, że sprawy są ze sobą splątane. Owocuje to sporą dawką tropów.

Układanie wszystkich wątków ważnych i mniej istotnych, określanie roli w sprawach poszczególnych osób, szukanie motywów i ich roli dla całej historii, to cała gama czytelniczych atrakcji, powodujących, że recenzowana powieść przyciąga uwagę przez cały czas i to na tym samym, najwyższym poziomie. Opowiadane całe historie i prezentowane poszczególne sceny tchną prawdziwością przy jednoczesnym tworzeniu klimatu, jeśli nie mrocznego, to z pewnością zacienionego i zagmatwanego.

To może się podobać każdemu czytelnikowi, niezależnie od jego uprzedzeń i preferencji odbiorczych. Autora śmiało można więc nazwać pisarzem środka, na dodatek trafnie portretującego otoczenie – polskie, wrocławskie, rzekłbym swojskie, nie sztuczne, lecz w pełni autentyczne i przekonujące bezstronnością spojrzenia.

Nie inaczej, bo w sposób w miarę wyważony – bez wszelkich przymiotów przekraczających w sposób zdecydowanie szalony i nieuzasadniony granice przeciętnych osobowości – wykreowane zostały postacie literackie zapełniające karty powieści.

Najważniejszym i najciekawszym jednocześnie bohaterem jest główny śledczy, komisarz Niedźwiecki. Na tle innych, stworzonych przez polskich autorów, wydaje się być postacią bez mocnego i wyrazistego charakteru, pomimo swojej barwności. Z pewnością wyróżnia się jednak bystrością umysłu i zmysłem logicznego ujmowania fragmentów rzeczywistości w jedną całość, odczytywaną trafnie z punktu widzenia analizowanego przestępstwa. Pod tym względem jest nieprzeciętny. To, co podobać się będzie wielu czytelników, że jest przeciętnym osobowościowo facetem, bez balastu właściwości tak charakterystycznych dla mocnych policjantów, odkrywających ukryte cienie zbrodni.

Inni bohaterowie książki Przygodzkiego również wykreowani zostali interesująco, dopełniając swoimi cechami liczne wątki fabularne i zagmatwanie samej intrygi kryminalnej. Dotyczy to przede wszystkim potencjalnych podejrzanych, reprezentujących różne zawody, wiek i charaktery. Marszand, pułkownik wojska, chirurg plastyczny, mecenas, naukowiec, studentka, dość spory to zbiór jakże różnych osobowości. Każda z udanie sformułowanym motywem zbrodni. Nie mniej atrakcyjnie sportretował pisarz policyjnych kolegów i koleżanki komisarza Niedźwieckiego.

Powieść „Niech strawi cię płomień” Błażeja Przygodzkiego jest udanym krokiem na literackiej drodze autora. Pisarz oferuje całkiem zgrabny kryminał o dużym ładunku logiczno-intelektualnej rozgrywki, napisany lekko i z dużą swobodą językową. To książka, którą czyta się bez zbędnym obciążeń i z wyraźnym zainteresowaniem.

Leszek Koźmiński

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*