Czy kat z piwnicy grozy zamordował swoją partnerkę?

Wioletta Tepper, wówczas 39-letnia mieszkanka Gniezna,  ostatni raz była widziana przez rodzinę  w czerwcu 2012 roku. Od tego czasu ślad po niej zaginął, nie kontaktowała się też z bliskimi. Pojawiły się przypuszczenia, że za jej zniknięciem może stać jej były partner Grzegorz P. To wyjątkowy zwyrodnialec, który więził w piwnicy bloku młodą kobietę, zgwałcił ją i oślepił. Pisaliśmy o tej zbrodni w Reporterze.

wioletta-tepper
Wioletta Tepper, ostatni raz była widziana przez rodzinę w czerwcu 2012 roku

Wioletta Tepper nie odezwała się do ani matki, ani do nastoletniej córki. Do momentu zniknięcia mieszkała z Grzegorzem P. Jej konkubent był zarazem jej  katem. Była jego workiem treningowy,. Zaginioną kobietę doskonale pamiętają sąsiedzi, którzy często jej pomagali. Widywali ja z siniakami, zakrwawioną, a nawet wybitymi powybijał zębami. Wioletta  Terpper bardzo bała się swojego partnera . Zresztą wszyscy woleli mu schodzić z drogi: – To był nieobliczalny osobnik- mówią na osiedlu.

Komunikat policji

Wioletta Tepper córka Waldemara i Krystyny  ur. 5 czerwca 1977  ostatnio zamieszkała na terenie Gniezna.   Zaginiona ostatni raz nawiązała kontakt telefoniczny z rodziną w czerwcu 2012 roku.

Przebywała w Gnieźnie i Poznaniu. Do dnia dzisiejszego nie powróciła jak i nie skontaktowała się z rodziną.

Rysopis zaginionej: Z wyglądu ok. 35-40 lat, wzrost 160 cm, szczupła budowa ciała, twarz okrągła, oczy piwne. Na lewej lub prawej ręce znajduje się tatuaż, blizna na brodzie, braki w uzębieniu.

Jak dotąd nie udało się śledczym wpaść na dowody wskazujące na związek Grzegorza P. z zaginięciem Wioletty Tepper.

Policjanci zajmujący się sprawą zwracają się do wszystkich osób, które mogą udzielić jakichkolwiek informacji na temat miejsca pobytu zaginionej  o kontakt osobisty z funkcjonariuszami z Zespołu do spraw poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie mieszczącej się przy ulicy Jana Pawła II 2, telefoniczny (61) 426-03-07 lub z oficerem dyżurnym Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie, tel. (61) 426-02-11. Telefon alarmowy 997.

 

Poniżej  reportaż Przemysława Grafa o o jednej z ofiar Grzegorza P.

PIWNICA GROZY

Milena liczyła na to, że starszy od niej sąsiad stanie się powiernikiem jej problemów. Zaufała człowiekowi, który później zafundował jej piekło. Kobieta przez trzy dni przetrzymywana była w piwnicy jednego z bloków w Gnieźnie. Oprawca zgwałcił ją, oraz torturował tak, że straciła wzrok i najprawdopodobniej nigdy nie zobaczy już twarzy swojej trzyletniej córki.

Milena W., ze swoim partnerem oraz trzyletnią córką, niedawno wprowadziła się na Osiedle Tysiąclecia w Gnieźnie. Zamieszkała pod numerem 17.

Grzegorz P więził w piwnicy przez trzy dni 23 letnia sąsiadkę Milenę

To blokowisko z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku.  Jest tu kilka sklepów, w których najlepiej sprzedają się alkohol i papierosy. Duże zakupy mieszkańcy robią w markecie. Tutaj liczy się każda złotówka. Zwykłe osiedle, gdzie wszyscy się znają, chociażby z widzenia.  Większość mieszkań zajmują emeryci i renciści, którzy spędzają dnie na zakupach i sąsiedzkich plotkach pod blokiem. Młodsi mieszkańcy pędzą rano do pracy, w biegu odbierają swe pociechy ze szkół i przedszkoli, potem zakupy, obiad i wieczór przed telewizorem.

Milena niedaleko miała do pracy w McDonaldzie. Łatwo godziła obowiązki domowe z pracą. Najczęściej sąsiadki ją widywały, jak spędzała popołudnia z małą na spacerze lub w pobliskiej piaskownicy.

Kat z sąsiedztwa

– To była normalna matka, która zajmuje się swoją córką – opowiada jedna z sąsiadek – Z chłopakiem nie za bardzo jej się układało, często słyszałam kłótnie tuż pod moimi oknami – dodaje.

Ciągłe awantury, krzyki i wyzwiska były na porządku dziennym. Nikt z sąsiadów nie reagował. Większość myślała, że dojdą do porozumienia, że się dotrą. W końcu nie z takich sytuacji kryzysowych potrafią wyjść rodziny. Szczególnie, gdy chodzi o dobro dziecka.

Jednak dziewczyna była już zmęczona całą sytuacją. Miała dość konfliktów ze swoim partnerem. Nie za bardzo miała się komu wyżalić, kto by jej wysłuchał i pocieszył.

Starszy mężczyzna sprawiał wrażenie sympatycznego i wzbudził w niej zaufanie. Nie przeszkadzała jej dość duża różnica wieku oraz to, że miał kryminalną przeszłość. Grzegorz P. miał 44 lata i niedawno wyszedł z więzienia. Na koncie miał liczne wyroki za oszustwa, rozboje, pobicia i groźby karalne.

 – Może to jej imponowało? – zastanawia się sąsiadka – A może nie mogła poradzić sobie z chłopakiem i poszła prosić o pomoc? Bo przecież Grzegorz wzbudzał strach.

Był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną. Spod rękawów koszuli wystawały liczne tatuaże. Czy rzeczywiście kobieta mogła być tak lekkomyślna, żeby zwrócić się o pomoc do takiego oprycha? Tego na razie się nie dowiemy. Może podczas procesu pojawi się więcej szczegółów tej historii.

Mało przyjemnie było przechodzić pod blokiem, kiedy stał tam ze swoimi kumplami. Zupełnie inny świat, sami kryminaliści i degeneraci. Zaczepiali przechodniów, to ludzie częstowali ich papierosem, albo dokładali im dwa złote do alkoholu. Dla świętego spokoju.

24.11.2015 Gniezno Grzegorz P wiezil w piwnicy przez trzy dni 23 letnia sasiadke Milene W Zgwalcil i pozbawil ja wzroku nie ma zgody na pokazanie wizerunku Mileny W i dziecka n/z blok i piwnica w ktorym doszlo do tragedii fot. Przmeyslaw Graf
W tym bloku, w piwnicy doszło do tragedii/ fot. Przemysław Graf

Taki obraz Grzegorza P. pojawia się zawsze, gdy pytam o niego sąsiadów. Osoby starsze mówią szeptem i niepewnie rozglądają się na boki. Nie należy się im dziwić. Na wolności pozostał jeszcze jego młodszy brat, z którym tak ochoczo imprezował. Mieszkańcy wielokrotnie widzieli ich razem, gdy z podejrzanym towarzystwem pili alkohol. Najgorzej było zimą i jesienią, gdy na dworze robiło się już chłodno i deszczowo. Szemrane towarzystwo przenosiło się do piwnic, gdzie było ciepło i nic im nie padało na głowy.

– Wielokrotnie zgłaszałem w administracji, nic z tym nie zrobili. A o naprawach domofonów to nawet nie wspomnę – dodaje starszy mieszkaniec bloku – Bałem schodzić do piwnicy, by nie oberwać. Wie pan, nie wiadomo co takiemu pijaczkowi strzeli do głowy.

– Prawie nikt z nas nie korzystał z tych pomieszczeń – dodaje drugi z sąsiadów A my już za starzy jesteśmy, by uczestniczyć w jakichś pijackich libacjach.

Pod koniec października Milena miała dość kłopotów rodzinnych i postanowiła poprawić sobie humor na prywatce u sąsiada. Myślała również, że on jej pomoże w negocjacjach z partnerem. Tak przynajmniej twierdzą sąsiedzi.

Pozbawił ją wzroku

Jednak impreza wcale nie poprawiła jej humoru. Grzegorz P. miał inne plany, dotyczące swojej młodej sąsiadki. Zaprowadził ją do piwnicy, bo chciał jej coś ważnego pokazać. Od tego momentu nic już nie widziała. Gdy tylko znaleźli się w piwnicy, zaczął się koszmar kobiety.

– Na początku sprawca pozbawił ją wzroku, poprzez wciśnięcie gałek ocznych w oczodoły – informuje prokurator Piotr Gruszka.

Ból musiał być straszny, jednak Milena nawet nie mogła krzyczeć, ponieważ Grzegorz ją zakneblował. Po czym wrócił do towarzystwa i pił z nimi całą noc.

Okaleczoną i związaną sznurami kobietę, pozostawił w zamkniętej piwnicy. Nie miała szans się uwolnić. Pozostało jej, w niepewności i przerażeniu, czekać na swojego kata. Przyszedł następnego dnia, aby ją dalej dręczyć. Pobił ją, zgwałcił, a potem zabrał do mieszkania na trzecim piętrze. Była tam jego matka i brat, którzy na nic podejrzanego nie zwrócili uwagi.

Ten szczegół przestępstwa cały czas badany jest przez prokuratora, który musi upewnić się, czy w znęcaniu się nad ofiarą nie brały udziału również inne osoby przebywające w mieszkaniu. Ważne jest też ustalenie, czy świadkowie nie udzielili pomocy pokrzywdzonej.

Na trzeci dzień od pamiętnej imprezy, Grzegorz odprowadził Milenę jak prawdziwy dżentelmen, pod drzwi jej mieszkania. Dał buziaka i poszedł do siebie.

W szpitalu Milena dowiedziała się, że prawdopodobnie nie odzyska już wzroku

Dziewczyna była tak spanikowana oraz przerażona, że nie chciała najbliższym nic powiedzieć na temat swojego trzydniowego zniknięcia. Jednak rodzina, widząc w jakim jest stanie, natychmiast zaprowadziła ją do lekarza. Poszkodowana trafiła najpierw do lekarza rodzinnego, który był przerażony stanem pacjentki. Wezwał natychmiast karetkę, żeby przewieźć pacjentkę do szpitala, a także poinformował policję o ciężkim stanie kobiety. Lekarz nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z przemocą.

W szpitalu Milena dowiedziała się, że prawdopodobnie nie odzyska już wzroku. Dopiero ta wiadomość wstrząsnęła nią i zaczęła opowiadać, jaki horror był jej udziałem. O pobiciu, o gwałcie, o bólu jaki przeżyła, gdy mężczyzna pozbawiał ją wzroku. Rodzina i lekarze byli przerażeni jej opowieścią.

Gnieźnieńscy policjanci, po zebraniu informacji bardzo szybko namierzyli sprawcę tej tragicznej historii.

Sąsiedzka obojętność

Wysłani na miejsce policjanci, znaleźli Grzegorza pod sklepem. Spokojnie pił piwo z kumplami. Bez oporu dał sobie założyć kajdanki na dłonie i wsiadł do radiowozu. Został przewieziony na posterunek w celu spisania zeznań.

Śledczy, którzy prowadzili przesłuchanie, nie mogli uwierzyć, że sprawca opowiada o całym zdarzeniu kompletnie bez emocji. Bez zmrużenia oka, bez zająknięcia odpowiadał na pytania: – Mówił o szczegółach pobicia, uwięzienia, jakby streszczał film, który oglądał – zdradził jeden z policjantów.

Z opowieści bandziora trudno było się dowiedzieć, dlaczego to zrobił. Ani szczególnie nie podniecał się, opowiadając o przemocy, a o seksie opowiadał niczym znudzony, wieloletni małżonek po kolejnej nudnej nocy. Zimny wzrok, beznamiętny głos, człowiek bez uczuć. Policjanci byli przerażeni.

Zatrzymanie oprawcy Mileny

W trakcie składania zeznań w Prokuraturze Rejonowej w Gnieźnie, Grzegorz P. przyznał się do wszystkich czynów, z wyjątkiem gwałtu. Według niego kobieta na wszystko się godziła. Do seksu miało dojść za jej zgodą. Sąd Rejonowy w Gnieźnie był jednak innego zdania i podjął decyzję, że będzie on w areszcie oczekiwać na rozprawę. Gdy podejrzanego prowadzono korytarzem sądowym, nie odpowiedział na żadne z zadanych mu przez dziennikarzy pytań.

Za popełnione czyny, grozi mu do 15 lat więzienia.

Trudno uwierzyć, że mieszkańcy tak niewielkiego bloku, przez trzy dni  nic nie zauważyli i nie zareagowali, nie powiadomili policji. Chociaż tam, każdy wie o każdym wszystko. Nie wiadomo, jak by się skończyła ta historia, gdyby Grzegorz nie odprowadził Mileny.

Przetrzymywanie kobiety w piwnicy przez trzy dni – w porównaniu z długoletnim więzieniem i wykorzystywaniem seksualnym córki w domu, przez Fritza w Austrii – może się wydawać słabą próbą naśladownictwa sławnego przestępcy. Ale kiedy weźmiemy pod uwagę, że działo się to w piwnicy bloku, do której wszyscy mieszkańcy mieli swobodny dostęp, to trudno uwierzyć, że nikt tego nie zauważył.

 Czy to kolejny przejaw zwyczajnej znieczulicy? Nic nie powiem, nic nie widziałem, bo następną ofiarą mogę być ja. Ta historia pokazuje, że na pomoc sąsiedzką nie za bardzo można liczyć.

Milena W. została przewieziona do szpitala w Poznaniu, ale lekarze ciągle nie widzą szansy na odzyskanie przez nią wzroku. Kobieta prawdopodobnie już nigdy nie zobaczy twarzy swojej  córki. To bardzo wysoka cena za chwilę lekkomyślności.

20 lat więzienia, pozbawienie praw publicznych, zakaz zbliżania się do ofiary i 200 tys. zł odszkodowania – to wyrok, jaki usłyszał w poniedziałek Grzegorz P. Mężczyzna został skazany za uwięzienie w swoim mieszkaniu, oślepienie i zgwałcenie młodej kobiety.

 

Przemysław Graf

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*